Scena znana każdemu: dziecko biega po sali zabaw, rodzic siedzi na krzesełku z telefonem i co kilka minut podnosi wzrok. Dwie godziny mijają, dziecko jest zadowolone, a dorosły ma poczucie, że właśnie odbębnił obowiązek. Tymczasem w wielu miejscach rodzic może wejść do środka razem z dzieckiem i to zmienia charakter całego wyjścia.
Dlaczego to ma znaczenie
Dziecko, które gra z rodzicem, a nie obok niego, zapamiętuje z takiego popołudnia zupełnie co innego. Wspólne pokonywanie toru przeszkód buduje więź szybciej niż rozmowa przy stole, bo nie wymaga od dziecka słów. Jest też drugi efekt, rzadziej wymieniany: dorosły wraca do zabawy, z której wyrósł, i zwykle okazuje się, że bardzo mu tego brakowało.
Gdzie da się wejść razem z dzieckiem
Taką możliwość opisuje AIRO na stronie poświęconej wspólnej zabawie rodziców z dziećmi w Warszawie. W kosmicznej sali zabaw Airo Space Kids przy ulicy Łopuszańskiej 22 w dzielnicy Włochy dorosły może gonić się z dzieckiem po labiryncie, zjeżdżać, wspinać się i skakać razem z nim. Obok działa park trampolin Airo Active Park, a na antresoli kawiarnia Airo Café dla tych, którzy po godzinie potrzebują przerwy.
Sala jest czynna codziennie od dziesiątej do dwudziestej pierwszej, obowiązują skarpetki antypoślizgowe, także dla dorosłych. Dzieci poniżej siódmego roku życia i tak bawią się pod opieką rodzica, więc w tej grupie wiekowej wspólne wejście nie jest wyborem, lecz zasadą.
Co się zmienia w zachowaniu dziecka
Dziecko, które zwykle czeka na pozwolenie, przy rodzicu wchodzącym z nim do labiryntu zaczyna prowadzić. Pokazuje drogę, tłumaczy zasady, decyduje, co robimy dalej. Ta zamiana ról trwa tylko przez czas zabawy, ale zostaje w pamięci na długo i widać ją potem w codziennych sytuacjach, w których dziecko chętniej przejmuje inicjatywę.
Jest też efekt odwrotny u rodzica. Trudno zachować rolę osoby, która wszystko wie, zjeżdżając z piskiem razem z pięciolatkiem. Dla relacji to zwykle dobra wiadomość.
Dla kogo to działa najlepiej
Najwięcej zyskują dzieci nieśmiałe, które same nie weszłyby na wyższe konstrukcje, oraz te, które w grupie rówieśników szybko się wycofują. Obecność rodzica obok, a nie na ławce, daje im pierwszy impuls, a po kilku próbach zwykle nie potrzebują już asekuracji. Sprawdza się to również w rodzinach z dwójką dzieci w różnym wieku, bo dorosły może zostać z młodszym, podczas gdy starsze działa samodzielnie.
O czym warto wiedzieć przed wejściem
Strój sportowy i związane włosy dotyczą dorosłego tak samo jak dziecka. Kondycja bywa zaskoczeniem: labirynt wygląda niewinnie, a po dwudziestu minutach czuć łydki i brzuch. Warto też uprzedzić dziecko, że rodzic wchodzi razem z nim, bo niektóre dzieci traktują salę zabaw jako swoją przestrzeń i wolą mieć ją na wyłączność.
Jak to wygląda przy dwójce dorosłych
Najwygodniejszy podział to zmiana w połowie: jedno z rodziców wchodzi na pierwszą godzinę, drugie na następną. Dziecko ma wtedy towarzystwo przez cały czas, a dorośli po kolei odpoczywają. Gorzej sprawdza się wariant, w którym oboje wchodzą naraz, bo po dwudziestu minutach obydwoje są zmęczeni i kończy się tym, co miało nie nastąpić, czyli siedzeniem na ławce.
Co zabrać ze sobą
Druga para skarpet antypoślizgowych przydaje się częściej, niż można przypuszczać, bo pierwsze potrafią się rozerwać. Poza tym butelka wody, gumka do włosów i coś, w czym da się wyjść spoconym na zewnątrz. Telefon lepiej zostawić w szafce, bo w labiryncie i tak nie ma go gdzie trzymać, a zdjęcia można zrobić po zabawie.
Kiedy odpuścić i usiąść
Jeżeli dziecko bawi się z nowo poznaną grupą i radzi sobie świetnie, wtrącanie się nie pomaga. Wspólna zabawa ma sens wtedy, gdy dziecko jej chce albo gdy potrzebuje odwagi na pierwszy zjazd. Resztę czasu można spokojnie spędzić przy kawie. Ofertę sali zabaw opisano na stronie AIRO Warszawa.
Artykuł sponsorowany