La-Le – Masło kawowe pod oczy

La-Le - Masło kawowe pod oczy
La-Le – Masło kawowe pod oczy

Ile ja się o tym konkretnym produkcie La-Le dobrego naczytałam! Mam wrażenie, że swego czasu był jednym z najbardziej polecanych kremów pod oczy. I mimo, że nie lubię dużych opakowań, a to jest 30 ml, a nie 15 ml. Nie lubię słoiczków, szczególnie, jeśli chodzi o produkty pod oczy. Nie lubię twardych formuł, które trzeba rozgrzewać w palcach. Ale jak widać skusiłam się na to masło.

La-Le - Masło kawowe pod oczy
La-Le – Masło kawowe pod oczy

Obietnice ze strony La-Le:

Kofeina zawarta w Maśle kawowym pod oczy jest silnym antyoksydantem – zwalcza wolne rodniki, opóźnia proces starzenia się skóry. Olej z zielonych ziaren kawy pomaga nawilżyć i zregenerować skórę. Produkt polecany dla osób z problemem cieni pod oczami.

Działanie: składniki zawarte w produkcie mają działanie wygładzające, regenerujące, nawilżające

Zapach: delikatny, kawowy

Stosowanie: Aplikować pod oczy na noc

Rodzaj cery: Dla każdego rodzaju

Może zawierać olejek eteryczny lub kompozycję zapachową (patrz “Skład”). Przed użyciem wypróbować na małym fragmencie skóry.

Cena: 25 zł za 30 ml.

Skład (INCI): 

Butyrospermum Parkii Butter, Coffea Arabica Seed Oil, Helianthus Annuus Seed Oil, Tocopheryl Acetate, Parfum.

La-Le - Masło kawowe pod oczy
La-Le – Masło kawowe pod oczy

Inne kremy pod oczy, jakich używałam:

La-Le - Masło kawowe pod oczy
La-Le – Masło kawowe pod oczy

La-le i moje wrażenia:

Oj twardzioch, to nie jest kremik, który łtwo da się nabrać palcem. Paznokciem już łatwiej pewnie by było, ale na szczęście mam szklane szpatułki i nimi można go spokojnie nabrać. A wtedy wyskrobuje się się je w sumie, jak zimne masło dopiero co wyjęte z lodówki.

Pachnie przepięknie, jak słodka kawa z mlekiem. Słyszałam o porównaniu do Kopiko, ale dla mnie jest słodszy i łagodniejszy. A co jeszcze lepsze utrzymuje się długo. Jak go nałożę to mi długo towarzyszy. Co jest cudowne i nie przesadzone, głowa nie boli, nie odwraca uwagi, a jest. Jak dla mnie to jego ogromna zaleta.

Wydajność jest ogromna, wręcz przytłaczająca i producent powinien rozważyć mniejsze opakowania. 10 ml to i tak byłoby dużo. Zwłaszcza, że starcza odrobinka, nawet nie ziarenko groszku. Zwłaszcza, że rozgrzany pod palcami, ma piękny poślizg i pokrywa ogromną powierzchnię. Zawsze z nim przesadzałam. A po miesiącach używania, zdjęłam górkę i zrobiłam niewielkie wgłębienie. Mam tendencję do przesadzania z kremami, ale tego masła, w takiej pojemności nie jestem wstanie zużyć w ciągu 6 miesięcy, jak sugeruje producent. A przy nim im mniej tym lepiej. Podzieliłam się z mamą, a i tak go nie zużyłyśmy.

Co prawda nie używałam go 2 razy dziennie, ani codziennie, mama też nie, ale o tym za chwilę. Więc może w takiej sytuacji? Jednak nie widzę opcji, żebyśmy używały go 2 razy dziennie. Mama jest ekstremalnym sucharem, ja natomiast mam skórę bardziej odwodnioną, niż suchą, choć wygląda jak pustynia.

La-Le - Masło kawowe pod oczy
La-Le – Masło kawowe pod oczy

A co robi?

Masło jak sama nazwa sugeruje jest tłuste, przez co łatwo migruje i dużo bardziej nadaje się na noc, niż na dzień i pod makijaż. Nie nałożyłabym go i nie wsiadłabym do samochodu, bo nie wchłonie się, nie zastygnie, tylko będzie pracował razem ze skórą. Więc i wejdzie mi do oka, które jest głęboko osadzone. Cóż taka już moja uroda, może nie każdej z Was będzie to przeszkadzać. Jednak podczas prowadzenia samochodu, nie polecałabym grzebać w oko, bo pojawi się mgła. A przy nim jest to u mnie nagminne.

Nie uczula, nie podrażnia, nie zapycha, a poza pustynią pod oczami, skórę mam tłustą i podatną na zapychanie. Same oczy też, jakoś mocno nie protestują, jest mgła, ale bez łzawienia i pieczenia. Jednak to oznacza też upierdliwość przy wieczornej aplikacji, bo o ile zaraz się kładę to narzekać nie mogę. Ale jak chcę poczytać to już bywa uciążliwy. No i kto chce, żeby kosmetyk właził do oka, w końcu nie jemu jest dedykowany.

No i zostaje opcja, pod makijaż, w końcu nałożę korektor i przypudruje, więc nie będzie migrował. Ale niestety, nie każdy korektor się z nim dogada, przez co może się rozwarstwiać, zbierać w załamaniach, nawet sprawić, że korektor będzie znikał. Jednak to tylko moje testy, producent sugeruje, żeby używać go na noc.

Jednak dużo można wybaczyć dla działania. Niestety u mnie, poza natłuszczeniem nie zauważyłam nic więcej. Nie zauważyłam, wygładzenia, regeneracji, a już tym bardziej nawilżenia. Co więcej po pewnym czasie zauważyłam, że mojej skórze właśnie nawilżenia brakuje najbardziej. Moja mama z suchą skórą mówiła, że nie jest zły. Ale moja odwodniona skóra się z nim nie polubiła. Chyba, że nakładałam krem nawilżający, esencję, serum nawilżające, kwas hialuronowy. Jednak to było bardziej przykrycie produktu pod tym masłem.

La-Le - Masło kawowe pod oczy
La-Le – Masło kawowe pod oczy

Podsumowując:

“Produkt polecany dla osób z problemem cieni pod oczami.” czyli dla mnie, jednak, nie zauważyłam, żeby w jakikolwiek sposób na nie wpływał. Dałam mu dużo czasu i wiele szans, ale stan mojej skóry pod oczami nie zyskał na tych testach. Nie mogę napisać, że to bubel, bo mi krzywdy nie zrobił. A po prostu nie jest to produkt dla mnie.

Jego recenzję widziałam też u: