Zużyte czy nie, pozbywam się #28 2019

Piątek, piąteczek, piątunio … a ja padam na twarz. Tym razem, nie przez to co się u mnie dzieje, a przez to co dzieje się wokół Ani i Weroniki. Nie wiesz o czym piszę, zerknij na dół wpisu. Staram się je wspomagać, choć trochę, ale dzieje się dużo.

Zużyte czy nie, pozbywam się #20 2019

Piątek, piąteczek, piątunio … nie wiem gdzie mi ten tydzień uciekł. Niby pogoda była raczej jesienna, niż letnia, ale po pracy nas nosiło i dopiero wieczorem lądowaliśmy w domu. Jakiś film i spać. Ale tym sposobem jestem kolejny tydzień bliżej do urlopu, do którego już dni odliczam.

Zużyte czy nie, pozbywam się #12 2019

Piątek, piąteczek, piątunio … Co za tydzień, słońce daje mi kopa, ile ja ostatnio zrobiłam. A do tego w końcu bez 10 warstw mogę wyjść w domu. Co prawda w Gdyni klasycznie wieje, więc temperatura odczuwalna nie jest zachwycająca, ale jest 20 w czwartek, a ja siedzę przy otwartym balkonie!