Benton – Fermentation Essence – Esencja do twarzy

Ostatnio esencja to krok w pielęgnacji, który mnie wręcz ekscytuje. Zwłaszcza, że moja przygoda z nimi, zaczęła się od rewelacyjnej Bio-esencji Bandi, więc i poprzeczka została zawieszona wysoko. Z Bentona w sumie niewiele miałam, bo maskę w płacie, której nie polubiłam i kilka próbek. Więc jakby nie patrzeć to moje pierwsze konkretne spotkanie z ich produktem.

Zużyte czy nie, pozbywam się #2 2020

Piątek, piąteczek, piątunio … jak mi dobrze było na urlopie! Dobrze, że ten tydzień jest krótszy, ale i tam mi ciężko. We wtorek ruszałam się, jak mucha w smole, nie mogłam wrócić do swoich standardowych obrotów. Co więcej miałam takie kongo do ogarnięcia, że w sumie dopiero wczoraj wyszłam z grubsza na bieżąco, ale co Wam będę marudzić, wiadomo jak jest po urlopie.

Evoia by Lorigine – Eye Essence – Krem pod oczy

Uporczywie szukam swojego Świętego Graala, wśród kremów pod oczy. Nie zamykam się na żadną opcję. Więc jak zobaczyłam uroczy zestaw w Biedronce, a jeszcze z dopiskiem by Lorigine, musiałam się skusić. Nie ważne, że to chyba z rok temu było i zapas w tej kategorii miałam spory.

Andalou Naturals – CannaCell® DeTox Mask

Łup z TK Maxx. Była cała seria, ale po ich masce w płacie i toniku, jakoś miałam opory. Choć jak widać ich produkty nadal mnie korcą. No i oczywiście klasycznie mam duże zapasy wszystkiego. Więc chwyciłam 2 maski, które mają największą szansę na szybkie zużycie.

Maski G9Skin

Uwielbiam maseczki, co łatwo zobaczyć na moim blogu. Używam często, zużywam dużo, sięgam po różne, ale te w płacie szczególnie sobie upodobałam. W marcu pisałam o maseczce z G9Skin, która wybiła się na tle innych. Oczywiście szybko zamówiłam więcej, żeby sprawdzić, czy jej działanie nie było przypadkiem. A przy okazji trafiłam na glinkowe maski w płacie, znacie takie?