Magdalena Witkiewicz – Uwierz w Mikołaja

Magdalena Witkiewicz – Uwierz w Mikołaja

Czy można nie być fanem konkretnej autorki i przeczytać 14 jej książek w ciągu 2 lat? Lubię styl pisania Magdaleny Witkiewicz, może nie wszystkie książki mnie zachwyciły. Ale jeszcze nie było tak, żeby któraś książka latała, choć dobra, z jedną było blisko. Ostatnio nawet miałam okazję uczestniczyć w spotkaniu z autorką. Muszę przyznać, że kobieta ma gadane. Nawet jak Cię takie wydarzenia szczególnie nie korcą, to na spotkanie z nią warto się wybrać.

Zużyte czy nie, pozbywam się #3 2020

Zużyte czy nie, pozbywam się #3 2020

Piątek, piąteczek, piątunio … cały zeszły tydzień wciął nam mały remont, z którego teraz się odbijamy i nadrabiamy to co w zeszłym było nie do ogarnięcia. Ale jeden mamy odświeżony, reszta czeka na swoją kolej, ale już wiemy, że podołamy. A ja przy okazji zaczęłam mój maraton po lekarzach, który staram się ogarnąć gdzieś na początku roku, co roku. Mam nadzieję, że również badacie się regularnie, profilaktycznie.

Czytelnicze podsumowanie roku 2019 - Wełniak

Czytelnicze podsumowanie roku 2019

To już moje 3 czytelnicze podsumowanie roku. Przy czym w podsumowaniu 2018 wyciągnęłam książki, które planowałam przeczytać. Napiszę tylko tyle, nowości mnie poniosły. I niestety większość nadal czeka na swoją kolej.

Kosmetyczni ulubieńcy roku 2019

Kosmetyczni ulubieńcy roku 2019

Nie wiem, czy zauważyłyście, ale od dłuższego czasu, w sumie już od roku, nie pojawiają się u mnie ulubieńcy poszczególnych miesięcy. Uznałam, że bez sensu jest wybieranie “na siłę” perełek wśród tego czego używałam w konkretnym miesiącu. Ale zmotywowana przez Agę z bloga Kosmetyczny Fronesis, uznałam, że mogę pogrzebać, żeby odświeżyć sobie pamięć, jakie kosmetyki zrobiły na mnie największe wrażenie w 2019 roku. I oto do czego doszłam.

Zużyte czy nie, pozbywam się #2 2020

Zużyte czy nie, pozbywam się #2 2020

Piątek, piąteczek, piątunio … jak mi dobrze było na urlopie! Dobrze, że ten tydzień jest krótszy, ale i tam mi ciężko. We wtorek ruszałam się, jak mucha w smole, nie mogłam wrócić do swoich standardowych obrotów. Co więcej miałam takie kongo do ogarnięcia, że w sumie dopiero wczoraj wyszłam z grubsza na bieżąco, ale co Wam będę marudzić, wiadomo jak jest po urlopie.