Zużyte czy nie, pozbywam się #5 2020

Zużyte czy nie, pozbywam się #5 2020

Piątek, piąteczek, piątunio … badania pracownicze to kpina. Po co robić coś z czego nic nie wynika, dla zasady, żeby mieć papier? Wiem, że jak o siebie nie zadbasz, to nikt tego nie zrobi. Ale po co marnować dzień, żeby dostać papier z którego nic nie wynika. Przynajmniej, jeśli chodzi o pracownika biurowego.

Rituals – Happy Buddha – Foaming Shower Fel Sensation

Rituals – Happy Buddha – Foaming Shower Fel Sensation

Moje kolejna sztuka w tej wersji zapachowej, bo miałam jeszcze Ritual of Dao. Z opakowania wydobywa się, żel który rośnie i na skórze zmienia się w piankę. Pachnie intensywnie, ale nie powiem, żeby utrzymywał się na skórze jakoś szczególnie długo. Podoba mi się ten zapach, wszyscy domownicy go lubią. Niestety nie jest szczególnie wydajny i tym razem jego zużycie poszło ekspresowo. Bo dorwał się do niego mój syn. Nie jest tani, nie robi nic spektakularnego, ale pewnie jeszcze do nas kiedyś trafi.

Myszka w paski – Różowy żel do kąpieli i malowania paluszkami

Myszka w paski – Różowy żel do kąpieli i malowania paluszkami

Wodnisty, ma kolor, niby można mazanie nim nazwać malowaniem. Pieni się, ale jak za dużo da się go do kąpieli, to przesusza skórę i trzeba będzie użyć balsamu. Więc to nie jest taka do końca fajna zabawka do kąpieli. Ale poza tym nie robi nic złego i robi to co ma robić. Bez szału, co najwyżej poprawny.

Palmolive – Magic Softness – Pianka do mycia rąk
Palmolive – Magic Softness – Pianka do mycia rąk

Palmolive – Magic Softness – Pianka do mycia rąk

Kupuję i zużywam, zresztą wszyscy domownicy chętnie po nią sięgają, kupuję ponownie. Obecnie jest to jeden z obowiązkowych zakupów w Rossmannie, póki co nie widzę, żeby coś w tym temacie miało się zmienić. Choć jak widać opakowania zmienili, oczywiście widziałam to dawno, ale ja zawsze mam ich zapas, więc najpierw stare poszły w ruch.

Soraya – Plante – 3 maski na tkaninie

Soraya – Plante – 3 maski na tkaninie

To jeszcze nie jest poziom azjatyckich masek. Płaty nie są tak delikatne, esencja nie trzyma się ich tak fajnie. Ale nie próbują wypalić mi skóry, tak jak to często miało miejsce z tymi nie azjatyckimi. Nie są złe, ale tylko do jednej mogłabym wrócić. Tylko nawilżająca spełniła moje oczekiwania. Jednak na dzień dzisiejszy, nie planuję powrotu. Poświęciłam im oddzielny wpis.

Fito Kosmetik oraz Marba
Fito Kosmetik oraz Marba

Fito Kosmetik – Sól do kąpieli

Sól gruboziarnista. Całkiem przyjemna, nie jest jakoś szczególnie zachwycająca, moje wrażenia są neutralne, ale … mam ją w sklepiku osiedlowym, jest niedroga, nie mam za bardzo na co narzekać. Kupiłam ponownie i zapewne znowu kupię. Zwłaszcza, że jak widać, zimą potrzebuję jej bardziej.

Marba – Hu hu – Musująca pastylka kąpielowa – Mango oraz Gruszka

Rośnie mi mały miłośnik umilaczy do kąpieli. Kupiłam mu kilka sztuk z tej serii, przy okazji zakupów w Rossmannie, tak na spróbowanie. Były też galaretki i ciastoliny do kąpieli. Pomysł mu się mega spodobał, wypróbował i jeszcze w wannie pytał, czy kupię mu inne kolory. I tak codziennie przez kilka dni, aż poprosiłam, żeby babcia sprawdziła sklepy na swojej trasie. Ja wybrałam się do 2 i nie było szafy. Czyżby już wycofali? Do tej pory nie wie, ale pojechałam do tego w którym kupiłam za pierwszym razem i wykupiłam wszystko co jeszcze zostało. Tych już dawno nie ma, ale pojawiły się nowe umilacze.

Paese - Hydrobase under make-up. Nawilżająco-pielęgnująca baza pod makijaż
Paese – Hydrobase under make-up. Nawilżająco-pielęgnująca baza pod makijaż

Paese – Hydrobase under make-up. Nawilżająco-pielęgnująca baza pod makijaż

Lekko żelowy, krem nawilżający. Zapach nie zwraca uwagi, nie uczula, nie podrażnia, nie zapycha. Nie wiem czy jest super bazą pod makijaż, bo ja po jego użyciu nie widzę szczególnej różnicy. Ale nie wpływa negatywnie na makijaż, a ja nakładam pielęgnację pod makijaż. Więc może to jest opcja dla tych, które pielęgnację pomijają. Jest ok, ale nic więcej w niej nie widzę.

Oriflame - Podkład ujędrniający - Giordani Gold SPF 8
Oriflame – Podkład ujędrniający – Giordani Gold SPF 8

Oriflame – Podkład ujędrniający – Giordani Gold SPF 8

Zużyłam do końca. Strasznie go lubiłam, nawet myślałam, czy by mu nie poświęcić wpisu, ale opakowanie już jakiś czas temu uległo zniszczeniu, więc sobie odpuściłam. A tymczasem sprawdzając nazwę okazało się, że na stronie producenta bez problemu znajdę nawet skład. Trudno, jak do niego wrócę to będzie wpis.

Lekki, nietrwały, ale cudownie daje się rozprowadzić palcami, nie trzeba gadżetów. Fajnie ujednolica koloryt, bo tu mocnego krycia nie uzyskamy. Ale moja skóra jeszcze tak gładko z podkładem nie wyglądała. Nie jest idealny, ale nie mogłam się od niego oderwać. A przy dobrym pudrze trwałość też nie była tragiczna.

Nawet zamówiłam korektor z tej samej serii, ale nie daje tego samego efektu. Korci mnie, żeby go zamówić ponownie, ale na razie mam co zużywać, więc może kiedyś.

Natural Secrets – Esencja Aloesowa

Natural Secrets – Esencja Aloesowa

Nie uczula, nie podrażnia nawet moich wrażliwych oczu, nie zapycha. Daje mi dobrego kopa nawilżenia. Praktycznie wszystko mi w niej pasuje. Na chwilę obecną wskakuje na 2 miejsce moich ulubionych esencji. Ale to jeszcze zweryfikuję, jak wrócę do niej i do mojego ulubieńca. Poświęciłam jej oddzielny wpis.

Inveo – Wypełniacz brwi w kremie

Inveo – Wypełniacz brwi w kremie

Ma potencjał, ale kolor ma czarny, więc mimo, że chciałam go ograć, bo ma potencjał. To u mnie po prostu nie przejdzie. Ja maluję się tylko rano, a wtedy nie mam czasu, ani weny na to, żeby pilnować produktu, żeby nie przesadzić. Ale jestem ciekawa na tyle, że mam ochotę kupić go w jaśniejszym kolorze.