Zużyte czy nie pozbywam się #5 2018

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.
Piątek, piąteczek, piątunio … jak dobrze, że to już prawie weekend. Ostatnio miałam tyle spraw do załatwienia, że czuję się jakby co najmniej pierwszy kwartał roku minął. Ale za to ten i kolejny weekend będą bardzo przyjemne, o czym już niedługo. A co wy planujecie zrobić dla siebie przyjemnego w najbliższym czasie?


Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Bambino – Krem pielęgnacyjny

Przyjemny, ale nie zachwycający. Moja mama jednak zdecydowanie woli jego gęstą wersję, w metalowym pudełku. I w sumie głównie dlatego pojawia się u mnie w domu, bo ona go używa i młodego nim smaruje. Tej wersji pewnie już więcej go nie kupię, bo ja osobiście wolę dla syna twarz smarować Balsamem do twarz i ciała z Willow Organics.

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Kneipp – Przytulna kąpiel – Płyn pielęgnujący do kąpieli

Prezent od Agnieszki z bloga Kosmetyczny Fronesis. Na początku myślałam, że będzie zbyt aromatyczny, ale jak się okazało, niewiele go trzeba. Delikatnie się pieni, skóra po nim jest miękka i nieprzesuszona, mimo długiej i gorącej kąpieli. Wiele pochwał słyszałam na temat produktów tej firmy, ale jakoś nie miałam szczęścia, żeby trafić na fajny produkt od nich, aż Agnieszka przyszła mi z pomocą. Bardzo się z nim polubiłam, kupię ponownie, również w innych wersjach.

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Bioamare – Masaka naturalna do włosów

Miałam ją długo, używałam sporadycznie, jakoś nie mogłam się do niej przekonać. To mieszanka olejów, więc coś za czym moje włosy nie przepadają. Jednak bywają takie momenty, kiedy to wydają się ekstremalnie przesuszone i już nic na nie nie działa. Wówczas nakładałam ją wieczorem, zostawiałam na noc, zmywałam rano pod prysznicem i okazywało się, że włosy wróciły do normy. Przy regularnym używaniu, obciążała mi włosy przesadnie. Muszę przyznać, że mi jej teraz brakuje i korci mnie, żeby kupić ponownie.

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Cosnature – Naturalna pianka oczyszczająca 3w1 z cytryną i melisą

Przyzwoita pianka, do delikatnego oczyszczania twarzy, z dobrym składem, umiarkowanie łatwo dostępna. Nie robi krzywdy, jest wydajna. Zużyję bez szczególnego problemu, nie wykluczam, że jeszcze do niej kiedyś wrócę, ale na pewno nie w najbliższym czasie.

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.


Bandi – Peeling gommage


Jedno opakowanie kupiłam, drugie dostałam w ramach subskrypcji Be Glossy – Golden Box No 2, więc podzieliłam się z Anią z Aneczkablog. Ani się podobał. Ja niestety nie mogę się z nim dogadać. Nie ważne jak uważnie masuję twarz i ile razy zmywam, aplikuję ponownie i masuję znowu. Zdarzyło mi się nawet, że robiłam to 3 razy, ale i tak zostawały mi suche, odstające skórki, których normalnie nie mam. Oczywiście większość skóry twarzy jest dobrze oczyszczona i gładka, ale nie jest to też efekt wow. Skóra nie jest rozdrażniona, więc nadaje się dla wrażliwców. Ale mnie po prostu irytuje, więc przekazałam go dalej.


Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.


APIS Natural Cosmetics – Relaksująca sól do kąpieli


Od czasu mojego pierwszego spotkania z marką Apis, mam słabość do ich kosmetyków. Więc jak tylko zobaczyłam tą sól stacjonarnie, musiała wylądować w koszyku. Zapach jest słodki, delikatny, przyjemny, ale chciałabym, żeby był mocniejszy. Działa poprawnie, skóra jest po nim przyjemnie gładka. Łatwo się rozpuszcza. Nie mogę powiedzieć, żeby szczególnie się wyróżniła i mnie zachwyciła, ale chętnie kupię ponownie, jeśli znowu na nią trafię. 

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Rapan Beauty – Maska do twarzy – Niebieska – Skóra sucha i mieszana

Odlewkę dostałam od Ani z bloga Co kręci Anulę. Uwielbiam te maseczki i planuję kupić ponownie wszystkie wersje, tylko w dużych opakowaniach. Daje tak niesamowite wygładzenie skóry, że mogę całkowicie porzucić peelingi.

Odlewkę dostałam od Ani z Aneczka blog. Gęsty, biały krem z lekko wyczuwalną glinką. Wchłania się i zastyga, ale bardzo delikatnie, dzięki czemu jest bardzo komfortowa na mojej wrażliwej skórze. Łatwa do zmycia. A skóra po niej jest bardzo komfortowa, nawilżona, jędrna, oczyszczona, koloryt jest wyrównany. Mogłam jej używać co 2 dzień, bez szkody dla mojej skóry. Zachwyciła mnie, kupię pełnowymiarowe opakowanie. 

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Bell – Matowy puder brązujący

Kupiłam go 1,5 roku temu. Chwilę później trafił do ulubieńców. Niecały rok później znowu trafił do ulubieńców, a to wszystko w pełni zasłużenie. Ten gagatek tak przypadł mi do gustu, że używałam go praktycznie do każdego makijażu. Przez niego odstawiłam puder do konturowania. Strasznie mi się jego efekt podoba, delikatny, ciepły, ale nie za ciepły, fajnie podkreśla opaleniznę i wyrównuje różnice, jeśli użyję zbyt jasnego podkładu. Moja twarz, przynajmniej w moim mniemaniu, nabiera zdrowszych kolorów. Ostatnio jednak uznałam, że skuszę się na coś droższego i postawiłam na trio ze Smashbox. To był błąd, bo już po 1 użyciu uznałam, że muszę wrócić do tego gagatka.

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Lancome – Absolue – Krem pod oczy

Jeden z najgorszych kremów pod oczy jakie miałam. Mało, który potrafi mi tak skórę przesuszyć. Ale o nim więcej już niedługo. Miałyście już z nim do czynienia?

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Alterra – Balsam do ust z olejem z nasion granatu

Ani zapach, ani działanie, nic mnie w niej nie zachwyciło, a ostatnio jeszcze zaczął zalatywać nieprzyjemnie. Nie zużyty ląduje w koszu.

Przyjemnego weekendu Wam życzę 🙂