Zużyte czy nie, pozbywam się #48 2018

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.
Piątek, piąteczek, piątunio … młody chory, więc wykorzystuję urlop i muszę przyznać, że tego mi brakowało. Siedzimy wieczorem, wstajemy za dnia, zamiast wychodzić jeszcze po ciemku. Szkoda, że ten tydzień nie może być dłuższy.


Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Vianek – Intensywnie regenerująca maska do włosów

Mega gęsta maska, ale dobrze daje się rozprowadzić na włosach. Nie robi krzywdy mojej wrażliwej skórze głowy, ale nie jest też szczególnie wydajna, zużyłam w ciągu pięciu użyć. Niestety dopiero przy ostatnim podejściu zrobiła jakiekolwiek wrażenie na moich włosach. Nie kupię ponownie.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Rapan Beauty – Maska do twarzy – Skóra sucha i mieszana

To moje ulubione maski oczyszczające. Nic tak dobrze nie działa na moją skórę, jak one. Przyjemna, błotnista maseczka z drobinkami. Podczas aplikacji i zaraz po można zwątpić. Na szczęście początkowe pieczenie i rozdrażnienie szybko ustępuje i mogę spokojnie ją dłużej przetrzymać na twarzy. Skórę mam wrażliwą, ale już się przyzwyczaiłam, że maseczka może dawać dyskomfort. Jeśli nie jest on przesadny, a działanie zacne, nie mam na co narzekać i tak jest właśnie w tym wypadku. Efekt więcej niż zadowalający. Maseczka zastyga dłużej niż większość jej podobnych. Spokojnie mogę z nią posiedzieć nawet 20 minut. Łatwo się zmywa. Skóra po zmyciu maseczki, jest niesamowicie gładka, jakbym pozbyła się wszelkich nierówności. A do tego koloryt jest wyrównany. Nie ma podrażnienia, nie ma zaczerwienia, nie ma dyskomfortu. Maseczka jest wydajna, starcza mi na 10 aplikacji, a przecież zużywam wszystko ekspresowo. Jestem z niej bardzo zadowolona.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Long4Lashes – Serum przyspieszające wzrost rzęs

Nie robiło mi krzywdy, ale nie używałam go regularnie, więc i efekty nie były zauważalne. Długo nie mogłam się zdecydować do używania, więc teraz już nie mam odwagi, żeby nakładać go tak blisko oczu.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Phenome – Sustainable Science – Wrinkle Resist – Odmładzająca maska do twarzy

Przyjemnie kremowa. Pod oczami robi niewiele, dobrze, że chociaż ich nie krzywdzi. Na na twarzy nie robi nic. Szkoda, bo widziałam, że jest chwalona. Zużyłam do ostatniej kropli, bo liczyłam, że jednak coś zobaczę.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Clochee – Serum odżywczo-odmładzające

Fatalne opakowanie, ile ja się namęczyłam z tą pipetą, żeby wydobyć serum, strasznie twarda. Ale jak już się nad nim poznęcałam to szło łatwiej, a może ja się przyzwyczaiłam, że opornie będzie. W środku serum przypomina rzadkie mleczko, które super szybko się wchłania, jednak odrobinę ściąga skórę, co mnie na początku mega irytowało. Na noc przeważnie coś jeszcze na nie nakładałam, bo lubię grubaśną kojącą warstwę nawilżająco-natłuszczającą. Serum działa, zdecydowanie można było odczuć różnicę z nim i bez niego. Choć samodzielnie jego fanką nie jestem, raczej do niego nie wrócę, a jednocześnie polubiłam je na tyle, że mam ochotę na coś jeszcze od nich.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Cezanne – Moisture Rich Essence Eye Cream

Odlewkę dostałam od Agnieszki z bloga Kosmetyczny Fronesis. Krem jest poprawny, ale niczym mnie nie zachwyca, choć w sumie moja skóra nie mogła z niego za wiele wyciągnąć. Potencjału nie zauważyłam. Kolejny krem pod oczy odhaczony, dalej szukam ideału.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Uzdrowisko Lądek-Długopole – Krem do twarzy z biosiarką i kawasem hialuronowym, nawilżający

Dostałam go od Ani z Aneczka blog. Fajnie pachnie, bardzo lekka konsystencja.
Nie zrobił mi nic złego, ani dla mojego syna. Szybko się wchłania, fajnie nawilża, polubiłam go. W sumie jedyną jego wadą jest mała wydajność, bo zużyłam go w mniej niż tydzień. Oczywiście nie oszczędzałam go, ale to jednak lekka przesada.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.


Cien – Sól do kąpieli – Wanilia & Pistacja

Zupełnie przyjemna sól barwiąca wodę. Nie robi nic złego nawet, jak wsypiesz całe opakowanie na raz. Zapach szybko traci na mocy, co dla mnie akurat jest lepszą opcją, bo bólu głowy z tego nie będzie. Przyjemny, ale nie zachwycający umilacz kąpieli.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Onlybio – Pianka do mycia dla dzieci

Liczyłam, że będzie pianka z lepszym składem, niż Palmolive, którą będę mogła podmienić dla młodego. Niestety już po pierwszym użyciu został odsunięty na bok. Pompka strasznie ciężko działa, dozuje małą ilość produktu. Jest wydajna, piana jest fajna. Ale strasznie się z nim męczyłam, irytowało mnie wyciskanie za każdym razem co najmniej 3 porcji. Bardzo się cieszę, że udało mi się ją wykończyć, bo byłam bliska rzucenia nią o ścianę, a to mi się nie zdarza często. Nie kupię ponownie.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Yope – Naturalny płyn do mycia naczyń – Mięta mandarynka

Może to nie miejsce dla niego, ale mega się z nim polubiłam. Mimo, że zazwyczaj to zmywarka odwala za mnie całą robotę, płyn też się przydaje. A ten nie dosyć, że działa poprawnie, to mój mąż nie dostaje po nim czerwonych plam na dłoniach. Bywały takie gagatki, po których momentalnie skóra się przesuszała i potrafiła mu pękać. Jeśli macie wrażliwą skórę dłoni, może warto się nad nim zastanowić? Kupię ponownie.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

L’biotica – Maska peptydowa

Dostałam ją od Ani z Aneczka blog. Całkiem przyjemna maska w płacie. Nie zrobiła mi nic złego, fajnie nawilżyła, choć nie obraziłabym się na ciut łagodzenia. Poprawna, ale nie jakoś szczególnie zachwycająca.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.


Marion – Japoński rytuał – Chusteczki micelarne do demakijażu


Ładny zapach. Materiał przynajmniej na twarzy jest szorstki i nie szczególnie mocno nasączony. Podczas przecierania twarzy, rozdrażnia ją, zwłaszcza w tej wrażliwej strefie. Na szczęście nie jest to efekt, który utrzymuje się szczególnie długo. Jednak sama czynność szczególnie komfortowa nie jest. Do zmycia mojego przeciętnego makijażu potrzebowałam, 3 chusteczek, przy czym z tuszem do rzęs sobie nie poradziły. A przeciętny micel i 3-4 waciki radzą sobie z takim samym makijażem bez problemu. Do zmywania swatchy podkładów z ręki, jest fajny, ale do demakijażu oczu i wrażliwej skóry twarzy już nie koniecznie.