Zużyte czy nie, pozbywam się #44 2018

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.
Piątek, piąteczek, piątunio … urlop rozpisałam, dzień wolny mam, więc dla mnie już środa piątkiem była. Jak ja kocham długie weekendy, domowe porządki można sobie rozłożyć i jeszcze tyle czasu na przyjemności zostaje. Groby odwiedziliśmy ciut wcześniej, żeby nie utknąć w korkach i teraz możemy spędzić czas rodzinnie.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.


Be The Sky Girl – MIST N’ROSES – Różane serum w płynie

Tak długo miałam na nie ochotę. W końcu dorwałam, momentalnie zaczęłam używać. Więc to nie jest produkt, który u mnie przeleżał, z datą jest wszystko ok. Ale dla mnie pachnie pleśnią, delikatnie co prawda, ale jednak. I to przy każdym użyciu. Lubię róże i miałam ją w różnych formach, to że zapach w hydrolatach bywa dziwny nie jest dla mnie nowością. No ale tak jeszcze nie miałam. Testowałam na mężu, on nic takiego nie czuje, ale zapachowo mam wrażenie, że często się rozjeżdżamy. Jednak ten zapach i dyskomfort jaki przez myśli na jego temat odczuwam, sprawił, że nie mogę go używać dalej.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.
Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

La Roche-Posay – EFFACLAR – Mikrozłuszczający tonik zwężający pory skóry

Bardzo lubię ich produkty, choć tą konkretną serię jakoś omijam, mimo, że jest mega polecana. W końcu się skusiłam i to był błąd. Strasznie śmierdzi alkoholem, a do tego piecze i ściąga bardzo mocno. Może jeszcze kiedyś, jak moja skóra była młoda i tłusta bym go zniosła, ale obecnie nie jestem wstanie zmusić się, żeby go używać.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.
Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.


Skin79 – Hair Repair Smoothie – Coconut

Zużyłam już Avocado, która była świetna. Miałam Banana, który był dobry. Ta jednak jest najsłabsza, ale to tylko potwierdza moje ogólne wrażenia co do oleju kokosowego, moje całe ciało go nie lubi. Poprawna, ale nie zachwycająca. Jednak mam kolejny cały zestaw, żeby jeszcze raz zweryfikować swoje zdanie.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.
Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Lirene – Ideale Glam & Matt – Fluid matująco-rozświetlający SPF 15

Wypada dużo lepiej, niż jego brat Fluid rozświetlający z witaminą duo C. Całkiem przyjemny codzienny fluid do delikatnego makijażu, raczej wyrównujący koloryt. Nie jest opcją dla bladziocha, już na starcie jest ciemnawy, a potem jeszcze ciemnieje. Nie uczula, nie podrażnia, nie zapycha. Nie jest szczególnie trwały na mojej skórze, raczej takie przeciętne 5h wygląda dobrze, a potem ucieka, ale robi to tak ładnie, że bardzo chętnie po niego sięgałam przez ostatnie miesiące, zamiast się pozbyć, jak to było przy wielu, które mi podpadły.


Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Sotalie – One Minute Shot – Skoncentrowane serum pod oczy

To produkt z którym nie jestem wstanie się dogadać, próbowałam, chciałam bardziej, ale dawno już nic mnie tak nie zniechęciło do używania produktu pod oczy, jednocześnie nie znęcając się nad samym okiem. Jeśli macie ochotę na więcej to pisałam o nim w 3 produktach z Biolonica i Tołpa.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.


EkomaniaLab – Cava – Krem pod oczy

Odlewkę dostałam od Ani z bloga Co kręci Anulę. Kocham kremy pod oczy i wiecznie poszukuję ideału. Tego byłam ciekawa, ale po Ani recenzji odechciało mi się coś od nich kupować. Na szczęście Ania dała mi sprawdzić skąd u niej sympatia do tego produktu. Konsystencja jest nietypowa, gęstawy, ale lekki mus. Pachnie cudownie około kawowo, choć dla mnie to ani espresso, ani kopiko, jak o nim czytałam, ale to i tak zawsze jest na plus. Ciut opornie się rozprowadza, bo ciut ciągnie moją wiotką skórę. Zastyga na skórze dosyć odczuwalnie, co mnie osobiście dosyć irytuje, bo zwraca moją uwagę, a tego nie lubię. Mało nawilża, bardziej odżywia, a i to bez szału. Poprawnie, ale nie ma w nim nic co by przeważało, nad tym czego w nim nie lubię. 

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Cleanic – Płatki kosmetyczne

Uwielbiam duże płatki, wystarczą 2 i mam załatwiony temat, nie muszę bawić się w 4-5 małych. Niby nic, a różnicę robi. Te są mięciutkie, nie rozwalają się. Polubiłam je, jak trafię, kupię porządny zapas, żeby nie sięgać po pierwsze lepsze, które wpadną mi w ręce podczas zakupów, tylko dlatego, że coś kupić muszę, a wyboru tych dużych zazwyczaj nie ma.



Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

PHARMA 4713 – Sól do kąpieli – Relaksująca z Jałowcem

Bardzo fajna sól do kąpieli. Zapach jest intensywny, ale głowa mnie po nim nie boli. Niedroga. Sprawia, że skóra jest momentalnie bardziej miękka i jakby dodatkowo zabezpieczona, choć nie pozostawia powłoczki, ale nie jest tępa pod palcami, jak to się zdarza po innych. Mam jeszcze 2, ale już wiem, że kolejne przyniosę do domu z osiedlowej drogerii, zwłaszcza, że sezon na moczenie się w wannie uważam rozpoczęty.

Isana – Puder do kąpieli – Mleczne marzenie

Zupełnie poprawny umilacz kąpieli, jak to na Isanę przystało. Nie ma szczególnych właściwości pielęgnacyjnych, ale też nie szkodzi. Niedrogi. Zapach jest ciut za bardzo intensywny, ale po chwili staje się znośny. Pewnie jeszcze do niego wrócę, choć z tej 2, wolę sól.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.
Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Palmolive – Magic Softness – Pianka do mycia rąk

Kupuję i zużywam, zresztą wszyscy domownicy chętnie po nią sięgają, kupuję ponownie. Obecnie jest to jeden z obowiązkowych zakupów w Rossmannie, póki co nie widzę, żeby coś w tym temacie miało się zmienić. Ostatnio mam wrażenie, że nawet umilacze kąpieli tak często, jak ona nie pojawiają się w denkach.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.
Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Avalon Organics – Odświeżający żel do twarzy z witaminą C

Idealna konsystencja żelu, ani zbyt gęsty, ani zbyt wodnisty. Cudownie wydajny, bo nawet na moją nie małą twarz, wystarczy dosłownie 1 pompka. Pachnie cudownie, jak pomarańczowa mamba, świeżo i słodko. Zazwyczaj rozprowadzam go na suchej skórze i zmywam. Ani razu się nie zdarzyło, żeby oczy mnie po nim piekły, czy działo się coś złego ze skórą. A przecież zawsze jest trochę rozdrażniona po micelu, którego używam, jako pierwszy krok demakijażu. Nie ściąga nawet minimalnie, skóra po jego zmyciu jest oczyszczona i odświeżona. Jego używanie sprawia mi ogromną przyjemność. Jak zużyję te myjadła, które posiadam, to do niego właśnie wrócę. Nie bez powodu wylądował w ulubieńcach, kupię ponownie.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.
Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Nivea – Hairmilk Natural Shine – Szampon pielęgnujący do włosów matowych i zmęczonych

Moja skóra głowy za nim nie przepada, jak używam kilka dni z rzędu to zaczyna mnie swędzieć. Więc używałam go co 3 mycie i niby skóra głowy nie protestowała, ale włosy za każdym razem jakieś takie przesuszone się wydawały, a przecież i tak codziennie odżywki używam. Dałam mu wiele szans, ale coś nam nie po drodze, leci dalej, może mojej mamie podpasuje bardziej.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.