Zużyte czy nie, pozbywam się #38 2019

Zużyte czy nie, pozbywam się #38 2019
Zużyte czy nie, pozbywam się #38 2019

Piątek, piąteczek, piątunio … Oj ciężko znowu wrócić do pełnego tygodnia pracy, jednak 3 dni wolnego w tygodniu to luksus. Ze wszystkim wyrobić się można i nawet trochę wolnego się znajdzie. Ale nie ma co narzekać, znowu ciut jaśniej się zrobiło.

Fitokosmetik – Sól do kąpieli – Jordańska – Mineralna z Morza Martwego
Fitokosmetik – Sól do kąpieli – Jordańska – Mineralna z Morza Martwego

Fitokosmetik – Sól do kąpieli – Jordańska – Mineralna z Morza Martwego

Już je miałam, choć z zwykłych foliowych opakowaniach. Tu nadal jest folia, opakowana w karton. Fajne są, nie ma na co narzekać. Wykończyłam spory zapas, jaki miałam i kupiłam ponownie, więc dalej będą się przewijać w piątkowych zużyciach.

Fitokosmetik – Sól do kąpieli – Jordańska – Mineralna z Morza Martwego
Fitokosmetik – Sól do kąpieli – Jordańska – Mineralna z Morza Martwego
From a Friend – Delikatny Peeling do twarzy – Śliwka & Owies
From a Friend – Delikatny Peeling do twarzy – Śliwka & Owies

From a Friend – Delikatny Peeling do twarzy – Śliwka & Owies

Nie była to miłość od pierwszego użycia. Nie był to najłatwiejszy produkt do ogrania, przy mojej wymagającej skórze. Jednak im bliżej końca, im więcej opcji przetestowałam, tym bardziej mi szkoda, że już się skończył. Poświęciłam im oddzielny wpis.

Rapan Beauty - Tonik instant DIY - Syberyjska sól jeziorowa
Rapan Beauty – Tonik instant DIY – Syberyjska sól jeziorowa

Rapan Beauty – Tonik instant DIY – Syberyjska sól jeziorowa

Co tu dużo pisać, dobry tonik. Spokojnie mogę go zaliczyć do jednych z najlepszych jakich używałam. A jest tak nietypowy, że jego rozrobienie i używanie to wręcz doświadczenie. Portfela nie morduje, więc moim zdaniem warto spróbować. Poświęciłam mu oddzielny wpis, który pojawi się w niedzielę.

Prouve - Nawilżający żel do mycia ciała
Prouve – Nawilżający żel do mycia ciała

Prouve – Nawilżający żel do mycia ciała

Fajny, wydajny żel do mycia ciała. Dostałam go od Magdy z bloga Racja Pielęgnacja. Zapach był intensywny i rzeczywiście unisex, jak na mój nos, ale na szczęście nie przełożyło się to na jakąś moją krzywdę. Nie wysuszał, nie podrażniał. Spokojnie mogłabym do niego wrócić.

Polny Warkocz – Kojąca esencja złoty korzeń
Polny Warkocz – Kojąca esencja złoty korzeń

Polny Warkocz – Kojąca esencja złoty korzeń

Jest ok, mogłabym do niego wrócić, bez marudzenia, ale jak będę miała wybór to chwycę wersję nawilżającą. Poświęciłam oddzielny wpis, całej serii.

Dermedic – Angio Therapy – Ultrakojący krem łagodzący zaczerwienienie

Dermedic – Angio Therapy – Ultrakojący krem łagodzący zaczerwienienie

Fajny krem na dzień, spełniający obietnice producenta. Póki co nie mogę nic złego o nim napisać. Lubimy się. Poświęciłam mu oddzielny wpis.

andLAB, Orientana, O2Skin oraz Youth to the people
andLAB, Orientana, O2Skin oraz Youth to the people

Youth to the people – Kale + Green Tea

Zużyłam jako wcierkę do skóry głowy w peelingiem kwasowym. Krzywdy mi nie zrobiła, ale też po 1 użyciu szczególnych efektów nie zobaczyłam. Może kiedyś kupię zestaw i będę mogła wyrobić sobie zdanie.

O2Skin- Oxygen Water

Krem pod oczy bardzo dobrze wspominam, a ten gagatek nie robi na mnie żadnego wrażenia. A zużyłam już kilka próbek i ciągle nic.

andLAB – Hyarucerin Moisture Salve Me Cream

Kolejny krem po którym wrażeń brak. Posiedział na skórze, a po kilku godzinach skóra zaczęła domagać się więcej. Biorąc pod uwagę, że to była sobota, siedziałam w domu i sprzątałam, to nie miał pod górkę.

Orientana – Naturalny krem pod oczy ze śluzem ślimaka

Nie jest zły, nie robi mi nic złego, ale wstępnie mnie nie zachwyca. Mam jeszcze jakieś jego próbki, więc będzie jeszcze szansa na zmianę zdania.

Orientana – Krem do twarzy na dzień i noc – Drzewo sandałowe i kurkuma

Miałam kiedyś jego inną wersję Żeń-szeń indyjski, który dobrze mi się do tej pory kojarzy. Ten też robi dobre wrażenie, choć nie wiem, czy odważyłabym się go nałożyć na dzień. Jest ciężki, treściwy, niby fajnie się wchłania, ale siedzi na skórze. Jak dla mnie to fajny, podstawowy krem na noc, który może nie robi wiele, ale zabezpieczy ładnie to co jest pod spodem, bez negatywnych konsekwencji.

Tołpa - Dermo Face - Idealic - CC krem upiększający
Tołpa – Dermo Face – Idealic – CC krem upiększający

Tołpa – Dermo Face – Idealic – CC krem upiększający

Uwielbiałam go, a jednocześnie nie mogę polecić. Kolor wyjściowy ma piękny, jasny, beż. Jednak ciemnieje, w stronę pomarańczy. Póki było lato i była trochę opalona, nawet dało się to ograć. Jednak przeskok kolorystyczny jest duży, a ja ostatnio mam wrażenie, że dziewczyny dbają o swoją bladość, przez co może być bardzo nietrafionym wyborem.

Jeśli chodzi o to co w nim dobre, to rzeczywiście krem, więc można skończyć na toniku lub esencji poranną pielęgnację. Pięknie otula skórę i tak piszę to ja, posiadaczka tłustej strefy T. Ładnie wyrównuje koloryt, ale na porządne krycie nie ma co liczyć. Wystarczy odrobina, żeby pokryć całą twarz. Trochę podkreśla pory, ale z moim ulubionym pudrem z Wibo, sprawia, że moja skóra jest wręcz zjawiskowo gładka. A nie ma co udawać, nie mam gładkiej skóry, a wręcz jej strukturę ciężko ukryć. Ten zestaw sprawiał, że z przyjemnością zerkałam na efekt. Nie jest to produkt długotrwały, ale moja tłusta strefa T rozpuszcza wszystko. Wystarczyło odcisnąć nadmiar, żebym była zadowolona. A nawet jak się świeciłam po długim dniu, to nie marudziłam na to co widzę.

Gdyby tylko była jaśniejsza wersja, to z przyjemnością kupiłabym już teraz kolejne opakowanie.

Gessie – Gąbka do demakijażu z węglem aktywnym

Pierwszą dostałam ją od Ani z bloga Co kręci Anulę, dorwała je na Aliexpress. Po zmoczeniu jest super mięciutka, idealnie radzi sobie ze zmywaniem maseczek. Muszę przyznać, że przez większość czasu, od pierwszego użycia, nie sięgałam po swoje ulubione gąbeczki konjac. Zamówiłam taki zapas, że na rok mi ich starczy i powoli je zużywam. Jak jesteście ich ciekawe to widziałam, że coraz więcej zaprzyjaźnionych blogerek je sprawdza i … sobie chwali. 

Croll & Denecke – Gąbeczka Konjac

Nie lubiłam jej, szybko zrobiła się twarda i potrzebowała sporo czasu i wody, żeby znowu zmięknąć. A ciągle nie dorównywała The Konjac Spoge. Wiele miałam zamienników, ale za każdym razem stwierdzam, to nie to samo i warto wydać kasę na oryginał.