Zużyte czy nie, pozbywam się #38 2017

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.
Piątek, piąteczek, piątunio … jak ja się cieszę, że to już koniec tygodnia. Jakaś zmęczona bardziej jestem znowu. Choć początek tygodnia przywitał nas cudowną ciepłą jesienną pogodą, ideał na spacery, z którego korzystałam maksymalnie. Was też już dopadła jesienna chandra? A może macie fajne, skuteczne sposoby na nią?


Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Erbario Toscano – Aromatherapy – SPA scented bath salts

6 twardych krążków do soli kąpieli. Nie wiem czemu się na nią skusiłam, nawet w opakowaniu nie pachniały zbyt intensywnie. Rozpuszczały się mega długo, jeszcze na takie nie trafiłam, żeby mi się wanna napełniła, a krążek nawet się nie rozpadł. Lekko barwiły, a za każdym razem używałam od razu 2. Nie zrobiły na mnie wrażenia, już od 2 wersji używałam, żeby zużyć. Szkoda nawet tych 20 zł, kupiony w TK Maxx.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Pisałam o nich w 3 produktach. To nie są produkty dla cery wrażliwej. Moja skóra źle na nie reagowała. Efekty były mizerne. Nie planuję do nich wracać, ani sięgać po kolejne.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

– Love Lettuce

Fajna maseczka oczyszczająco-wygładzająca, ogólnie spełnia obietnice producenta. Połowa opakowania starczyła mi na 6 aplikacji. Nie jest niestety idealną opcją dla skóry wrażliwej, ale cała reszta powinna być z niej zadowolona. Na początku byłam nią zachwycona, ale co za dużo to nie zdrowo i używanie jej dzień po dniu przy skórze wrażliwej nie jest dobrym pomysłem. Choć krzywdy mi nie zrobiła, a tylko zwiększyła trochę rozdrażnienie, więc nic z czym dobra pielęgnacja sobie nie poradzi, ale … Cosmetic Warrior spisała się u mnie lepiej. Więc jakbym miała wybierać jedną to wróciłabym do śmierdziucha.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Oceanic – D-vit boost – Dermatologiczny

Przyjemna, lekka konsystencja i , fajnie się rozprowadza, szybko wchłania, choć nie idealnie i nie w pełni, przynajmniej na mojej skórze. Daje uczucie natychmiastowego nawilżenia, skóra dosłownie się pod nim odpręża. Skóra lekko mrowi, jeśli nałożę go jako warstwę wierzchnią na kwasy, ale to jedyna sytuacja, w której zauważyłam taką reakcję podczas używania. Bardzo fajny , mogę spokojnie się podpisać pod tym, że jest dobry dla skóry odwodnionej, przesuszonej, podrażnionej i zmęczonej, ale … nie niweluje wszystkich tych objawów całkowicie, nawet przy regularnym używaniu. Moja skóra jednak potrzebuje dodatkowych kroków, żeby być całkowicie zadowoloną. Jednak jestem wstanie uwierzyć, że posiadaczki mniej wymagającej skóry niż moja, będę z niego zadowolone. Nie uczula, nie podrażnia, nie zapycha, moje wrażliwe oczy nie protestują. Skóra się pod nim lekko poci. Fajny, nie obrażę się, jeśli ponownie trafi w moje ręce, ale nie wiem, czy sięgnę po niego ponownie. Trafił do 3 produktów z Apis i Dermedic.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Isilandon – Collagen Eye Mask

z AliExpress. Całkiem fajne. Lubię tak pakowane płatki, na raz, higienicznie, choć to więcej śmieci niż samego produktu. Kiedyś używałam ich regularnie, potem o nich zapomniałam, ale ostatnio moja skóra pod oczami jest jakaś taka bardziej wymęczona. Więc to chyba najlepszy moment, żeby sobie przypomnieć o produkcie, który kiedyś lubiłam i rzeczywiście działał. Choć jeśli mogłabym wybierać to wolę płatki Yunifang.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Naturativ – Maska AOX

Co kręci Anulę, która nawet ostatnio się znęcała nad tą maseczką. Dla mnie nie robi nic, zmarnowany czas, że tak to określę.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Bröö – Thickening Conditioner

Odlewkę dostałam od Ani z bloga Co kręci Anulę. Dziwna była, niby trochę wygładziła, ale jakoś tak bez szału. A poza tym coś mi jeszcze tego samego dnia na głowie wyskoczyło, w sporej ilości, choć nie bolesne bomby. Jestem mega ciekawa co też właścicielka o niej napisze, bo na razie tylko w zakupach ją widziałam.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Fajna gęsta pianka, przyjemnie myje, nie przesusza, nie szkodzi skórze 3 latka. nie zachwyca, ale też szczególnie nie szkodzi. Fajny , zwłaszcza dla dziecka, choć i ja na niego nie narzekałam. Szybko się kończy w moim domu, ale już kupiłam inne wersje owe.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Skin79 – Yum yum cleanser – Natural 98

Konsystencja jest niezwykła, mus, pianka, kto próbował kiedykolwiek robić swój własny twarożek? To taka luźna konsystencja, więcej niż zsiadłego mleka, a jeszcze nie odciśniętego twarogu. Wystarczy odrobina nałożona szpatułką, która została dodana do zestawu, żeby pokryć całą . W trakcie rozprowadzania, wchłania się w skórę. Zmywa się bardzo przyzwoicie, choć jednak trochę wody do tego potrzeba, co jednak oznacza też lepsze oczyszczenie, jednak nie czuje się zmuszona do używania gąbeczki Konjac. Skóra po osuszeniu, jest gładka, dobrze oczyszczona, ale na szczęście nie aż tak mocno, żeby określić ją jako piszczącą, czego się obawiałam. Takie określenie często pojawia się w innych recenzjach, jednak trzeba przyznać, że skóra jest delikatnie ściągnięta. Na szczęście to nic takiego z czym sobie nie poradzi. Weźcie jednak poprawkę na to, że mam skórę mieszaną i niestety wrażliwą. Tak więc kolejnym dużym plusem jest brak podrażnienia. Jednak nie radzi sobie z usuwaniem tuszu wodoodpornego, żeby nie było tak całkiem cukierkowo. Trafił do 3 produktów z Make Me Bio i Tołpa.