Zużyte czy nie, pozbywam się #36 2018

Zużyte czy nie pozbywam się to klasyczne denko.

Piątek, piąteczek, piątunio … taka ładna pogoda, a my siedzimy w domu. W niedzielę worek do przedszkola spakowałam. A w poniedziałek nad ranem młody budzi mnie z gorączką ładnie ponad 39 stopni, z której zbiciem problem miałam całą dobę. Mamy wiedzą jak się odbiera 4 latka, który prawie cały dzień przesypia. Cały wtorek około 38 stopni, znowu nie dająca się zbić, ale od 6 rano pełnia sił, tylko jeść nie chciał. Środa podgorączkowe 37 … no cóż ciekawy tydzień miałam i to akurat w czasie, kiedy w pracy powinnam być bardziej, niż zazwyczaj. Ale to chyba klasyka gatunku.


Zużyte czy nie pozbywam się to klasyczne denko.

Płatki pod oczy – Baimiss, Efektima, Exclusive oraz Oh K!

Po Oh K! mnie zapchało, co pod oczami praktycznie nigdy mi się nie zdarzało, więc nazwa jest zgodna z moją reakcją. Exclusive tak naprawdę nie wiele robią, poza ześlizgiwaniem się z mojej skóry. Za to płatki Efektimy przerodziły się z bubla w ulubieńca. Jeśli masz skórę młodą lub nie wymagającą, to szkoda nawet tych 5 zł na ten dodatkowy krok. Ale jeśli ostatnio Twoja skóra dziwnie się zachowuje, może warto dać im szansę, jeśli jeszcze nie próbowałyście lub poprzednio nie zrobiły na Was wrażenia. Były w 3 produktach, jeśli macie ochotę wiedzieć więcej. Natomiast Baimiss nawet nie udało mi się użyć, włożyłam je do książki, którą miałam skończyć. Książki nadal nie skończyłam, a płatki wyschły.

Zużyte czy nie pozbywam się to klasyczne denko.

Svoje – Potrójny kwas hialuronowy

Nie pachnie. Wygląda i zachowuje się, tak jak typowy kwas hialuronowy. Nakładam go na twarz i pod oczy, a potem szybko czymś przykrywam i nie zawsze jest to serum konopne. Moja skóra idealnie pasuje do opisu skóry odwodnionej, więc takie gagatki świetnie się na niej spisują. Nie uczula, nie podrażnia, lekko szczypie przez kilka sekund na początku, ale to może być reakcja na połączenie z hydrolatem z czarnej porzeczki, nie zapycha. A rano skóra jest nawilżona i napięta. Ostatnio znowu jest w dobrej kondycji, mimo, że nie mam weny, na szczególnie rozbudowaną pielęgnację. Bardzo się z nim polubiłam.

Svoje – Maseczka – Kokos-Mango

Nie będę udawała, że kupiłam ją głównie ze względu na zapach. Co prawda maseczki kocham, ale mega byłam ciekawa jak pachnie. Dla mnie to jest rzeczywiście mango i kokos, słodko, świeżo, przyjemnie. Jednak podkusiło mnie, dałam powąchać dla męża, który nie wiedział co to, uznał, że pachnie kurkumą. Więc gwarantować nie mogę, że poczujecie to samo co ja, ale ja ten zapach uwielbiam. Z rozrobieniem problemów nie ma, konsystencja od razu staje się idealnie gładka, a wystarczy do tego odrobina wody. Nałożona trzyma się w miejscu, zastyga, ale nie zasycha szczególnie szybko. Więc spokojnie mogę wypić kawę, obejrzeć filmik, wstawić pranie, zanim poczuję, że czas ją zmyć. Ze zmyciem problemu nie ma, dłonie, woda i dosłownie kilka ruchów. Po zmyciu skóra jest nawilżona, odżywiona, jędrna i gładka. Nie jest to może super długo utrzymujący się efekt, ale w zupełności zadowalający dla mojej skóry obecnie. Po jej zmyciu i toniku, poza kremem pod oczy mogę nic więcej nie nakładać. Fajna jest, lubimy się, chętnie kupiłabym ją w większym opakowaniu.
Więcej kosmetyków Svoje opisywałam w oddzielnym wpisie.


Zużyte czy nie pozbywam się to klasyczne denko.

Biolonica – Krem regenerujący pod oczy

Trafiał już w moje ręce 2 razy. Po raz pierwszy wylicytowałam cały zestaw na Charytatywnym Maybe Beauty, które odbyło się w lutym, ale ten zestaw pojechał w całości do mojej mamy, która była z niego bardzo zadowolona. Drugi raz ten krem do mnie trafił na kwietniowym spotkaniu blogerek w Gdyni. W końcu miałam go spróbować, ale pompka nie działała. Jeśli obserwujecie mnie na Instagramie, pewnie widziałyście, że pewnego pięknego dnia, pytałam, czy ktoś wie jak się dostać do środka, bo pompka mi nie działa. Wiele dziewczyn do mnie wtedy pisało i później też się interesowało, jak mi poszło. Podobno pompka tak ma, że potrzebuje więcej wysiłku, żeby zadziałać. Jednak u mnie 10, 20, 50, 100, 250 naciśnięć nie zadziałało, a ostatecznie już przestałam liczyć ile ich było. Po prostu nie działała. Jednak producent zareagował na moje zmagania, zostałam poproszona o adres i wysłano mi nowy krem. Bez proszenia, bez zgłaszania reklamacji, bez zwracania produktu, ponoszenia przeze mnie kosztów. Takie zachowanie trzeba docenić. Choć z tego co dziewczyny mi pisały, to nie jest dla nich niezwykłe. Tym bardziej zasługują na uznanie. Jednak tuż po zrobieniu tego zdjęcia, przed wyrzuceniem produktu z wadliwą pompką, podważyłam górę, co było łatwiejsze, niż myślałam i dostałam się do kremu, silikonowy zaworek latał. Długo nie poużywałam, ale nie uczula, nie podrażnia, choć szczypie, jednak nic złego ze skórą się nie dzieje, poza tym niekomfortowym uczuciem.

Zużyte czy nie pozbywam się to klasyczne denko.

Lily Lolo – Naturalny krem BB – Light

Przyjemny produkt dla kogoś kto od niego nie będzie wymagał za wiele. Więcej niż delikatnego wyrównania kolorytu nie da. Co może być zaletą, jeśli nałożyć na niego kolejne warstwy kryjącego podkładu mineralnego. Czy też do makijażu no make up, gdzie większe potrze potrzeby ogarnie korektor. Nie robi krzywdy, a skórę mam podatną na zapychanie i wrażliwą. Nie jest zły, ale właśnie się skończył i nie planuję do niego powrotu. Poświęciłam mu oddzielny wpis.


Zużyte czy nie pozbywam się to klasyczne denko.

Vichy – Ideal Soleil po opalaniu – Mleczko do codziennej pielęgnacji

Lato się skończyło, nie będzie mi już potrzebny, jest po terminie. Więc mimo, że nawet go nie otworzyłam, leci do kosza, a ja nie mam wrażeń co do niego. Szkoda, ale bywa i tak, byle nie za często.

Zużyte czy nie pozbywam się to klasyczne denko.

Zużyte czy nie pozbywam się to klasyczne denko.

Sylveco – Naturalny dezodorant kwiatowy

Byłam z niego bardzo zadowolona, fajna aplikacja i zapach, nie brudził ubrań. Świeżość odczuwalna praktycznie przez cały dzień. Wszystko by było ok, gdyby nie to, że trafił na upały, podczas których zupełnie sobie nie radził. Pewnie jeszcze sprawdzę drugą jego wersję, bo teraz powinna już spisywać się dobrze, ale na kolejne lato będę potrzebowała, czegoś mocniejszego.

Zużyte czy nie pozbywam się to klasyczne denko.

Zużyte czy nie pozbywam się to klasyczne denko.

The Body Shop – Vitamin C Skin Boost – Serum z witaminą C

Strasznie dziwny produkt, który nic nie robił. Miałam wrażenie, jakbym nakładała silikonową bazę pod makijaż. Niezależnie, co i czy nakładałam coś pod i na, nie zauważyłam jakiegokolwiek działania. Poleciało dalej. Jeśli szukacie serum z witaminą C, które dział to polecam Liq CC Rich.

Zużyte czy nie pozbywam się to klasyczne denko.

Zużyte czy nie pozbywam się to klasyczne denko.

Zużyte czy nie pozbywam się to klasyczne denko.

Benton – Fermentation Eye Cream

Dziwny, strasznie gęsty krem. Nie uczula, nie podrażnia, odczuwalnie siedzi na skórze i w sumie nie zauważyłam, żeby cokolwiek robił.