Zużyte czy nie, pozbywam się #36 2017

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Piątek, piąteczek, piątunio … nie wiem jak u Was, ale w Gdyni zaczęła się ta mniej przyjemna jesień, zwłaszcza poranki i wieczory to jakaś porażka, zimno, ciemno, wieje i pada. Kładę się wcześnie, wstaję najpóźniej jak to możliwe, a i tak czuję się jak zombi.




Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Cien – Patyczki bawełniane

Całkiem fajne patyczki, nie za małe, nie za duże, nie za twarde. Z Lidla więc nie drogie. Unikałam ich do tej pory, a całkiem fajnie mi się sprawdziły. Macie swojego faworyta wśród takich patyczków?

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Natura Estonica – Tonik matujący Mech Islandzki do cery mieszanej i wrażliwej

Bardzo fajny tonik, dorwany za jakieś nieduże pieniądze w Lidlu. Nie uczula, nie podrażnia, moje wrażliwe oczy też nie protestowały, a przelałam go do pojemnika z atomizerem. Tonizuje, nawet całkiem przyzwoicie łagodzi, nie ściąga przesadnie, a skóra rzeczywiście nie świeci się przesadnie. Zapach ma dziwaczny, ale delikatny i nie odrzucający. Mam jeszcze jeden w szufladzie w innej wersji i już mnie mega korci. Bardzo chętnie wrócę do tej wersji.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

The Secret Soap Store – Sól do kąpieli – Passiflora

Dostałam ją od Ani z bloga Aneczka blog. Fajny zapach, dobre działanie rozluźniające, zmiękcza wodę. Dosyć długo się rozpuszcza, ale nie jest to jakiś przesadzony czas, a ja jak już się kąpię to pozwalam sobie na długie odmaczanie. Jak nadarzy się okazja to bardzo chętnie się w nią ponownie zaopatrzę.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Dermedic – HydraIn2 – krem nawilżający o przedłużonym działaniu

Dopiero co o nim pisałam w 3 produktach z Apis i Oceanic. Przez bardzo długi czas, był to mój ulubiony krem na noc. Treściwy, łagodzący, świetna warstwa ochronna dla tego co pod spodem, ale trzeba mieć świadomość tego, że wiele osób bardzo źle na niego reaguje. Więc jeśli masz skórę podatną na zapychanie, mimo, że ja też taką mam, to może jednak nie jest to najlepszy wybór. Ja go nadal lubię i nic złego mi nie robi, ale chwilowo mam ochotę na zmianę, zaraz po tym jak wykończę jeszcze jedno ostatnie opakowanie, które mam w zapasie.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Rituals – Touch of Happiness – Rich, Nourishing Body Cream

Dostałam go razem z większym zestawem od męża na święta, jeszcze zanim pojawiły się u nas w Sephorze. Nie lubię kremów do rąk, balsamów i maseł, nie trawię uczucia lepkości, tego że one długo się wchłaniają i mam wrażenie, że ciało po nich się bardziej poci. Moje ciało za dużo ode mnie nie wymaga, od czasu do czasu tylko piszczele wołają o nawilżenie, wtedy przydałoby się coś naprawdę skutecznego. Ten gagatek robi świetne pierwsze wrażenie, ale i dalej jest równie dobrze, fajnie pachnie, ekspresowo się wchłania, pozostawia warstewkę, która nie jest ani tłusta, ani lepka. Skóra na łokciach jest po nim gładka, jędrna, ukojona, nawilżona. A wystarcza niewielka ilość. Bardzo przyjemne zaskoczenie, mam ochotę na powtórkę, dokładnie w tym zapachu.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Isana – Sól do kąpieli

Mój ulubieniec, zawsze staram się mieć zapas w szufladzie. Na nią zawsze są chętni u mnie w domu.

Belle Nature – Kula musująca do kąpieli

Bardzo przyjemna mała kula, nie obrażę się na powtórkę, jak na nią trafię, choć zapach mógłby być bardziej intensywny.

Body Club – Kula musująca do kąpieli

Bardzo tania, a całkiem fajna kula z Biedronki, w sumie to nie mam się do czego przyczepić. Kupię więcej, choć nadal sól z Isany wygrywa.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Euro Fashion – Pilnik do paznocki – 100/180

Mój ulubiony pilnik do paznocki, od którego zaczęłam zwracać uwagę na oznaczenia. Świetny do nadawania kształtu.

Bic – Maszynka do golenia

Jedna z moich ulubionych, choć ostatnio widzę, że sporo kobiet na nie narzeka, że są za ostre. Co prawda muszę na nią uważać przy kolanach czy kostkach, ale ogólnie świetnie mi się spisuje, jedno pociągnięcie i nie trzeba poprawiać, co często mnie drażni, przy innych maszynkach dla kobiet. Znowu ich zużycie u mnie wzrośnie, latem lubię depilator, ale przez resztę roku, nie chce mi się tak cierpieć.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Bioer – Woda kwiatowa – Hydrolat – Kwiat Neroli

Pobił na głowę wszystkie najbardziej śmierdzące kosmetyki jakie miałam, nawet aplikując na bezdechu i odchodząc z tego miejsca nie da się go znieść. Mój mąż wręcz miał odruch wymiotny. Miałyście go kiedyś? Przecież większość osób określa ten zapach jako cudowny. Nie robił wrażenia zepsutego, a śmierdział tak samo od pierwszego użycia, cały czas trzymałam go w lodówce. Nie byłam wstanie go używać, choć starałam się dać mu szansę. Ostatecznie dolałam do mydła do rąk, chcąc zrobić własną piankę do mycia rąk, tu na szczęście już nie był wyczuwalny. 


Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Oilatum Baby – Emulsja do kąpieli

Już dawno jej nie potrzebujemy, ale jeszcze jakiś zapas znalazłam w domu. Trzeba jej przyznać, że fajnie spisuje się na skórze nawet 3 latka, w końcu i ona raz na jakiś czas bywa przesuszona. A to bezproblemowa opcja, żeby trochę jej kondycję poprawić.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Przyjemnego weekendu Wam życzę.

Poprzednie: