Zużyte czy nie, pozbywam się #35 2017

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.


Piątek, piąteczek, piątunio … muszę przyznać, że po ostatnim intensywnym weekendzie naprawdę się cieszę, na ten bez planów. Co prawda na bank nie uda mi się nic nie robić, ale na razie nic nie muszę, a to już coś. A jak Wasze plany na weekend wyglądają?


Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Uzdrowisko Busko-Zdrój – Borowinowa sól do kąpieli – Delikatna biała piwonia

Dostałam ją od Dominiki z bloga Czerwona filiżanka. Firmy nie znałam, ale muszę przyznać, że bardzo mi się ta sól spodobała. Zapach ładny, delikatny, zmiękcza wodę, odpręża. Choć trzeba przyznać, że dosyć długo się rozpuszcza i odrobinę farfocli w sobie ma. Jeśli gdzieś na nią trafię, bardzo chętnie się w nią zaopatrzę.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Isana – Peeling pod prysznic – Sól z Morza Martwego

Drobinki są nawet przyzwoicie ścierające, ale jest ich mało. Nazywanie go peelingiem to w moim odczuciu duża rozbieżność opisu z zawartością produktu. Zapach ma nawet przyjemny, delikatny. Trochę się pieni, przyzwoicie myje, nie zauważyłam na skórze szczególnego dyskomfortu, ale skóra mojego ciała nie jest szczególnie wrażliwa, czy wymagająca. Całkiem fajny produkt, jak na żel peelingujący, do codziennego użytku, pod prysznic, czemu nie, takie delikatne złuszczanie naskórka, zwłaszcza w okresie letnim jest wskazane. Nie obejdzie się jednak bez innego peelingu raz w tygodniu, ten jest po prostu zdecydowanie za słaby. Dodatkowy minus jest taki, że piecze, depilowałam sobie nogi dzień wcześniej, mimo ogólnego braku dyskomfortu widać skóra nadal była podrażniona, uroki peelingu solnego. Nie jest to zły żel, ale nie zachwycił mnie niczym, więc raczej po raz kolejny po niego nie sięgnę, choć spokojnie wykończę opakowanie. 3 produkty – peeling do ciała – Honey Therapy, Isana, Rituals.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Isilandon – Collagen Eye Mask

Płatki pod oczy z AliExpress. Całkiem fajne. Lubię tak pakowane płatki, na raz, higienicznie, choć to więcej śmieci niż samego produktu. Kiedyś używałam ich regularnie, potem o nich zapomniałam, ale ostatnio moja skóra pod oczami jest jakaś taka bardziej wymęczona. Więc to chyba najlepszy moment, żeby sobie przypomnieć o produkcie, który kiedyś lubiłam i rzeczywiście działał. Choć jeśli mogłabym wybierać to wolę płatki Yunifang.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Yves Rocher – Mleczko odbudowujące

Pierwsze co się zauważa to piękny zapach. Ten krem, bo bardziej konsystencją przypomina krem, niż mleczko, sprawił, że używałam go kilka razy dziennie, a ja NIENAWIDZĘ kremować rąk. I tu nie przesadzam, przez 30 lat zmuszałam się, jak miałam mega spierzchnięte i to najlepiej na noc tylko. Nie trawię, jak mi się ręce lepią, a ten fajnie się wchłania, czuć że jest na dłoniach, ale nie są lepkie, daje delikatne satynowe wykończenie, no i ten zapach 😀 Tak się z nim polubiłam, aż go zaczęłam oszczędzać, a potem wsadziłam, tak że znaleźć nie mogłam, aż w końcu. Ostatnio znowu znalazłam i wykończyłam z przyjemnością. Be Glossy październik 2015.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Aubrey Organics – Pure Aloe Vera

To jeden z prezentów urodzinowych otrzymanych od Agnieszki z bloga Kosemtyczny Fronesis, jeśli macie ochotę na więcej szczegółów, już go nawet zdążyła opisać. Ja go zużyłam w całości do maseczek owych, czyli po prostu moczyłam w nim sprasowane . Cudownie koił moją zmęczoną i rozdrażnioną skórę, choć nie idealnie. A co najważniejsze nie uczulił i nie podrażnił, mimo, że na inny z EcoSpa moja skóra zareagowała bardzo mocno, wręcz poparzeniem. Także tego gagatka mogę polecić z czystym sumieniem, nawet wrażliwcom.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

L’oreal – Botanicals – Kuracja wzmacniająca – Maska rewitalizująca do włosów osłabionych i delikatnych

Użyłam jej 3 razy i za każdym razem miałam wrażenie, jakbym nic nie nałożyła. Szkoda mi na nią czasu, przekazuję dalej i wracam do swojej ulubionej codziennej opcji z Elfa Pharm – O’Herbal. Choć muszę przyznać, że krzywdy mi nie zrobiła.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Dermedic – Regenist – Stymulujący krem wzmacniający na dzień

Pachnie dziwnie, sztucznie, raczej nieprzyjemnie, ale na szczęście na y go nie czuć. Gęsta konsystencja. Łatwo się rozprowadza, wystarczy niewielka ilość. Szybko się wchłania, na skórze go nie czuć, ale pozostawia lekko lepką warstwę. Skóra po nim dosyć intensywnie się świeci. Nie zapycha, nie podrażnia, nie uczula skóry y, ale … po kilku godzinach migruje mi do oczy z czego one nie są zadowolone, a pod oczy zawsze nakładam inny dedykowany tej okolicy krem. Nie zauważyłam nic szczególnego w jego działaniu, nie łagodzi rozdrażnionej skóry, nie daje super nawilżenia, czy ujędrnienia. Nadaje się pod makijaż, choć mam wrażenie, że trochę szybciej skóra mi się po nim świeci. Jak się odnieść do obietnic producenta? Może rzeczywiście zapobiega nadmiernej utracie wody. Mam go długo i próbowałam się z nim polubić, ale widać nie jest on przeznaczony dla mojej skóry. 3 produkty – krem na dzień – Clinique, Dermedic, Mincer.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Balea – – Wanilia i Kokos

Odlewkę dostałam od Agnieszki z bloga Kosmetyczny Fronesis. Przyjemny zapach, przyzwoicie myjący, ale niczym mnie nie zachwycił.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

SpaScriptions – Gel Face Mask

Dorwałam w TK Maxx, idealny zestaw do mojej serii 3 produktów. Niestety nie zobaczycie takiego wpisu, szkoda czasu na jego pisanie i czytanie. nie robią wiele, co więcej nica między nimi jest znikoma, więc nie widzę sensu, żeby kopiować praktycznie to samo.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.
owa, z grejpfrutem, anti-aging nawilżała i lekko napinała skórę.
Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.
Zielona, z kokosem, moisturizing, jak sama nazwa wskazuje nawilżała.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.
Niebieska, z aloesem, pore refining nawilżała i lekko ściągała skórę.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.


Taaak … nawilżały delikatnie, przez żelową formułę dawały chwilowe ukojenie mojej skórze, ale po zmyciu szybko zapominałam, że coś na nią nakładałam. Szkoda czasu na nie. W sumie najbardziej ucieszyłam się z tej szpatułki silikonowej, ale i ona rozpadła się, zanim ostatnie opakowanie wykończyłam.

Zużyte czy nie, pozbywam się, to klasyczne denko.

Przyjemnego weekendu Wam życzę.

Poprzednie:

– Zużyte czy nie, pozbywam się #25