Zużyte czy nie, pozbywam się #34 2019

Zużyte czy nie, pozbywam się #34 2019
Zużyte czy nie, pozbywam się #34 2019

Piątek, piąteczek, piątunio … nie wiem czy wiecie, śledzicie, pamiętacie zbiórkę dla Weroniki. W poniedziałek miała operację. I trudno mi wymyślić coś innego, co zajmowało moje myśli bardziej w tym czasie.

Fitokosmetik – Sól do kąpieli – Karlove Vary – Mineralna, odchudzająca
Fitokosmetik – Sól do kąpieli – Karlove Vary – Mineralna, odchudzająca

Fitokosmetik – Sól do kąpieli – Karlove Vary – Mineralna, odchudzająca

Nie zauważyłam, żeby mnie odchodziła. Już je miałam, choć z zwykłych foliowych opakowaniach. Tu nadal jest folia, opakowana w karton. Fajne są, nie ma na co narzekać. Kupię ponownie, choć na razie mam ich spory zapas.

Vianek - Wzmacniający krem do twarzy na dzień
Vianek – Wzmacniający krem do twarzy na dzień

Vianek – Wzmacniający krem do twarzy na dzień

Zielony, potrzebuje trochę czasu na wpracowanie. Ale nie zauważyłam, żebym się zieleniła, nawet jak makijażu sobie nie zrobię. Na początku miałam wrażenie, że jest ściągający i proszkowy, jakby z glinką. Nie mogę napisać, że makijaż się na nim nie trzyma, ale zdecydowanie jest mnie trwały i szybciej się wyświeca. Czuć jak siedzi na skórze. Nie zrobił mi nic złego, ale nie polubiłam się z nim na tyle, żeby wykończyć opakowanie, zwłaszcza, że mam kilka innych, którym termin ucieka.

Bandi – fem@le 35+ – energetyzujący multiaktywny koktajl
Bandi – fem@le 35+ – energetyzujący multiaktywny koktajl

Bandi – fem@le 35+ – energetyzujący multiaktywny koktajl

Przez lata uwielbiałam ten koktajl. Teraz jak wchodzę na stronę producenta to widzę: Produkt archiwalny, niedostępny w bieżącej ofercie. Z jednej strony żałuję, bo nawet ostatnio moja mama chciała, żeby znowu go zamówić. Ale ja już nie byłam tak bardzo zadowolona z tego ostatniego opakowania, jak lata temu, więc może dobrze, że wejdzie nowe na jego miejsce. Wiele opakowań zużyłam i długo utrzymywał się wśród najlepszych. A ostatnio zaczął mnie poszczypywać, przy ciut rozdrażnionej skórze.

Equilibra - Aloe - Tonik do twarzy
Equilibra – Aloe – Tonik do twarzy

Equilibra – Aloe – Tonik do twarzy

Tak jak nie polubiłam się z nim na początku, bo nie ma atomizera, bo się pieni i jest lepki. Tak z czasem polubiłam się z nim, mimo niedogodności. Przestałam marudzić pod nosem, że trzeba go nakładać palcami. Piana nadal mnie straszy, ale produkt nie robi mi nic złego. A dzięki delikatnej lepkości, skóra jest ciut zabezpieczona, dzięki czemu lepiej nawilżona. Dziwny, ale fajny, kupię ponownie.

Cien – Pianka do mycia rąk
Cien – Pianka do mycia rąk

Cien – Pianka do mycia rąk

Taka sobie konsystencja, słaby zapach i przy dłuższym stosowaniu przesusza dłonie. Zużyłam sama, bo najmłodszemu się nie podobała. Nie kupię ponownie. Choć ta wersja i tak była lepsza, niż Cola.

Medius - Ninja mask
Medius – Ninja mask

Medius – Ninja mask

Poświeciłam im oddzielny wpis. W skrócie jeśli szukasz dobrego nawilżenia, to one Ci je dadzą.

AA - Golden Ceramides - Złoty eliksir młodości
AA – Golden Ceramides – Złoty eliksir młodości

AA – Golden Ceramides – Złoty eliksir młodości

Płynny, wręcz wodnisty. Fajne opakowanie. Zapach nie zwraca uwagi. Ładnie i szybko się wchłania. Lekko szczypie, tuż po nałożeniu. Nad oczami się ni znęcał. Nie zapchał mojej skóry, która jest na to podatna. Jest za lekki, żeby na nim skończyć pielęgnację. Nie robił nic, nie zauważyłam, różnicy z i bez. Szkoda mi na niego czasu. A ponieważ mojej mamie podpasowały ich rybki, które jej ostatnio oddałam, to i ten maluch do niej leci.

Bema Cosmetici – Liftingujący krem pod oczy z szafranem

Bema Cosmetici – Liftingujący krem pod oczy z szafranem

Ten krem jest dobry, tak po prostu. Wiele z Was będzie z niego więcej niż zadowolonych. Jednak mi samodzielnie nie daje tego czego potrzebuje i dosyć szybko zaczęłam go podrasowywać. Ot taki produkt na jedno spotkanie. Zły nie jest, krzywdy nie robi, szukam dalej. Jeśli macie ochotę na więcej, to poświęciłam mu oddzielny wpis.

Revers Cosmetics - Mineral Perfect - Podkład
Revers Cosmetics – Mineral Perfect – Podkład

Revers Cosmetics – Mineral Perfect – Podkład

Odlewkę dostałam od Agi z bloga Kosmetyczny Fronesis. Nie oczekiwałam wiele, a tymczasem to fajny podstawowy podkład niezastygający. Rozprowadzony palcami, cienką warstwą, wygląda dobrze, utrzymuje się dobrze. Nie ciemnieje jak szalony. Co prawda lepiej mu z pudrem Bell, czy Wibo, niż Rimmel, ale to też ogólne preferencje mojej skóry. Nawet kolor mi pasował, choć pewnie teraz brałabym jednak ciut jaśniejszy. Jednak na dzień dzisiejszy nie planuję zakupu, bo mam zapas, którego chcę się w końcu pozbyć.

Bell – Moon Rice – Sypki puder ryżowy utrwalający makijaż
Bell – Moon Rice – Sypki puder ryżowy utrwalający makijaż

Bell – Moon Rice – Sypki puder ryżowy utrwalający makijaż

Fajny puder. Dobrze mi się spisywał, nie mam na co narzekać, zużyłam do końca. Co prawda nie poleciałam kupić kolejnego opakowania na zapas. Ale ja mam wiecznie zapas, a Bell pewnie przy którejś kolejnej limitce znowu wypuści podobnego gagatka, na którego się skuszę. Poświęciłam mu oddzielny wpis.

Próbki
Próbki

Kosmetyki DLA – Niszcz pryszcz – Krem na noc

Taka niepozorna próbeczka. Miałam zużyć, jako maseczkę na pół godzinki, ale uznałam, że to nic nie da, bo pewnie efektu nie zobaczę. A miałam paskudę, której chciałam się pozbyć. Nie liczyłam na wiele, ot lekki kremik. Ale rano, dziada nie było, a skóra była oczyszczona, wygładzona, nie przesuszona. Muszę kupić pełny wymiar.

Schaebens – Augen & Lippen Maske

Gęsta, kremowa, zapach jest nienachalny, takie maleństwo 1/4 saszetki starczyła mi na 2 razy, nakładając grubą warstwę tylko pod oczy. Natomiast jeśli nakładam pod oczy i wokół ust to zużywam na raz tą jedną mini saszetkę. Roztapia się i wchłania, w ogromnej ilości, ale też zostawia skórę lekko tłustą i mocno błyszczącą. Nie zrobiła nic złego moim wrażliwym oczom, którym daje ulgę i odżywienie. Może nie jest to efekt wow, ale zadowalający, jak dobry krem na noc. Wokół ust nie robi nic. Lubimy się, muszę przyznać, że kupiłabym ją w większym opakowaniu, bo wtedy mogłabym używać jej bardziej ekonomicznie, niż w saszetce.

Maski w tabletce z Aliexpress

Jeśli widziałyście mój wpis o ulubionym sposobie na maski w proszku to pewnie nie zdziwił Was ten widok. Znowu zużywam ich dużo, dużo więcej niż do tej pory wykorzystując je do masek tonikowych. Póki co to moja nowa miłość i wygląda na to, że będę ich nadużywać.

Rice Water Bright – Foaming Cleanser

Mocno myjący żel, a raczej taka klasyczna azjatycka, perłowa prawie pasta. Wystarczy niewiele, mocno się pieni i oczyszcza tak, że skóra skrzypi. Nie jestem fanką takich myjadeł do twarzy, bo moja skóra momentalnie krzyczy o dalsze i to porządne kroki pielęgnacji.

Luke – Charcoal Nose Cleansing Strips

Najgorsze płatki na nos, jakie miałam. One ogólnie mnie nie zachwycają. Ale te zostawiły mi większość zaschniętej, czarnej warstwy, która powinna zostać oderwana, wraz z zanieczyszczeniami, na nosie. Który potem musiałam, jeszcze domywać. Porażka.

“Kochani,

Weronika dzięki Waszemu wsparciu stoczyła w poniedziałek wielogodzinną, potwornie niebezpieczną walkę na pierwszej linii frontu, z nieprzewidywalnym i śmiertelnie groźnym przeciwnikiem. Nasze serca kolejny raz zatrzymały się ze strachu o córkę. Na szczęście operacja przebiegła zgodnie z planem, a już wczoraj córka mogła opuścić OIOM. I choć jest wykończona po zabiegu, musi już się, niestety szykować do następnej bitwy…