Zużyte czy nie pozbywam się #3/2018

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Piątek, piąteczek, piątunio … pada, pada śnieg. Już dawno tak się nie ucieszyłam na odrobinę bieli. Co z tego, że drogowcy znowu zostali zaskoczeni, korki potworne, samochód mimo, że na oponach zimowych myszkuje przy gwałtowniejszych ruchach. Jest biało, młody w końcu śnieg może zobaczyć. A i to, że dzięki niemu jest dłużej jaśniej też poprawia mi humor. Jakie macie plany na weekend?


Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Bell – Wosk do brwi w kredce – 020 – Szatynka

Mój ulubiony produkt do brwi. Mam inne, ale jakoś nigdy żaden nie został kupiony ponownie. A ten znowu przyniosłam do domu, co więcej od razu zaczęłam go używać. Nie jestem fanką mocno zaznaczonych brwi, nie lubię kiedy są idealnie wyrysowane. Lubię naturalne, lekko wypełnione i ujarzmione. Ja mam brwi, przez większość czasu zupełnie nie czuję potrzeby, żeby je podkreślać. Jednak jak już zrobię makijaż to trochę jednak giną. Ten wosk pomaga mi je wydobyć, ale bez przerysowanego efektu. A cena, dostępność i łatwość używania tylko działają na jego korzyść.

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Dermika – Zestaw 7 maseczek

Cena regularna zestawu to 20 zł, za 7 maseczek po 3 ml. Te same maseczki można kupić oddzielnie w saszetkach po 10 ml za 4,99 zł. Więc to świetny pomysł, żeby sprawdzić, czy te maseczki robią na nas jakiekolwiek wrażenie, żeby do nich wracać w ciut większej pojemności. Jeśli już wcześniej miałyście maseczki Dermika, to z grubsza możecie ocenić, czy ten zestaw jest dla Was. Ja miałam jakieś maseczki, ale już lata temu, ale efektu wow nie pamiętam. Natomiast dziś na mojej ponad 30 letniej skórze, nadal nie robią większego wrażenia. Co prawda krzywdy nie robią, ale ten efekt jest raczej słaby. Jedynie czwartkowa różana odżywcza satysfakcja mogłaby do mnie wrócić. A skoro maseczki na mnie słabo działają, to i inne produkty Dermiki już mnie tak nie korcą. Bardziej szczegółowo pisałam o nich w ostatnim wpisie.

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Bardzo mi przypomina balsam ochronny z masłem karite od Yves Rocher. Gesty, kremowy, dobrze się rozprowadza, trochę dłużej wchłania. Daje natychmiastowe ukojenie i komfort. Stosuje głównie na dłonie, jak już ich wygląd jest poniżej jakiejkolwiek krytyki. Działa, 2 razy posmarowałam i mogłam przestać używać, doprowadził mi skórę do porządku. Bardzo go lubiłam i nawet przy mojej awersji do kremowania rąk, zużyłam go z przyjemnością. Przy kolejnej wizycie w sklepie, kupię go ponownie.


Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.



Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.
Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Floris – Sól bocheńska – Lawenda

Nie zapałałam do niej miłością. Lubię lawendę, ale ten zapach mnie nie zachwycił. Zużyłam, działała poprawnie, ale nie miałam z niej takiej przyjemności, jak to zazwyczaj ma miejsce. Dużo bardziej podpasowała mi sól do stóp z farfoclami. Opakowanie już na początku mi pękło, choć nią nie rzucałam, papierowa etykietka do łazienki, to też nie najlepszy pomysł. Więc zamiast pustego przezroczystego pudełka wrzucam zdjęcia zrobione zaraz po spotkaniu Maybe Beauty.

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.


Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Buna – Odprężająca sól do kąpieli

Bardzo przyjemna, niedroga sól do kąpieli. Przyjemny zapach, barwi wodę, bez farfocli, odprężą. Chętnie sięgnę po nią ponownie, ale też z przyjemnością sprawdzę inne wersje. 

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Dove – Pianka do mycia ciała

Przyjemny, choć delikatny zapach. Dosyć rzadka konsystencja, która nie zachwyciła mnie szczególnie. Nigdy nie wylądowała pod prysznicem, zużyłam do rąk. Nie była zła, ale nie planuję powrotu. 

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Efektima – Hialu-Lift – Hydrożelowe płatki pod oczy

Mam z nimi różne przejścia, nigdy nie było tu wielkiej miłości, znam lepsze. Ale ostatnio moja skóra pod oczami znowu przechodzi kryzys, o który obwiniam krem pod oczy z Lancome, ale o tym więcej niedługo. Potrzebowałam natychmiastowej pomocy, a chyba nie znam innych równie łatwo dostępnych. Chwyciłam 2 opakowania, wrzuciłam do lodówki i użyłam następnego dnia. Trzymały się dobrze, jedynie odrobinę się przesuwając. Nie podrażniły mi oczu, ani skóry wokół. Dały ulgę i odświeżenie. Nawilżenie było delikatne, ale jednak skóra po ich użyciu była w lepszej formie. Nadal mnie nie zachwycają, ale dobrze mieć je pod ręką.

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.


La Roche-Posay – Hydraphase Intense – Żel intensywnie nawilżający pod oczy

Bezbarwny, bezzapachowy, żelowa konsystencja, daje natychmiastową ulgę, nawilżenie i chłodzenie, bardzo szybko się wchłania. Super pod makijaż, nie było nigdy problemu z korektorem. Używam go od lat, nie uczula, nie podrażnia, łagodzi. Bardzo komfortowy. Na dzień super, ale niestety zaraz 34 urodziny będę obchodzić i już od dłuższego czasu czuję potrzebę większego nawilżenia na noc. Kolejny już czeka w zapasie i na pewno będę jeszcze do niego wielokrotnie wracać. Bardzo dobry krem pod oczy. Trafił też do 3 produktów z Alterrą i Pat&Rub.

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Couleur Caramel – Organiczny błyszczyk do ust – 826 – Brown Emotion

Dostałam go ostatnio od Agnieszki z bloga Kosemtyczny Fronesis, jej nie pasował, a ja jestem mega ciekawa tej firmy. Ale czy spytałam co to za kolor? Oczywiście, że nie … no to mam, brązowy i metaliczny, zupełnie nie wpisuje się w moją kolorystykę. A do tego to nie jest błysk z odrobiną koloru, tu jedno pociągnięcie daje pełne krycie. Kolor zupełnie mi nie odpowiada, ale mega mnie zaintrygował, mam na niego ochotę w innym dużo delikatniejszym różowo-brzoskwiniowym kolorze.

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Zużyte czy nie pozbywam się, to klasyczne denko.

Sanotint – Balsam rewitalizujący do włosów

Kolejna z wielu próbek, które nie zrobiły na moich włosach wrażenia. Choć nic złego też im się nie stało, ani mojej wrażliwej skórze głowy.

Ręcznie robione babeczki do kąpieli made by Aneczka

Takie cudowności wysłała do mnie Ania z Aneczka blog. Mam 2 lewe ręce jeśli chodzi o DIY, więc tym bardziej doceniam takie prezenty od innych. A to, że były lepsze niż te kupne, to oczywiste, po pierwsze Ania włożyła w nie serducho, a poza tym nie żałowała świetnych składników.


Nie wiem, czy już widziałyście, ale udało się uzbierać na leczenie Sławka. Dziękuję Wszystkim, które wzięły udział. Macie wielkie serducha. Jednak leczenie to jedno, ale jeszcze potrzeba pieniędzy na pokrycie kosztu pobytu w Monachium Ani i Sławka. Mam nadzieję, że i tym razem damy radę ich wspomóc. W końcu to nasza kochana Ania z bloga Wszystko Smaczne. Jeśli macie ochotę sprawdzić co u nich, to Ania ostatnio wrzuca wrażenia z pobytu. Na Facebooku prężnie działa grupa, w ramach której odbywają się licytacje. Może masz ochotę się przyłączyć do licytacji, jako licytujący lub wystawiający?