Zużyte czy nie, pozbywam się #31 2018

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.



Piątek, piąteczek, piątunio … wiem, że to lato, nie lubię marudzenia na każdy temat, a do tego jeszcze, jak nie masz o czym mówić, zawsze można porozmawiać o pogodzie, ale … dobijają mnie te temperatury, tropiki nie są dla mnie. 30 stopni i wysoka wilgotność, może w innych częściach kraju nie jest niczym niezwykłym, ale nad morzem zazwyczaj amplituda temperatur jest mniejsza i bardziej znośna. A ostatnio nawet noc nie przynosi wytchnienia.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Bioxsine – Dermagen serum

Urodzinowy prezent od Ani z Aneczka blog. Na razie jeszcze nie chcę zdradzać rezultatów, pewnie poświęcę im oddzielny wpis, tym bardziej, że do końca kuracji jeszcze trochę mi zostało. Nie znęcają się nad moją wrażliwą skórą głowy. A i rąk nie pocięłam przy odłamywaniu główki, bo robię to przez ręcznik. A co ciekawe na razie widziałam tylko pozytywne komentarze na temat tej kuracji.
Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

AA – Intymna – Kremowa emulsja do higieny intymnej

Przyjemne, kremowe mleczko. Zapach jest delikatny, nienachalny, dopiero jak powąchałam ją specjalnie to go poczułam. Nie uczula, nie podrażnia, nie zapycha, w czasie jego używania nic nieprzyjemnego mnie nie spotkało. Dobrze się rozprowadza, łatwo zmywa. Zdarzyło mi się umyć nim twarz i mimo, że zazwyczaj jest wybredna, ta emulsja nic złego mi nie zrobiła, nawet ściągnięcia szczególnego nie było. Fajny produkt, do którego mogę spokojnie wracać.
Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Eveline Cosmetics – Paleta modelująca kontur twarzy 3w1

Przyjemny produkt, swego czasu sporo jej używałam. Głównie brązera, który wyjątkowo przypadł mi do gustu, choć to zdecydowanie nie jest opcja do konturowania, bo jest bardzo ciepły. Ale ja właśnie do ocieplania twarzy go używałam. Róż niby ładny, ale jakiś taki suchy, na twarzy nawet znośny, ale ja nie jestem fanką róży, a na oku za sucho jednak wyglądał. Za to rozświetlacz, jak dla mnie jest źle dobrany do tak ciepłej paletki, bo jest mocno jasny i zimno-różowy, a jeszcze do tego mocno drobinkowy i suchy. Praktycznie po niego nie sięgałam, zdecydowanie najsłabszy element tej paletki. Lubiłam ją, ale obecnie przerzuciłam się na inny brązer i tylko niepotrzebnie leży i się psuje, więc poszła dalej.
Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.
Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.
Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Vollare Cosmetics – Baza wypełniająca zmarszczki

Nie uczula, nie podrażnia, nawet moich wrażliwych oczu, nie zapycha, nie robi nic złego. A jeśli chodzi o jej podstawowe działanie, to mogę nie być odpowiednią osobą do jej testowania. 34 lata i nadwaga sprawiają, że raczej zmarszczki nie spędzają mi snu z powiek. A tam gdzie chciałabym, żeby mi pomogła to są moje strefy problematyczne. Zmarszczki mimiczne na czole i nosowo-wargowe, plus rozszerzone pory mam w strefie T, która jest tłusta i to bynajmniej nie delikatnie. A pod oczami mam skórę cieniutką i pustynię. Przy klasycznie, małej ilości, wrażeń po jej nałożeniu brak. Po zwiększeniu ilości nałożonego produktu, dało się zauważyć delikatne wyrównanie, ale nie jest na tyle trwałe, żeby przetrwało działanie mojej skóry w strefie T. Może skóra bardziej dojrzała i sucha będzie w stanie ją docenić.
Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Alaclarin – Krem łagodzący

Mam to maleństwo zdecydowanie za długo. Niby ideał dla skóry wrażliwej i reaktywnej, ale jakoś ostatnio nie mam z nią aż tak wielkich problemów. A poza tym, co go nakładam to mnie mrowi i szczypie, nawet jak skóra nie jest rozdrażniona. Nie wiem o co chodzi, tym bardziej, że za każdym razem tak na niego reagowałam. Dziwny produkt.
Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.
Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Basilur – Magic Fruits

Ciut gorsza od Green Freshness, ale nadal dobra. Nie będę Was nimi nękać co denko, ale to fajna, nie przytłaczająca i nie kwaśna, zielona herbata owocowa. Są coraz łatwiej dostępne. Jeśli lubisz herbaty to warto dać im szansę.

Palce Lizać! – Energia do kawy

Dostałam ją na kwietniowym spotkaniu blogerek w Gdyni. Przyjemny produkt, ale ja lubię prostą, zwykłą kawę z mlekiem roślinnym. Za to mój mąż był tym maleństwem zachwycony. Łagodzi ewentualną ostrość kawy, a do tego sprawia, że kop, który daje kawa utrzymuje go dłużej. Więc wrzucam do denka, ku pamięci, że trzeba zamówić więcej.
Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Fito Kosmetik – Sól do kąpieli – krymska, różowa, antycelulitowa

Sól gruboziarnista z saszetką z żelem. I to właśnie te saszetki nadają zapach kąpieli. Całkiem przyjemna sól, nie jest jakoś szczególnie zachwycająca, moje wrażenia są neutralne, ale … mam ją w sklepiku osiedlowym, jest niedroga, nie mam za bardzo na co narzekać. Kupię ponownie.

Le Bleuet – Shine Bright – Kula rumianek & bazylia

Dostałam ją od Mariki z bloga Le Bleuet w prezencie urodzinowym. Kocham wszelkie umilacze kąpieli, zwłaszcza te ręcznie robione. Co prawda do zapachu miała wątpliwości, ale wrzucona do wanny, była cudowna, aż szkoda, że po jednym użyciu przygoda się skończyła. Świeżo, lekko, nietypowo. Bez bólu głowy, gładka skóra, czysty relaks.
Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Maski Yunifang

Jeśli do mnie trochę zaglądacie to pewnie już je kojarzycie. Używam ich od kilku lat, wiele z nich się u mnie przewinęło. Mimo, że używałam wiele, różnych masek w płacie, to jakoś te zawsze zaliczały się do najlepszych. Jednak ostatnio nie zachwycają mnie już tak mocno, ale nadal są jednymi z najlepszych, jakich używałam. Wiele z nich puściłam w świat i tylko jedną reakcję negatywną na ich temat usłyszałam. Będę do nich wracać, ale chwilowo pokochałam w końcu glinki.

Schaebens – Augen & Lippen Maske

Już miałam okazję jej używać. Fajny pomysł z saszetką dzieloną na 4 części, dzięki czemu nic się z maseczką nie dzieje. Gęsta, kremowa, zapach jest nienachalny, takie maleństwo 1/4 saszetki starczyła mi na 2 razy, nakładając grubą warstwę tylko pod oczy. Natomiast jeśli nakładam pod oczy i wokół ust to zużywam na raz tą jedną mini saszetkę. Roztapia się i wchłania, w ogromnej ilości, ale też zostawia skórę lekko tłustą i mocno błyszczącą. Nie zrobiła nic złego moim wrażliwym oczom, którym daje ulgę i odżywienie. Może nie jest to efekt wow, ale zadowalający, jak dobry krem na noc. Wokół ust nie robi nic.