Zużyte czy nie, pozbywam się #31 2017

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Piątek, piąteczek, piątunio … kto czekał na te słowa? Wracam do formy, a może nawet z nią przesadzam. Zauważyłyście, że ostatnio w niedziele pojawiają się wpisy książkowe? Niestety nie łudzę się nawet, że będą pojawiały się regularnie, ale jak coś przeczytam, to podzielę się wrażeniami właśnie do niedzielnej leniwej kawy.


Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Uriage – Woda micelarna

Fajna, łagodna, nawet nawilżająca, nie czuć po niej ściągnięcia, dobra dla skóry wrażliwej oraz oczu. Radzi sobie ze zmywaniem makijażu y. Ze zwykłym tuszem daje radę, choć jednak trochę oporniej niż przeciętny micel, natomiast z wodoodpornym tuszem nie ma szans. Lubię ją, nawet bardzo, irytuje mnie jednak tym, że nie domywa zwykłego tuszu. Nie jest to dla mnie wielki problem, bo i tak potem myję , żelem, ale … są tańsze i skuteczniejsze. Raczej nie spotkamy się ponownie. Wspominałam o niej w 3 produktach z BeBeauty i Dermo Future.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Vichy – Ideal Soleil – Ochronne mleczko dla dzieci SPF 50

Wstępnie całkiem fajny produkt, ale … nie miałam zbyt wielu okazji go wykorzystać. Powtarzam się, ale lato w Gdyni nie było szczególnie upalne. Nie wytrzyma do przyszłego roku, więc pozbywam się, żeby mi nie zawalało.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Kocham sole do kąpieli!!!

Isana

Mój ulubieniec, łatwo dostępna, pięknie pachnąca, tania, na wannie znowu mam spory zapas.

Tetesept

Odkryta dzięki Agnieszce z bloga Kosmetyczny Fronesis. Pachnie cudownie ziołowo. Mega odpręża, a skóra po niej jest mięciutka. Muszę zaopatrzyć się w więcej.

Balea

Te w saszetkach prawie nie robią na mnie wrażenia. Natomiast te w pojemniczkach są cudowne i bardzo chętnie do nich wrócę, jeśli tylko nadarzy się okazja.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Ebelin – Gąbeczka Konjac

Dorwałam się do niej dzięki Agnieszce z bloga Kosmetyczny Fronesis. Spisywała się tak samo jak gąbeczki z innych firm, które miałam. A ja po prostu muszę mieć jedną stale pod ręką. Jednak jeśli musiałabym wybierać to wolę The Konjac Sponge, która jest pod każdym pozytywnym względem jednak trochę lepsza. Zazwyczaj kupuję w TK Maxx, ale cena mimo wszystko jest sporo wyższa. Jeśli masz dostęp do DM, a jeszcze nie używałaś takiej gąbeczki, kup koniecznie, bo warto.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Palmolive – Mydło do rąk w piance

Uwielbiam i zużywam nałogowo. To wręcz uzależnienie, tak samo jak w temacie Yope. Trudno uzasadnić dokładnie czemu kupuję ciągle kolejne opakowania. Na razie mi nie przechodzi.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

– Don’t look at Me

Fajna maseczka, zwłaszcza jeśli zależy Ci głównie na wygładzeniu faktury skóry i wyrównaniu kolorytu, odświeża, natomiast nie zauważyłam u siebie, żeby jakoś szczególnie rozjaśniała. Zdecydowanie bardziej do gustu przypadła mi Cosmetic Warrior, lepiej wpisuje się w wymagania mojej skóry. Tą raczej pominę, jeśli nadarzy mi się kolejna okazja na zakupy w . Więcej o niej w oddzielnym wpisie.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Yves Rocher – – Ziarna kawy z Brazylii

To chyba ich najbardziej rozsławiony , a może tylko mi się ciągle rzuca w oczy? Przy moich pierwszych zakupach w Yves Rocher, musiałam po niego sięgnąć. Na początku byłam zachwycona, choć mi przypomina bardziej słodką kawę z mlekiem, a nie ziaren kawy. Z czasem jednak zaczął mnie męczyć. Może kończyłam go zużywać w złym okresie, ale czy jest zły moment na kawę? Jak dla mnie to zwykły, kremowy żel pod prysznic. Nie wynia się niczym specjalnym, poza tym em, który też bywa męczący. Raczej do niego nie wrócę.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Senelle –

Intensywna kampania w sieci zachęca, bo to ogólnie zachwalana nowość pojawia się wszędzie. Ale też zniechęca, bo co to za bubel, który tak mocno jest promowany. Na szczęście trafił w ręce Anuli z bloga Naturalna Zakupoholiczka, w której ocenę po prostu ufam. A do tego jeszcze była tak miła, że podesłała mi próbkę to przetestowania. Oczywiście zabrałam się za niego w pierwszej kolejności, jest bardzo wydajny, takie maleństwo starczyło mi na ponad 10 aplikacji. Nie ma potrzeby, żeby używać dużo. Fajna, lekka konsystencja, szybko się wchłania, skóra jest po nim odczuwalnie gładsza i nawilżona, ale … po paru dniach zauważyłam, że oczy mi łzawią jakiś czas po aplikacji. Zrzucałam to na zmęczenie, za długie siedzenie nad książka w nocy, potem na mineralny, czy użycie za dużej ilości pudru. Niestety razem z ostatnią aplikacją problemy zniknęły, mogę wymyślać kolejne wymówki, ale najprawdopodobniej to krem migrował mi do oczu.

Szczoteczki/aplikatory z AliExpress

Kupiłam 100 szt za 3 USD i był to genialny zakup. To jest jedyne narzędzie, którego używam do podkreślania brwi. Mam brwi, tak po prostu, a rano czasu nie mam nigdy, więc mój makijaż polega na wyczesaniu nadmiaru wszystkiego co danego poranka wyląduje mi na y. Zawsze drażniły mnie aplikatory przy kredkach do brwi, bo jak to sensownie czyścić. Już nie muszę się o to martwić, używam i wyrzucam. Kupię kolejne.

Jakie macie plany na ostatni weekend sierpnia?

Poprzednie:

– Zużyte czy nie, pozbywam się #25
– Zużyte czy nie, pozbywam się #24
– Zużyte czy nie, pozbywam się #23
– Zużyte czy nie, pozbywam się #22
– Zużyte czy nie, pozbywam się #21