Zużyte czy nie, pozbywam się #29 2019

Zużyte czy nie, pozbywam się #29 2019
Zużyte czy nie, pozbywam się #29 2019

Piątek, piąteczek, piątunio … no to mamy jesień. Bez sztucznego oświetlenia w pracy, co najmniej z rana, nie da rady. Ale nie narzekam, czekam na tą naszą, piękną, złotą.

Balea - Lucky moments - Żel pod prysznic
Balea – Lucky moments – Żel pod prysznic

Balea – Lucky moments – Żel pod prysznic

Dostałam go, jak wszystko z Balea od Kaśki z bloga Sklerotyczka. Fajnie pachnie. Nie robi nic złego. Zupełnie przyjemne, tanie myjadło, tak jak pozostałe ich żele. Szkoda, że nie mamy do nich dostępu u nas.

Rival de Loop - Płyn do demakijażu oczu z olejkiem
Rival de Loop – Płyn do demakijażu oczu z olejkiem

Rival de Loop – Płyn do demakijażu oczu z olejkiem

Miałam wersję bezolejową i bardzo mi się spodobała. Ten jest tłusty. Co oznacza, że z założenia nie będę się z nim lubiła. I tak też było. Drażnił mnie, bo szybko czułam potrzebę, żeby umyć twarz. A wcale łatwiej nie zmywał choćby tuszu do rzęs. Nie robił mi nic złego, ale raczej już do niego nie wrócę.

Bema Cosmetici – Tonik witaminowy
Bema Cosmetici – Tonik witaminowy

Bema Cosmetici – Tonik witaminowy

Uwielbiam ich krem liftingujący z szafranem. Tonik natomiast, no cóż mam co do niego mieszane uczucia. Z jednej strony nie spełnia moich oczekiwań, jako tonik. A z drugiej strony to coś więcej, niż zwykły tonik. Jak za tonik cena i działanie są nieadekwatne. Jak na “bogaty” tonik/lekką esencję, a tak go właśnie używałam, zarówno cena, jak i działanie są do zaakceptowania. Jeśli macie ochotę na więcej, to poświęciłam mu oddzielny wpis.

Marion - Peelingi Tropical Island
Marion – Peelingi Tropical Island

Marion – Peelingi Tropical Island

Muszę przyznać, że te maluchy mnie zaskoczyły. Fajnie się spisały. No może poza papają, od której najwięcej oczekiwałam, a się nie popisała. Spokojnie mogłabym jeszcze do 3 z nich wrócić. Poświęciłam im oddzielny wpis.

Pharma Bio Laboratory oraz Isana
Pharma Bio Laboratory oraz Isana

Pharma Bio Laboratory – Sól do kąpieli

Bardzo fajna sól do kąpieli. Zapach jest intensywny, ale głowa mnie po niej nie boli. Niedroga. Sprawia, że skóra jest momentalnie bardziej miękka i jakby dodatkowo zabezpieczona, choć nie pozostawia powłoczki, ale nie jest tępa pod palcami, jak to się zdarza po innych. Ostatnio to mój ulubieniec, jeśli chodzi o działanie i cenę.

Isana – Kula do kąpieli – Paradise

Zupełnie przyjemny, niedrogi umilacz kąpieli. Nie wyróżnia się niczym szczególnym, ale zapach jest przyjemny i nie robi nic złego. Pewnie jeszcze nie raz trafi mi do koszyka.

Fresh&Natural - Malinowy delikatny balsam do ciała
Fresh&Natural – Malinowy delikatny balsam do ciała

Fresh&Natural – Malinowy delikatny balsam do ciała

Przyjemna, musowa konsystencja. Ładny zapach, choć nie mogę powiedzieć, że mnie zwalił z nóg. Zużyłam, a to już dobrze o nim świadczy, bo mało takich gagatków używam. Zazwyczaj lecą po prostu dalej. Nie zachwycił mnie szczególnie działaniem, ale był ok, po goleniu.

AA - Golden Ceramides Beauty Pearls - Kapsułki młodości
AA – Golden Ceramides Beauty Pearls – Kapsułki młodości

AA – Golden Ceramides Beauty Pearls – Kapsułki młodości

Miał być wpis, zrobiłam zdjęcia. Ale szkoda mi się nad nimi znęcać. Nie robią nic. Ładnie dają się rozprowadzić, jak lekka silikonowa baza. Ale poza tym, moja skóra nie odczuła, że coś zmieniłam. Co ma swoje plusy, bo nie zrobiły mi nic złego. Poleciały dalej, może skóra sucha coś z nich wyciśnie.

Krem pod oczy – Collistar, Eveline oraz Sape
Krem pod oczy – Collistar, Eveline oraz Sape

Krem pod oczy – Collistar, Eveline oraz Sape

Długo przekładałam ten wpis, ciągle dawałam im kolejną szansę. Nie wiem co się tak na nie uparłam. Chyba już dawno nie trafiły mi się, aż 3 słabizny pod rząd. Ani tani, ani naturalny, ani drogi, nie zasługują na kolejną szansę i tak za długo się z nimi męczyłam. Poświęciłam im oddzielny wpis.

Sylveco - Miętowa pomadka ochronna z peelingiem
Sylveco – Miętowa pomadka ochronna z peelingiem

Sylveco – Miętowa pomadka ochronna z peelingiem

Jakie ja miałam w stosunku do niej oczekiwania. Miętę uwielbiam. Ich pierwsza pomadka z peelingiem zrobiła furorę, choć dla mnie była raczej po prostu ok. Ale same rozumiecie, potencjał … użyłam raz, była słabsza, niż pierwowzór. Zniknęła gdzieś w moich czeluściach i w końcu się zepsuła. Tyle z tej przygody.