Zużyte czy nie, pozbywam się #27 2019

Zużyte czy nie, pozbywam się #27 2019
Zużyte czy nie, pozbywam się #27 2019

Piątek, piąteczek, piątunio … chyba jakiś słabszy moment mam, niziny pourlopowe. 2 tydzień w pracy przetrwałam, ale jak tak będę podliczać to dopiero się załamię. Ale piękna pogoda jest, słońca i powietrza mi nie brakuje, bo do wieczora z młodym na placu zabaw siedzę. A im dalej w las, tym mniej o labie pamiętać będę. I tym może nie do końca optymistycznym akcentem, witam weekend.

Dada, Pharma Bio Laboratory oraz Aqua Kosmetik
Dada, Pharma Bio Laboratory oraz Aqua Kosmetik

Dada – Płatki kosmetyczne dla niemowląt

Oczywiście zużyłam je do demakijażu z micelem. Fajne są, mięciutkie, nie rolują się specjalnie, nie rozwarstwiają, nie pylą dziwnie. 2 płatki mi starczają. Wolę te duże, niż malutkie. Chętnie jeszcze je kupię.

Pharma Bio Laboratory – Sól do kąpieli

Bardzo fajna sól do kąpieli. Zapach jest intensywny, ale głowa mnie po niej nie boli. Niedroga. Sprawia, że skóra jest momentalnie bardziej miękka i jakby dodatkowo zabezpieczona, choć nie pozostawia powłoczki, ale nie jest tępa pod palcami, jak to się zdarza po innych. Ostatnio to mój ulubieniec, jeśli chodzi o działanie i cenę.

Aqua Kosmetik – Naturalna sól morska

Fajne sole, fajna cena i pojemność. Kamyki są duże i ostre, ale zupełnie przyzwoicie się rozpuszczają. Nie ma fajerwerków, ale robią co mają robić i chętnie do nich jeszcze wrócę.

Khadi, Schmidt's, Kosmetyczny Fronesis
Khadi, Schmidt’s oraz Kosmetyczny Fronesis

Khadi – Olejek stymulujący wzrost włosów

Użyłam go do wcierki, starczył na 2 razy, krzywdy nie zrobił. Jednak ciężko tu mówić o jakichś efektach. Jednak był na tyle przyjemny, że chętnie skuszę się kiedyś na większe opakowanie.

Schmidt’s – Bergamot + Lime – Naturalny dezodorant

Dostałam go do Agnieszki z bloga Kosmetyczny Fronesis, która pisała o jego innej wersji zapachowej. Oj długo się za niego zabierałam, taka forma do mnie nie przemawia. Dezodorant jest zbity, więc nie wyobrażam sobie wydobywać go inaczej, niż szpatułką. Produkt trzeba rozgrzać w palcach i dopiero nakładać. Co zupełnie do mnie, jako lenia nie przemawia, uwielbiam bezproblemowe sztyfty.

Ale w końcu zaparłam się, że go wykończę i co, polubiłam go, nawet z tą beznadziejną aplikacją. Jak się okazuje, wcześniej, nabierałam mało i nie rozcierałam w palcach, tylko po prostu próbowałam nałożyć, a to duży błąd. Bo rozgrzany, sam się łapie skóry, nie trzeba z nim kombinować. Zapach nie zwracał jakoś szczególnie mojej uwagi. Dezodorant nie powodował nadmiernego pocenia się, co gdzieś mi mignęło w sieci. Za to nawet przy tych wyższych temperaturach, nie czułam siebie.

Co zaskakujące lato nie zniechęciło mnie do naturalnych dezodorantów, a wręcz mam ochotę na powtórkę. Jednak jako leń, pewnie chwycę jednak wersję w sztyfcie. A może możecie mi polecić coś jeszcze lepszego, naturalnego?

Kosmetyczny Fronesis – Peeling kawowy

Dostałam go do Agnieszki z bloga Kosmetyczny Fronesis. Wstyd się przyznać ile on u mnie przestał. No i już dawno nie wygląda, tak jak pięknie wyglądał. Ale stał u mnie na wannie od kiedy go dostałam. Nie otwierany, nie wąchany, ale stał. A u mnie woda jest mega twarda. Nie wiem czemu, ale mam focha na peelingi do ciała i o ile kiedyś je zużywałam hurtowo, o tyle od dłuższego czasu zmuszam się, żeby wykończyć te, które mam, a nowe mnie nie korcą.

Ten Agusiowy jest świetny, fajne fusy kawowe, fajnie pachnie, fajnie działa. Oczywiście brudzi wannę, ale to klasyka. Ładnie natłuszcza, tak, że skóra jest dopieszczona i nic więcej ode mnie nie wymaga. Ale jak to przy peelingach kawowych, po jakimś czasie czuję popielniczkę. Żeby nie było tak samo jest przy tych kupnych, tanich i drogich. Po prostu to nie moja bajka.

Equilibra i Tołpa
Equilibra i Tołpa

Equilibra – Nawilżający szampon aloesowy

Już go kiedyś miałam i chciałam sprawdzić, jak się teraz spisze. Lekki, bezbarwny żel o idealnej konsystencji, nie za płynny, nie za gęsty. Bardzo przyjemny, ale delikatny zapach. Dobrze myje, ale nie jest agresywny dla włosów, ani skóry głowy. Nie przesusza, nie obciąża włosów, nie przyspiesza przetłuszczania się skóry głowy, która i tak myję codziennie. Choć od kiedy przerzucam się powoli w stronę tych bardziej naturalnych produktów do włosów, potrafi mi zrobić siano, ale odpowiednia odżywka i wszystko jest w normie. Lubię go.

Tołpa – Dermo – Baby – Bąbelkowy żel do mycia i kąpieli

Nie wiem czemu bąbelkowy? Podczas używania takich skojarzeń nie miałam. Zupełnie normalny, poprawny żel. Nie robi nic złego i niczym szczególnym nie przyciąga uwagi. Co zaskakująco sprawia, że mogłabym jeszcze do niego wrócić.

Bioline - Bio Hydrolat - Rumianek
Bioline – Bio Hydrolat – Rumianek

Bioline – Bio Hydrolat – Rumianek

Świetne szklane opakowanie, dobrze działający atomizer. No i hydrolat, który cudownie łagodził moją, często rozdrażnioną skórę. Że też tak późno sięgnęłam po ich hydrolaty. Muszę zrobić większe zamówienie i przyjrzeć się wszystkim.

Kneipp - Lotion mousse
Kneipp – Lotion mousse

Kneipp – Lotion mousse

Niby to mus do ciała, ale młody zużył ją jako umilacz kąpieli. Przyjemna piana, która nie robi nic złego. Do ciała nie lubię takich produktów, gdyby nie pomyłka, to bym go nie kupiła. Ale podczas używania nawet nie zwróciłam uwagi na to czym jest, byłam przekonana, że to pianka do mycia. Całkiem przyjemna pomyłka do kąpieli też, jak się okazuje.

Realac - Soak Off Gel Polish – #111 – Blue Hawaiian
Realac – Soak Off Gel Polish – #111 – Blue Hawaiian

Realac – Soak Off Gel Polish – #111 – Blue Hawaiian

Lubię te lakiery hybrydowe. Jednak ten gagatek, jakoś nie może mnie do siebie przekonać. Krycie ma słabiutkie. Co prawda kiedyś słyszałam, że to zależy też od użytkownika. Ja ewidentnie z tym kolorem dogadać się nie mogę. I 3 warstwy u mnie nie kryją. A jak nakładam na biały to jeszcze mi smuży i wcale nie przyśpiesza uzyskania koloru. Nie lubię go i dla spokoju, pozbywam się, żeby znowu mnie nie podkusiło, żeby po niego sięgać, bo irytuje mnie strasznie. Choć kolor jest piękny.

Realac – Soak Off Gel Polish – #111 – Blue Hawaiian
Lovely - Liquid Camouflage - Kryjący korektor w płynie - 03 Cream i 04 Vanilla
Lovely – Liquid Camouflage – Kryjący korektor w płynie – 03 Cream i 04 Vanilla

Lovely – Liquid Camouflage – Kryjący korektor w płynie – 03 Cream i 04 Vanilla

Tyle zachwytów się nasłuchałam i naczytałam. Niedrogie, kryjące, pięknie wyglądające. No cóż, u mnie zasychają na skorupę, która wręcz pęka. Nawet ładnie wyglądają zaraz po aplikacji, ale przypudrować je trzeba, bo lubi załamania. Mimo, że nie zapominam o kremie pod oczy, zawsze wygląda ciężko, skóra jest przesuszona, tak stary tynk co lekko klepniesz i odpadnie. Niestety mimo, chęci, nie jest to formuła dla mojej wrażliwej, wiotkiej, odwodnionej skóry pod oczami. Krycia mu odmówić nie mogę. Co z tego, skoro fatalnie u mnie wygląda.

Dziewczyny, córka Ani z bloga Co kręci Anulę potrzebuje naszego wsparcia, każda pomoc, w tym udostępnienie jest na wagę złota!