Zużyte czy nie, pozbywam się #25 2020

Zużyte czy nie, pozbywam się #25 2020
Zużyte czy nie, pozbywam się #25 2020

Piątek, piąteczek, piątunio … ja nie wiem, jak mi ten czas przez palce przelatuje. Jasne całe dni mam zajęte, niby coś mi odeszło, ale wcale czas na nic nierobienie mi się nie wydłużył. Też tak macie?

Palmolive – Magic Softness – Pianka do mycia rąk

Palmolive – Magic Softness – Pianka do mycia rąk

Kupuję i zużywam, zresztą wszyscy domownicy chętnie po nią sięgają, kupuję ponownie. Obecnie jest to jeden z obowiązkowych zakupów w Rossmannie, póki co nie widzę, żeby coś w tym temacie miało się zmienić. Choć jak widać opakowania zmienili, oczywiście widziałam to dawno, ale ja zawsze mam ich zapas, więc najpierw stare poszły w ruch.

Fito Kosmetik – Sól do kąpieli

Fito Kosmetik – Sól do kąpieli

Sól gruboziarnista. Całkiem przyjemna, nie jest jakoś szczególnie zachwycająca, moje wrażenia są neutralne, ale … mam ją w sklepiku osiedlowym, jest niedroga, nie mam za bardzo na co narzekać. Kupiłam ponownie i zapewne znowu kupię.

e-Fiore – Żel do higieny intymnej

e-Fiore – Żel do higieny intymnej

Bardzo fajny, wydajny żel. Dobra pompka. Nie robi mi nic złego, bardzo delikatny. Ale komfort i świeżość po jego użyciu utrzymują się długo. Bardzo się z nim polubiłam, nawet miałam do niego wrócić, ale inny wpadł mi w ręce. Jednak mam planuję jeszcze do niego wrócić.

A Jeden – Hydrolat gruszkowy

A Jeden – Hydrolat gruszkowy

Ładnie pachnie, choć nie gruszą, ale ja już od lat nie miałam okazji stać przy tym cudnym drzewie, więc nie mam jak zweryfikować ten zapach. Dobrze spisuje się w miejscu toniku. Nie mogę mu nic zarzucić poza małą pojemnością, z przyjemnością używałabym go ze 2 razy dłużej. Muszę kupić więcej ich hydrolatów.

Anwen – Emolientowa akacja

Anwen – Emolientowa akacja

Kolejna odżywka Anwen, której moje włosy nie lubią albo której ja nie umiem ogarnąć na tyle, żeby działa na moich włosach. Jednak uparłam się, że znajdę odpowiednią i zamówiłam już chyba ostatnią z tego typu, czyli Emolientową różę. Poświęciłam jej oddzielny wpis.

Selfie Project – 3w1 – Żel myjący, peeling, maseczka

Selfie Project – 3w1 – Żel myjący, peeling, maseczka

Ulubione myjadło mojego męża. Co by nie stało na wannie, zawsze pyta o tego gagatka. Dla mnie jest za mocny, za agresywny dla mojej wrażliwej skóry. Ale mąż ma skórę normalną i jego skóra zyskuje na używaniu tego produktu. W jego wypadku to 3w1 rzeczywiście ma sens. Mąż zużył już wiele opakowań.

Bulldog – Krem nawilżający do skóry wrażliwej

Bulldog – Krem nawilżający do skóry wrażliwej

Kupiony dla męża, może uda się go namówić do używania kremu. Taaa jedno użycie i w ciągu minuty musiał zmywać. Niby nie ma skóry typowo wrażliwej, ale czasami jak użyje, np. hydrolatu, który mi krzywdy nie robi, to zaczerwienienie się u niego pojawia. Jednak tak mocnej reakcji jeszcze u niego nie widziałam. Czekał, aż ja sobie go spróbuję, ale jednak się na to nie zdecydowałam. Wyrzucam ledwie napoczęte opakowanie.

Veet – Krem do depilacji skóry pod prysznic

Veet – Krem do depilacji skóry pod prysznic

Nie często sięgam po takie produkty, ale latem ułatwia jednak życie i przebija maszynkę. Działa, nie robi mi krzywdy, ale upierdliwe jest czekanie, aż zadziała. Wolę pomachać maszynką. Więc resztka, która została w opakowaniu, tylko zbierała kamień. Pewnie jeszcze kiedyś wrócę, ale zapewne nie w najbliższych miesiącach.

Anwen, Apis, Basiclab, Orientana oraz Pyunkang Yul

Apis – Peeling enzymatyczny z bioenzymami i algami morskimi

Bardzo dobry, skuteczny peeling. Miałam już ich peeling dotleniający, inna wersja czeka na swoją kolej w szufladzie.

Anwen – Kawowy szampon enzymatyczny

Pachnie Kopiko, pieni się bardzo dobrze. Ładnie oczyszcza, mega wydajny. Następnego dnia po jego użyciu skóra głowy mnie nie swędziała.

Basiclab – Żel oczyszczający do skóry naczynkowej i wrażliwej

Przyjemny zapach. Gęsty, ale łatwo daje się rozprowadzić. Dobrze oczyszcza, ale czuć delikatne ściągnięcie.

Orientana – Naturalny kremowy peeling do twarzy

Gęsty krem ze sporą ilością drobinek, ale łatwo daje się rozprowadzić i nic od twarzy nie odpada. Robi wrażenie delikatnego, ale ma moc. Zmycie chwilę zajmuje. Skóra po nim jest gładka, jednak moja skóra jest wrażliwa, więc bez rozdrażnienia nie obyło się.

Orientana – Krem aktywnie ochronny

Długo się wchłania. Odczuwalnie siedzi na skórze przez długie godziny. Mocno natłuszcza. Krzywdy nie robi, ale większych wrażeń brak. To raczej nie jest krem dla mnie.

Pyunkang Yul – Cleansing Foam

Wydajny, bardzo gesty krem. Wystarczy odrobina na umycie twarzy. Oczyszcza bardzo mocno, ściągnięcie później jest bardzo mocno odczuwalne. Bez toniku zaraz po, nie obędzie się. Nie moja bajka.