Zużyte czy nie, pozbywam się #25 2019

Zużyte czy nie, pozbywam się #25 2019
Zużyte czy nie, pozbywam się #25 2019

Piątek, piąteczek, piątunio … i już czuję, że to koniec mojego urlopu. Ostatnie dni szczęścia, a w poniedziałek wracam do pracy. Ale dobrze było, jestem fizycznie padnięta, ale za to psychicznie zresetowana. Czyli chyba tak jak to powinno być.

Rapan Beauty - Peeling do ciała
Rapan Beauty – Peeling do ciała

Rapan Beauty – Peeling do ciała

Odlewkę dostałam od Ani z bloga Co kręci Anulę. Uwielbiam ich maski do twarzy. Ania wspominała, że można go też użyć do twarzy, tak też spróbowałam, jak tylko wykończyłam ich maskę. I co? Co ciała go ani razu nie użyłam. Całe opakowanie, które starczyło mi na wiele aplikacji, zużyłam tylko do twarzy. Spisał się świetnie, tak jak ich maski i co najważniejsze nie zrobił mi ani razu nic złego. Kupię pełne opakowanie.

E-naturalne.pl – Maska algowa peel-off pod oczy
E-naturalne.pl – Maska algowa peel-off pod oczy

E-naturalne.pl – Maska algowa peel-off pod oczy

Ciekawy produkt, który warto było wypróbować i który zużyłam do końca. Działa, zwłaszcza jeśli potraktować ją jako bazę do dalszej pielęgnacji. Jednak samodzielnie nie w pełni zaspokaja potrzeby mojej wymagającej skóry pod oczami. Ze względu na to, że wymaga ode mnie więcej uwagi, raczej do niej nie wrócę. Taki produkt dobry na 1 raz.

Fridge by yDe ora Schaebens
Fridge by yDe ora Schaebens

Fridge by yDe – 4.1 coffee eye

Jak ja się napaliłam na ten krem, a po rozmowie z przedstawicielami firmy w BeClinic, już miałam kupować. Ale dostałam zestaw próbek, właśnie z tym maluchem w środku. Od razu poszła w ruch i chciałabym napisać, że to miłość od pierwszego wrażenia. A niestety poza tym, że jest gęsty, treściwy, przyjemnie chłodzi, jak to krem z lodówki. Nie robi krzywdy, ale niestety dla mojej odwodnionej, cieniutkiej skóry pod oczami robi niewiele, żeby nie napisać nic. Niestety, a tak chciałam, żeby działał, nawet wiedząc ile kosztuje. Nie jest dla mnie, ale może jeszcze kiedyś dam mu szansę.

Schaebens – Augen & Lippen Maske

Gęsta, kremowa, zapach jest nienachalny, takie maleństwo 1/4 saszetki starczyła mi na 2 razy, nakładając grubą warstwę tylko pod oczy. Natomiast jeśli nakładam pod oczy i wokół ust to zużywam na raz tą jedną mini saszetkę. Roztapia się i wchłania, w ogromnej ilości, ale też zostawia skórę lekko tłustą i mocno błyszczącą. Nie zrobiła nic złego moim wrażliwym oczom, którym daje ulgę i odżywienie. Może nie jest to efekt wow, ale zadowalający, jak dobry krem na noc. Wokół ust nie robi nic. Lubimy się, muszę przyznać, że kupiłabym ją w większym opakowaniu, bo wtedy mogłabym używać jej bardziej ekonomicznie, niż w saszetce.

G-Synergie - Classic Ginger - Żel do mycia
G-Synergie – Classic Ginger – Żel do mycia

G-Synergie – Classic Ginger – Żel do mycia

Przyjemny, nie przeszkadzający zapach, raczej z tych męskich. Dobra konsystencja, ani zbyt wodnista, ani zbyt gęsta. Opakowanie ma świetne, dozowało idealną ilość produktu, nie wyginało się, jak to większej pojemności butle często robią. Tak mi się spodobało, że użyłam go ponownie z innym żelem, niestety zbyt wodnistym i to już nie było to samo. A sam żel, nie przesuszał, nie podrażniał i był wydajny. Przyjemne myjadło do ciała.

Pixi - Hydrating Milky Mist
Pixi – Hydrating Milky Mist

Pixi – Hydrating Milky Mist

Tyle dobrego słyszałam o tych mgiełkach, że w końcu się skusiłam przy okazji zakupów na Zalando. Oczywiście latem i dla mnie ogólnie, najlepszą opcją jest wersja nawilżająca. Atomizer podaje cudownie drobną mgiełkę, czasami aż za drobną, bo rozpylałam jej dużo więcej, żeby realnie ją odczuć. Nie uczula, nie podrażnia, nie zapycha. Rzeczywiście nawilżenie jest odczuwalne. Bardzo przyjemnie odświeża. Ale nie łagodzi, więc nie zastąpi mi toniku, czy hydrolatu. Przyjemna mgiełka, jako dodatkowy krok, ale nie wiem czy do niej szybko wrócę.

Anwen – 3 maski do włosów
Anwen – 3 maski do włosów

Anwen – 3 maski do włosów

Jestem pozytywnie zaskoczona. Krzywdy mi nie zrobiły, a to zawsze jest na plus. Maska dla włosów niskoporowatych jest dla mnie za słaba, do wysokoporowatych za ciężka. A do średnioporowatych w sam raz i to na nią skuszę się w najbliższym czasie w pełnej pojemności.

Neutrogena - Szybko wchłaniający się krem do rąk
Neutrogena – Szybko wchłaniający się krem do rąk

Neutrogena – Szybko wchłaniający się krem do rąk

Kiedyś uwielbiałam ich kremy do rąk i tylko je kupowałam. A to już chyba ostatnie opakowanie, które jeszcze gdzieś mi latało. W którymś momencie przestały mnie zachwycać, a ja zaczęłam szukać gdzie innej. Biorąc pod uwagę to, że nie lubię kremów do rąk, niewiele mi ich trzeba. Trzymałam go w pracy i jak stał na widoku używałam. Fajnie otulał skórę, nie natłuszczając jej jakoś szczególnie. Jednak przy większych przesuszeniach, czułam brak nawilżenia, jak tylko go zmyłam. Więc działanie niestety jest tylko doraźne.

Apomatnka, Myszka w Paski oraz Pharma Bio Laboratory
Apomatnka, Myszka w Paski oraz Pharma Bio Laboratory

Pharma Bio Laboratory – Sól do kąpieli

Bardzo fajna sól do kąpieli. Zapach jest intensywny, ale głowa mnie po niej nie boli. Niedroga. Sprawia, że skóra jest momentalnie bardziej miękka i jakby dodatkowo zabezpieczona, choć nie pozostawia powłoczki, ale nie jest tępa pod palcami, jak to się zdarza po innych. Ostatnio to mój ulubieniec, jeśli chodzi o działanie i cenę.

Apomatnka – Sól do kąpieli

Bardzo przyjemna, niedroga, drobna sól do kąpieli. Robi co ma robić, nie robi krzywdy, nie ma na co narzekać. Kupię ponownie.

Myszka w paski – Magiczna sól do kąpieli

Nie wiem co w niej było magicznego. Niebieska, trochę barwiła wodę i to mniej więcej tyle. Zazwyczaj dodaję więcej soli, niż było w saszetce, więc nawet nie zauważyłam działania.

Medius - 3D Silicone Mask
Medius – 3D Silicone Mask

Medius – 3D Silicone Mask

Dostałam ją w ramach ogromnego prezentu urodzinowego, od Ani z bloga Co kręci Anulę, Ani z Aneczka blog, Agnieszki z bloga Kosmetyczny Fronesis oraz Mariki z bloga Le Bleuet. Miałam już podobnego gagatka z Ali, ale był duuużo za mały, a potencjał ma ogromy. Ta maska jest większa od tej którą miałam wcześnie, ale nadal ciut za mała, żebym mogła jej komfortowo używać. Uroki dużej głowy. Szkoda, ale może jeszcze kiedyś trafię rozmiar dla siebie.

Od góry: Golden Rose - Matte Crayon Lipstick - Matowa pomadka do ust w kredce - 12; Golden Rose - Soft & Matte Creamy Lip Color - Matowa pomadka do ust - 110; Kat Von D - Everlasting Liquid Lipstick - Płynna szminka do ust - Lovesick oraz Maybelline - Superstay Matte Ink - Matowa pomadka w płynie - 15 Lover.
Od góry: Golden Rose – Matte Crayon Lipstick – Matowa pomadka do ust w kredce – 12; Golden Rose – Soft & Matte Creamy Lip Color – Matowa pomadka do ust – 110; Kat Von D – Everlasting Liquid Lipstick – Płynna szminka do ust – Lovesick oraz Maybelline – Superstay Matte Ink – Matowa pomadka w płynie – 15 Lover.

Kolejne ofiary porządków w kolorówce. Od góry: Golden Rose – Matte Crayon Lipstick – Matowa pomadka do ust w kredce – 12; Golden Rose – Soft & Matte Creamy Lip Color – Matowa pomadka do ust – 110; Kat Von D – Everlasting Liquid Lipstick – Płynna szminka do ust – Lovesick oraz Maybelline – Superstay Matte Ink – Matowa pomadka w płynie – 15 Lover.

Od góry: Golden Rose - Matte Crayon Lipstick - Matowa pomadka do ust w kredce - 12; Golden Rose - Soft & Matte Creamy Lip Color - Matowa pomadka do ust - 110; Kat Von D - Everlasting Liquid Lipstick - Płynna szminka do ust - Lovesick oraz Maybelline - Superstay Matte Ink - Matowa pomadka w płynie - 15 Lover.
Od góry: Golden Rose – Matte Crayon Lipstick – Matowa pomadka do ust w kredce – 12; Golden Rose – Soft & Matte Creamy Lip Color – Matowa pomadka do ust – 110; Kat Von D – Everlasting Liquid Lipstick – Płynna szminka do ust – Lovesick oraz Maybelline – Superstay Matte Ink – Matowa pomadka w płynie – 15 Lover.

Golden Rose – Matte Crayon Lipstick – Matowa pomadka do ust w kredce – 12

Od kiedy tylko pojawiła się, była hitem. A ja nigdy nie mogłam się z nią dogadać. Niby łatwa w obsłudze, ale nie precyzyjna. Kolor jest śliczny, taki nie rzucający się w oczy dzienniaczek. Jednak u mnie zawsze wygląda sucho, czuję ją na ustach, a poza tym zawsze jakoś tak magicznie wychodzi mi poza kontur ust. A przy tym wszystkim jest nietrwała. Od pierwszego użycia nie polubiłam jej i tak mi już zostało, choć wielokrotnie próbowałam dawać jej szansę.

Od góry: Golden Rose - Matte Crayon Lipstick - Matowa pomadka do ust w kredce - 12; Golden Rose - Soft & Matte Creamy Lip Color - Matowa pomadka do ust - 110; Kat Von D - Everlasting Liquid Lipstick - Płynna szminka do ust - Lovesick oraz Maybelline - Superstay Matte Ink - Matowa pomadka w płynie - 15 Lover.
Od góry: Golden Rose – Matte Crayon Lipstick – Matowa pomadka do ust w kredce – 12; Golden Rose – Soft & Matte Creamy Lip Color – Matowa pomadka do ust – 110; Kat Von D – Everlasting Liquid Lipstick – Płynna szminka do ust – Lovesick oraz Maybelline – Superstay Matte Ink – Matowa pomadka w płynie – 15 Lover.

Golden Rose – Soft & Matte Creamy Lip Color – Matowa pomadka do ust – 110

Piękny kolor, długo mnie do takich ciągnęło, jednak to nie moja bajka. Ciut za chłody, ciut za ciemny. Przyjemna, komfortowa, rzeczywiście coś jest w tym soft mat. No i co z tego skoro po nią nie sięgałam. Niby nie mam jej nic do zarzucenia, a nie mam ochoty szukać innego koloru.

Kat Von D – Everlasting Liquid Lipstick – Płynna szminka do ust – Lovesick

Mega mat. Moje usta bardzo się z nią nie lubiły. Nigdy nie lubiłam pomadek matowych, ale czasami można znieść. W tym wypadku było to dla mnie niekomfortowe, non stop myślałam o ustach, a to nie o to chodzi. Kolor jest piękny, nie do końca mój, ciut za ciemny, ciut za zimny.

Maybelline – Superstay Matte Ink – Matowa pomadka w płynie – 15 Lover

I znowu, ile ja się o niej dobrego nasłuchałam. Szybciutko chwyciłam. Ciut za ciemny. Moje usta czują się jak sucharek. Trudna do usunięcia, choć dużo bardziej na dłoni, niż na ustach. Nie załapałam tego co powinnam, nie zachwyciła mnie. Mało po nią sięgałam i nie zapowiada się zmiana w tym temacie.