Zużyte czy nie, pozbywam się #24 2019

Zużyte czy nie, pozbywam się #24 2019
Zużyte czy nie, pozbywam się #24 2019

Piątek, piąteczek, piątunio … tydzień urlopu za mną. A ja dopiero się rozkręcam. Na szczęście płakać będę dopiero za tydzień. Nawet na pogodę narzekać nie mogę. A jak Wam początek sierpnia mija?

Tołpa - Dermo Face - Physio - Tonik-serum 2w1
Tołpa – Dermo Face – Physio – Tonik-serum 2w1

Tołpa – Dermo Face – Physio – Tonik-serum 2w1

Moja skóra nie lubi się z ich produktami. Coś mają w sobie takiego, że mi skórę rozdrażniają. Trochę szczypało w centralnej części twarzy, ciut skóra była zaczerwieniona, ciut zaogniona. Co prawda to mijało w miarę szybko, ale i tak wystarczyło, żeby mnie zaniepokoić. Poza tym to po prostu tonik, nie zauważyłam nic co by mogło sugerować serum.

Hi-Cotton - Płatki kosmetyczne
Hi-Cotton – Płatki kosmetyczne

Hi-Cotton – Płatki kosmetyczne

Dostałam je w azjatyckim pudełku Nomakenolife. Nie byłam zachwycona, ale w końcu mogą być świetne, prawda? Opakowanie jest fajne, ale nasze zwykłe, cienkie też w niczym nie przeszkadza. Nie wyróżniały się niczym, poza tym, że jedna ich strona rolowała się bardziej, niż druga. Nie były super miękkie, były w najlepszym wypadku poprawne. Niewiem czym zasłużyły na miejsce w pudełku.

Palmolive – Magic Softness – Pianka do mycia rąk
Palmolive – Magic Softness – Pianka do mycia rąk

Palmolive – Magic Softness – Pianka do mycia rąk

Kupuję i zużywam, zresztą wszyscy domownicy chętnie po nią sięgają, kupuję ponownie. Obecnie jest to jeden z obowiązkowych zakupów w Rossmannie, póki co nie widzę, żeby coś w tym temacie miało się zmienić. Ostatnio mam wrażenie, że nawet umilacze kąpieli tak często, jak ona nie pojawiają się w denkach. Choć wolimy wersję różo

Biolonica - Krem pielęgnacyjny do twarzy
Biolonica – Krem pielęgnacyjny do twarzy

Biolonica – Krem pielęgnacyjny do twarzy

Problemów z pompką nie miałam, jak to przy ich kremie pod oczy przytrafiło się. Zupełnie przyjemny krem, który potrzebował chwili na wchłonięcie się lub ciut dłuższego masowania, głównie jednak przy za dużej ilości. Ładnie dogadywał się z kolorówką. Jednak im dłużej go używałam tym mocniej odczuwałam rozdrażnienie, wręcz szczypanie w centralnej części twarzy, gdzie skórę mam najwrażliwszą. Nie wiem, czy na początku nie zwróciłam na to uwagi, czy w miarę używania pojawiła się jakaś nadwrażliwość. Nie skończyłam tego opakowania.

Le Cafe De Beaute – Krem do rąk
Le Cafe De Beaute – Krem do rąk

Le Cafe De Beaute – Krem do rąk

Dostałam go w Naturalnie z pudełka. Choć opakowanie na to nie wskazuje, zapach kojarzy mi się ze sztuczną brzoskwinią. Jest całkiem przyjemny, ale dla mnie zbyt intensywny i długo się utrzymuje. Pewnie dla większości to zalety, dla mnie intensywny zapach na rękach, np. przeszkadza się skupić podczas czytania książki, czy też przeszkadza podczas jedzenia. Ale wchłania się szybko, nie pozostawia tłustej warstwy. Był fajny, ale nie na tyle, żeby zmotywowało mnie to regularnego używania kremu do rąk.

Le Cafe De Beaute – Krem do rąk
Le Cafe De Beaute – Krem do rąk
Pharma Bio Laboratory & Ocean Friends
Pharma Bio Laboratory & Ocean Friends

Pharma Bio Laboratory – Sól do kąpieli

Bardzo fajna sól do kąpieli. Zapach jest intensywny, ale głowa mnie po niej nie boli. Niedroga. Sprawia, że skóra jest momentalnie bardziej miękka i jakby dodatkowo zabezpieczona, choć nie pozostawia powłoczki, ale nie jest tępa pod palcami, jak to się zdarza po innych. Ostatnio to mój ulubieniec, jeśli chodzi o działanie i cenę.

Ocean Friends – Pastylka do kąpieli

Poprawna, nic nie urywająca, w sam raz na raz.

Yves Rocher - Płukanka octowa z malin
Yves Rocher – Płukanka octowa z malin

Yves Rocher – Płukanka octowa z malin 

Miałam ją ekstremalnie długo. Miała działać cuda, ale na moje suchary średnio pomagała. Na krótkich włosach nie była taka łatwa do nałożenia. Rozdrażniała mi skórę. Próbowałam, odstawiałam i tak ciągle. Nie kupię ponownie.

Od góry: L’oreal Paris – Lip Paint Matte – 204 Red Actually, Bell - HYPOAllergenic - Powder Lipstick - 05 oraz Bell – Liquid Lips – Christ Matt.
Od góry: L’oreal Paris – Lip Paint Matte – 204 Red Actually, Bell – HYPOAllergenic – Powder Lipstick – 05 oraz Bell – Liquid Lips – Christ Matt.

L’oreal Paris – Lip Paint Matte – 204 Red Actually

Dostałam go w Golden Box. Nie mój kolor. Mega matowa, moje usta wyglądają jak suchar, w odczuciu bardzo niekomfortowa. Za to trwała, jej usunięcie nie jest łatwe. Nie moja bajka.

Od góry: L’oreal Paris – Lip Paint Matte – 204 Red Actually, Bell - HYPOAllergenic - Powder Lipstick - 05 oraz Bell – Liquid Lips – Christ Matt.
Od góry: L’oreal Paris – Lip Paint Matte – 204 Red Actually, Bell – HYPOAllergenic – Powder Lipstick – 05 oraz Bell – Liquid Lips – Christ Matt.

Bell – HYPOAllergenic – Powder Lipstick – 05

Dostałam ją na spotkaniu blogerek w Gdyni. Większość rozdałam, ale zatrzymałam sobie 2 kolory 02 i 05. O ile 02 stał się moim ulubieńcem, o tyle z tym dogadać się nie mogłam. A skoro już trochę czasu u mnie leży, czas się z nią pożegnać. Choć na formułę narzekać nie mogę.

Od góry: L’oreal Paris – Lip Paint Matte – 204 Red Actually, Bell - HYPOAllergenic - Powder Lipstick - 05 oraz Bell – Liquid Lips – Christ Matt.
Od góry: L’oreal Paris – Lip Paint Matte – 204 Red Actually, Bell – HYPOAllergenic – Powder Lipstick – 05 oraz Bell – Liquid Lips – Christ Matt.

Bell – Liquid Lips – Christ Matt

Skusiłam się, bo z każdej strony słyszałam, a raczej chciałam słyszeć same zachwyty na temat tego koloru. I jest piękny, ale nie na mnie. Formuła jest fajna, może nawet co jakiś czas bym po nią sięgnęła, mimo, że nie lubię płynnych matowych pomadek. Ale tego koloru póki co u siebie nie zniosę. Konturówki do niej pasującej też się pozbyłam.

Od góry: L’oreal Paris – Lip Paint Matte – 204 Red Actually, Bell - HYPOAllergenic - Powder Lipstick - 05 oraz Bell – Liquid Lips – Christ Matt.
Od góry: L’oreal Paris – Lip Paint Matte – 204 Red Actually, Bell – HYPOAllergenic – Powder Lipstick – 05 oraz Bell – Liquid Lips – Christ Matt.