Zużyte czy nie, pozbywam się #24 2018

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Piątek, piąteczek, piatunio … to będzie długi dzień, choć wolny, ale wolny właśnie na załatwianie. Pierwsze spotkanie już na 8, zobaczymy czy nie za gęsto się poumawiałam, ale po południu będzie odrobina przyjemności, więc byle do tej chwili.



Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

BeBe – Pomadka ochronna


Uwielbiam je, moje ulubione od wielu lat. Choć zdecydowanie najbardziej lubię wersję niebieską i różową, a zresztą raczej spotykam się tylko raz.

Carmex – Ultranawilżający balsam do ust w sztyfcie

Carmex to chyba jedna z bardziej polecanych firm, jeśli chodzi o pielęgnację ust. Kiedyś miałam ich mazidło do ust, nie zachwyciło mnie i kolejny raz do nich nie wróciłam. Ale był taki moment, kiedy to z każdej strony czytałam tylko Carmex, Carmex, Carmex … uznałam, że widocznie coś przegapiłam. Więc kupiłam ponownie i już wiem czego w niej nie lubiłam, tego mentolowego posmaku. Daje lekko różowy kolor, mimo, że lubię róż, raczej mało twarzowy. Nie zachwyca mnie, nie zachęca do używania, choć też nie odrzuca, ale efekty nie są tak spektakularne i natychmiastowe, żeby chciało mi się do niej wracać. Kolejne mazidło, które za długo u mnie przeleżało.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Martina Gebhardt – Krem pod oczy

To bardzo dobry krem, skóra sucha powinna być z niego zadowolona, jednak potrzeb mojej odwodnionej nie zaspokaja w pełni. Za to kombo Tołpa – Gebhardt to chwilowo najlepsze połączenie kremów pod oczy jakie miałam. Jeśli macie ochotę na więcej moich wrażeń to rozpisałam się w 3 produktach z Noble Health i Tołpa.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Revlon – Photoready Kajal oraz Me Now – Eye/lip liner pencil

Kolejne ofiary porządków. Niby wszystko z nimi ok. Miękkie, dobry pigment, przetrwały poprzednią selekcję, nie jest źle, ale mam lepsze. A chwilowo moje zagracenie za bardzo mnie przytłacza, żebym miała się nad nimi użalać, bo może … 

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Ecocera – Poduszka do pudru

Puszek z pudru bambusowego, który bardzo mnie zirytował i pozbyłam się go już dawno temu. Walał się gdzieś prawie nie używany, ale do kosmetyczki i torebki to fajna opcja na poprawki. Niestety kruszy się i roluje po umyciu nieznośnie. Jednorazówka.


For Your Beauty – Poduszka do pudru

Cienkie, wręcz papierowe, nie są zachwycająco przyjemne, ale zmieszczą się wszędzie, zrobią to co mają zrobić, są łatwo dostępne i 2 szt to cena 8,50 zł. Więc pewnie jeszcze do nich kiedyś wrócę.

Gillette – Simply Venus 3 – Jednorazowa maszynka do golenia dla kobiet

Lubię je, co jakiś czas na promocji je chwytam. Ostre, ale nie za ostre. Czas uzupełnić zapas.

Schaebens – Augen & Lippen Maske


Już miałam okazję jej używać. Fajny pomysł z saszetką dzieloną na 4 części, dzięki czemu nic się z maseczką nie dzieje. Gęsta, kremowa, zapach jest nienachalny, takie maleństwo 1/4 saszetki starczyła mi na 2 razy, nakładając grubą warstwę tylko pod oczy. Natomiast jeśli nakładam pod oczy i wokół ust to zużywam na raz tą jedną mini saszetkę. Roztapia się i wchłania, w ogromnej ilości, ale też zostawia skórę lekko tłustą i mocno błyszczącą. Nie zrobiła nic złego moim wrażliwym oczom, którym daje ulgę i odżywienie. Może nie jest to efekt wow, ale zadowalający, jak dobry krem na noc. Wokół ust nie robi nic. 

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Vianek – Wzmacniający płyn micelarny tonik 2w1



Nie uczulał, nie podrażniał, nie zapychał. Skóra po była lekko ściągnięta i jakby tępa, ale tylko przez chwilę. Zadowalająco pozbywał się makijażu twarzy, choć zazwyczaj potrzebowałam wacik więcej, niż normalnie. Za to zupełnie nie radził sobie z tuszem do rzęs, a ja zawsze używam zwykłego, niewodoodpornego. Nie szkodzi, ale też nie działa, tak jak oczekuję. Właściwości pielęgnacyjnych nie zauważyłam. Duże rozczarowanie. Więcej o nim pisałam w 3 produktach z Corine de Farme i Oillan.




Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Pulpe de Vie – Mgiełka-serum do twarzy

Odlewkę dostałam od Agnieszki z bloga Kosmetyczny Fronesis. Ostatnio pociągają mnie takie formuły. Latem moja skóra nie potrzebuje wiele, więc tonik na sterydach wydaje się być idealną opcją, bo dostarczę skórze więcej, bez obciążania. Zapach jest ciut dziwny, ale znośny. Mam na nią ochotę, na razie wpisuję na chciejlistę, ale pewnie za chwilę ją zamówię.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Pharmaceris – Baby – Krem ochronny

Poprawny. Bieli, tłuści, nie robi krzywdy delikatnej skórze dziecka. Nie mogę mu za wiele zarzucić, poza tym, że sama dla siebie bym go nie użyła, a i na plażę dla dziecka unikałam, bo strasznie piach się przez niego lepi.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Medicerum – Seborical – Pianka przeciwłupieżowa

Miałam ją mega długo, ale jakoś nie mogłam się zmotywować do jej używania. Z jednej strony od kiedy kombinuję z różnymi kosmetykami do skóry głowy, łupieżu już nie mam, co najwyżej podrażnienia, ale i na nie wolę toniki i wcierki. Jakoś nie mogłam się z tą pianką dogadać, tym bardziej, że ja głowę myję z rana, kiedy to nie mam czasu i ochoty na takie zabawy, a i wieczorem nie do końca mi grała. Nie zauważyłam jej szczególnego działania. Krzywdy też mi nie robiła. I tak sobie by stała, gdyby nie data przydatności.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.
Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.
Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Palmolive – Magic Softness – Pianka do mycia rąk


Kupuję i zużywam, zresztą wszyscy domownicy chętnie po nią sięgają, kupuję ponownie. Obecnie jest to jeden z obowiązkowych zakupów w Rossmannie, póki co nie widzę, żeby coś w tym temacie miało się zmienić.