Zużyte czy nie, pozbywam się #22 2019

Zużyte czy nie, pozbywam się
Zużyte czy nie, pozbywam się

Piątek, piąteczek, piątunio … byle do przeżyć do środowego popołudnia i mam urlop. 18 dni szczęścia, nie pamiętam, czy kiedykolwiek miałam taki długi. Ale też nigdy tak mocno go nie wyczekiwałam. Starość, zmęczenie, a może jeszcze coś innego?

Jason - Sun
Jason – Sun

Jason – Sun

Zeszłoroczne łupy, chciałam coś naturalnego. Przy dziecku bez filtrów ani rusz. Niby nie były złe. Bieliły, ale nie przesadnie, tłuściły, ale znośnie. Jednak po wszystkie inne sięgałam chętniej i tych nawet w połowie nie zużyłam. Co prawda data jest jeszcze dobra, ale wolałam kupić nowe na obecny sezon. I póki co stwierdzam, że jednak apteczne póki co lepiej mi służą.

Skin79 - BB Cream
Skin79 – BB Cream

Skin79 – BB Cream

Zestaw próbek dostałam od Ani z bloga Co kręci Anulę. Dawno miałam ochotę je wypróbować, ale jakoś obawiałam się w pełny wymiar wpakować. Muszę przyznać, że kolory mają dużo ładniejsze i normalniejsze, niż inne BB Skin79, które próbowałam, przynajmniej do mojej karnacji. Lubię wszystkie, nie widzę między nimi większej różnicy. Mogłabym mieć wszystkie, a skoro tak to pewnie na wersję nawilżającą bym się skusiła. Ale jeszcze nie dziś, bo póki co mam mocne postanowienie pozbycia się choć połowy tego co mam.

Avebio & Liqpharm
Avebio & Liqpharm

Liqpharm – LIQ CG – Glycolic Peel

Bałam się go, a tymczasem, co po niego sięgałam, niemalże przymuszona tym co się z moją skórą działo. Następnego dnia rano byłam zachwycona. Ogarniał niedoskonałości błyskawicznie, nie znęcając się nad skórą. Będę musiała się w niego zaopatrzyć. Choć już czekam na jesień, żeby sięgnąć po ich retinol.

Avebio – Moisturizing Face Essence

Ma potencjał, 2 próbeczki to za mało, żeby ją ocenić. Ale mam ochotę ją spróbować i to pewnie w najbliższym czasie.

Janda & Schaebens
Janda & Schaebens

Schaebens – Augen & Lippen Maske

Już miałam okazję jej używać. Fajny pomysł z saszetką dzieloną na 4 części, dzięki czemu nic się z maseczką nie dzieje. Gęsta, kremowa, zapach jest nienachalny, takie maleństwo 1/4 saszetki starczyła mi na 2 razy, nakładając grubą warstwę tylko pod oczy. Natomiast jeśli nakładam pod oczy i wokół ust to zużywam na raz tą jedną mini saszetkę. Roztapia się i wchłania, w ogromnej ilości, ale też zostawia skórę lekko tłustą i mocno błyszczącą. Nie zrobiła nic złego moim wrażliwym oczom, którym daje ulgę i odżywienie. Może nie jest to efekt wow, ale zadowalający, jak dobry krem na noc. Wokół ust nie robi nic.

Janda – Nowa Skóra – Żelowa eksfoliacja – Maseczka na dobranoc

No to jest maseczka dla posiadaczki skóry, której nic nie rusza. Jak to przeżyjecie to skóra rzeczywiście nowa będzie. Co prawda ja zobaczyłam efekt, ale dopiero po kilku dniach, jak pozbyłam się rozdrażnienia i nadwrażliwości skóry. A przecież, nie nałożyłam jej na całą noc. Tylko na kilka godzin wieczorem, a potem zmyłam. Im dłużej, tym bardziej agresywna jest. Choć muszę przyznać, że jak miałam ją na twarzy przez 30 minut podczas kąpieli tylko, to krzywdy mi nie zrobiła. Ale ten drugi raz dobrze zapamiętałam, choć dawno temu ją zużyłam.

BeBeauty - Odmładzający krem do rąk
BeBeauty – Odmładzający krem do rąk

BeBeauty – Odmładzający krem do rąk

Nie lubię kremów do rąk. Nie lubię tłustości, długiego wchłaniania i zerowego efektu. A ten gagatek tego przykładem właśnie jest. Nawet mojej mamie opornie szło jego używanie. A ona non stop czymś smaruje ręce, więc takie maluchy zużywa raz 2. Więc nie zużyty leci do śmietnika, bo za długo już nas męczy.

Feel Free – Peeling do twarzy
Feel Free – Peeling do twarzy

Feel Free – Peeling do twarzy

Dobry produkt, który spełnia swoje zadanie. Nie robi krzywdy mojej wrażliwej skórze twarzy. Niedrogi, łatwo dostępny. Niby nic, a wybija się na tle kilku droższych, które w ostatnim czasie dane mi było używać. Poświęciłam mu oddzielny wpis.

Veet - Sensitive Precision - Trymer
Veet – Sensitive Precision – Trymer

Veet – Sensitive Precision – Trymer

Zastanawiałam się, czy go tutaj wrzucać. Długo przycinałam nim brwi i był świetny. Mega byłam zadowolona. Cena nie jest niska, ale też nie powala jeśli rozłożyć sobie na lata używania. Jednak liczyłam na więcej, a tymczasem odłamał mi się mały pypeć mocujący główkę. Bawiłam się, kleiłam, nie tylko widoczną taśmą, ale to już nie było to samo. Kupiłam mniejszy, tańszy, od konkurencji i póki co jeszcze poręczniejszy się wydaje. Na chwilę obecną przyzwyczaiłam się do przycinania góry brwi trymerem, że nie wyobrażam sobie bez niego ich ogarniania. Jednak Veet mnie rozczarował i raczej po niego znowu nie sięgnę.

Avon - Luxe - Concealer - Korektor w sztyfcie
Avon – Luxe – Concealer – Korektor w sztyfcie

Avon – Luxe – Concealer – Korektor w sztyfcie – Fair

Mam go już długo, ale mało po niego sięgałam. Choć opakowanie śliczne jest i poręczne. Jednak to ciężka formuła, która może i do twarzy się nadaje, ale ja na twarz korektora prawie nie nakładam. Za to pod oczy praktycznie codziennie. A tu wyglądał ciężko, zbierał się i krycie nie było mocne i budować się nie dało.

Avon - Luxe - Concealer - Korektor w sztyfcie
Avon – Luxe – Concealer – Korektor w sztyfcie

Z lewej żółty Maybelline – The Eraser Eye – Neutralizer. Z prawej Avon – Luxe – Concealer – Korektor w sztyfcie – Fair.

Konturówki
Konturówki

Konturówki

Robiłam porządki w kolorówce, której podobno się używa, a nie zużywa i to jest właśnie przykład, tych niezużytych. Ogólnie jest to produkt po który prawie nie sięgam. Nie lubię u siebie wyraźnych ust. Zdecydowanie wolę błyszczyki, czy balsamy, które nie zaprzątają mi głowy, tym, że w ciągu dnia się zjadają. Więc w skrócie, od góry lecąc:

M.N nie wiem, jaka jest ich pełna nazwa, zamówione na AliExpress 029 i 019

Ładne kolory, zadowalająco trwałe, ale nie takie których usunąć się nie da. Nic mnie w nich nie niepokoiło. Nic się z nimi nie działo, a mam je od lat. Ale są twarde i to kolory po które nie sięgam.

Pierre Rene – Lip Matic – 06

Wykręcana, cudny kolor, bardzo przyjemna, gdyby nie to, że jest miękko-krucha, jeśli tak to można określić. Sunie cudownie, nie harata ust, ale przy każdym użyciu odłamuje mi się jej mały kawałek.

Golden Rose – Wodoodporna konturówka do ust – 51

Ładny kolor, choć jak dla mnie ciut za beżowy, za mało w nim różu było. Za to konsystencja błoto-plastelinowa. Za każdym razem za dużo mi się jej nakładało, musiałam zdejmować nadmiar. A czy taka super trwała była? Nie powiedziałabym. Najgorsza z tego zestawu.

Bell – Lip Contour – Christ Matt

Jeśli chodzi o formułę wszystko mi w niej grało. Niestety kolor nie jest mój. Nie lubię czerwieni, nie czuję się w niej dobrze. Ale podobno trzeba trafić na swój odcień. No to co jakiś czas szukam. Ta miała być taka piękna i rzeczywiście u innych piękna była. U mnie już nie.

Konturówki
Konturówki