Zużyte czy nie, pozbywam się #21 2019

Zużyte czy nie, pozbywam się
Zużyte czy nie, pozbywam się

Piątek, piąteczek, piątunio … coraz bliżej urlop. Już dawno nie miałam prawdziwego urlopu i myślałam, że takim cykaniem co jakiś czas też dam radę. Jednak im bliżej tych moich ciut ponad 2 tygodni, tym bardziej zdaję sobie sprawę, jak bardzo jestem zmęczona.

Glibbi - Knisti - Baw się trzeszczącą i pryskającą wodą
Glibbi – Knisti – Baw się trzeszczącą i pryskającą wodą

Glibbi – Knisti – Baw się trzeszczącą i pryskającą wodą

Wiem, wiem, to nie jest kosmetyk, ani produkt dla mnie. W sumie można to podciągnąć pod umilacz kąpieli, dla dziecka głównie. Ale nie uczula, nie podrażnia, nie przesusza skóry, po prostu nie robi nic złego. Więc to całkiem zabawne urozmaicenie kąpieli, na które można sobie od czasu do czasu pozwolić.

Desert Essence – Island Mango Conditioner

Desert Essence – Island Mango Conditioner

Uwielbiam ten zapach, a moje włosy uwielbiają jej działanie. Nie obciąża, a odżywia i wygładza. Pierwotnie byłam nią zachwycona, myślałam, że już na lepszą nie trafię. Ale w zależności od szamponu, którego używałam, nie zawsze efekt był tak samo zachwycający. Nadal twierdzę, że jest dobra, ale nie przy każdym szamponie robiącym mi siano na włosach, jest wystarczająca. Co jednak nie zmienia faktu, że kupię ją ponownie.

Bandi - Trichoesthetic - Tricho-lotion
Bandi – Trichoesthetic – Tricho-lotion

Bandi – Trichoesthetic – Tricho-lotion

Mega na niego liczyłam i miałam wiele podejść, ale efektów nigdy nie widziałam. Czy coś źle robiłam, czy to po prostu nie jest produkt dla mnie, trudno powiedzieć. Jednak póki co większe efekty widzę po produktach działających od środka. Po nim widziałam tylko rozdrażnienie i zaczerwienienie skóry. Tam gdzie produkt trafiał na skórę, stawała się czerwona, zaogniona, gorąca. i efekt utrzymywał się zaskakująco długo. Może na skórze głowy nie było to super widoczne, ale na ramionach, czy dekolcie, gdzie zdarzało mu się lądować podczas rozpylania, czasami, już było to mocno widoczne i odczuwalne. Nie kupię ponownie.

Kolastyna - Nawilżający krem na dzień kojąco-ochronny
Kolastyna – Nawilżający krem na dzień kojąco-ochronny

Kolastyna – Nawilżający krem na dzień kojąco-ochronny

Zapycha mnie. Może to przez ciepłe miesiące w których go używałam, ale za każdym razem, po użyciu wieczorem już miałam jakiegoś płytko położonego, ale jednak, nieprzyjaciela. Poza tym był pod każdym względem przyjemny, otulający. Jednak tu pewnie producent pisząc skóra wrażliwa, miał też suchą na myśli. Nie kupię ponownie.

SVR – Sun Secure Blur Mousse Cream SPF 50 – Krem w piance optycznie ujednolicający koloryt skóry
SVR – Sun Secure Blur Mousse Cream SPF 50 – Krem w piance optycznie ujednolicający koloryt skóry

SVR – Sun Secure Blur Mousse Cream SPF 50 – Krem w piance optycznie ujednolicający koloryt skóry

Uwielbiam go. Pierwszy krem z filtrem, który mnie zachwyca, do którego w sumie nie mam ALE. Już mi się kończy, miałam sięgnąć po kolejne opakowanie, ale z przekory tego nie zrobiłam. Chwyciłam coś z wyższej półki cenowej, popularnego i z firmy, którą ogólnie lubię. Tylko po to, żeby mieć porównanie. Chyba sama sobie nie wierzę, że tak dobrze z tym filtrem trafiłam. Jeśli macie ochotę na więcej, to już o nim pisałam.

BioAmare - Olej ze słodkich migdałów
BioAmare – Olej ze słodkich migdałów

BioAmare – Olej ze słodkich migdałów

Nie zauważyłam szczególnego działania na skórę twarzy, więc zużyłam, jako jeden ze składników wcierek do skóry głowy. Był ok, ale teraz pewnie bym szukała nierafinowanego.

Khadi, Fridge & Clinique
Khadi, Fridge & Clinique

Khadi – Balsam

Zużyłam do wcierek, więc trudno mi pisać o jego działaniu. Poza tym, że po jego dodaniu nic się z moją skórą głowy nie działo. Więc na plus. Może kiedyś kupię ponownie.

Clinique – Take the day off

Dobrze oczyszczała makijaż, choć potrzebowałam przetrzeć oczy kilka razy lub musiałam chwilę potrzymać. Tłusty i to było mocno czuć, więc niechętnie używałam go na twarz, mimo, że potem i tak zmywałam ją jeszcze żelem. A jakoś nie chce mi się używać oddzielnie 2 fazy do oczu i micela do twarzy, tym bardziej, że używam niewodoodpornego tuszu. Nie kupię pełnego wymiaru.

Fridge – 2.4 Avocado body

Balsam do ciała, który zużyłam do twarzy i okazało się, że coś od nich lubię. Szczerze rozważam czy go nie kupić właśnie z przeznaczeniem do twarzy. Jeszcze zerknę na skład, ale serio z nim się polubiłam, bo skóra była zauważalnie bardziej odżywiona.

Maski do włosów w saszetkach z Cien
Maski do włosów w saszetkach z Cien

Maski do włosów w saszetkach z Cien

Przyznam szczerze, że się ucieszyłam, że skończyłam je testować. A to chyba dobrze o nich nie świadczy. Będąc w Lidlu zerknęłam, czy jeszcze są, są. Ale nie podeszłam sprawdzić, czy są wszystkie, czy jest ich mniej, czy więcej. Poleciałam dalej, a to nie było tak, że mnie czas jakoś szczególnie gonił. Chora byłam, po lekarzu, przed zażyciem leków, ale ze świadomością, że jestem uziemiona w domu, więc jak zrobię zakupy to znajdę czas na przyjemności. Nie są złe, niektóre z nich bardziej straszyły moją skórę głowy niż inne. Włosy na nie nawet reagowały. Ale mam inne, po które sięgam chętniej. Pisałam o 5 w oddzielnym wpisie.

Ettang – Cook Pack

Ettang – Cook Pack

Maseczkę dostałam od dziewczyn: Co kręci Anulę, Le Bleuet, Kosmetyczny Fronesis oraz Aneczka blog, jako jeden z wielu prezentów, którymi mnie zarzuciły. Muszę przyznać, że już same opakowanie mnie rozwaliło. Potem byłam zaskoczona, że jest to maseczka do wymieszania, 2 saszetki, nie trzeba dodawać wody. Jakoś automatycznie założyłam, że to maska w płacie będzie. Na szczęście nic ode mnie poza miską i mieszadłem nie wymagała. Ukręciłam ją bez problemu. Zapach był taki se, ale nie przeszkadzał. Bardzo przyjemna, nawilżająca, super łatwa do usunięcia z twarzy bez kombinowania, jak to z algowymi bywa. Rozświetlenie może i było widoczne, raczej jak po klasycznej pielęgnacji. Rozjaśnienia, tego co na skórze mam, po jednym użyciu nie zauważyłam. Spoko, ale nie wiem, czy po nią sięgnę ponownie.

Ettang – Cook Pack