Zużyte czy nie, pozbywam się #18 2018

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Piątek, piąteczek, piątunio … co prawda ciut dziwny, bo po dniu wolnym od pracy i przed kolejnymi 2. Nie będę narzekać, nie obraziłabym się na taki 3 dniowy tydzień pracy, ale jednak pisząc denko moje baterie są na wyczerpaniu, a nie podczas ładowania. Jak Wam mija majówka?


Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

ProNails – Manicure Massage Candle – Bergamot-Jasmin

Dostałam ją na spotkaniu blogerek w Gdyni, o którym Wam ostatnio wspominałam. Firmy zupełnie nie kojarzę, ale szybko dziewczyny mi uświadomiły, że jest dobra. Jednak ja i świeca do masażu? To nie jest dobre połączenie, zaraz zrobię sobie krzywdę. Więc mam szczęście, że uszczęśliwi inne ręce.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Kobo – Matowy brązujący puder w kamieniu – 311 Nubian Desert

Dostałam go od Agnieszki z bloga Kosmetyczny Fronesis. Uwielbiałam 308 Sahara Sand, jednak po wykończeniu uznałam, że sięgnę też po jego ciemniejszą wersję. Byłam pewna, że zwłaszcza latem będzie się u mnie lepiej spisywał. W międzyczasie jednak, bardziej polubiłam się z ocieplającymi brązerami, niż z tymi typowo do konturowania, więc długo nie mógł wpaść w moje ręce. A jak już wpadł to się z nim nie polubiłam. Nie wiem czemu, ale u mnie wpada w czerwone i fioletowe tony. W międzyczasie używałam kilka podkładów i pudrów, za każdym razem jego kolor był dziwny, niepokojący. Ani do ocieplenia, ani do konturowania się u mnie nie nadaje, nie umiem go ograć tak, żeby efekt mi się podobał.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Organique – Lip Balm

Kiedyś przeżywałam fascynację ich produktami, a te balsamy były praktycznie ostatnimi jej objawami. Co ja sobie myślałam kupując wszystkie 4 wersje i to jeszcze w takich opakowaniach, oczywiste było, że nie będę po nie sięgać, bo nie lubię nakładać balsamów paluchami. Nadal są fajne, jakby nic się z nimi nie stało, ale mam je już zdecydowanie za długo. Były przyjemnymi słodkimi balsamami, gdyby nie opakowanie, miałyby szansę przebić inne, a tak … mało używane lądują w koszu.

Neutrogena – Odżywczy sztyft do ust z maliną nordycką

Mają w sobie taki dziwny posmak, który mnie całkowicie odrzuca od ich balsamów. Ta wersja jest dużo lepsza niż oryginalna, ten posmak nie jest aż tak intensywny. Ale i tak wystarczająco przypomina oryginalną, żebym nie chciała po nią sięgać. Nie zepsuła się, ale przeleżała u mnie za długo, czas się jej pozbyć. 

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Bourjois – Róż – 92 Santal

Dostałam go od Magdy z bloga Racja Pielęgnacja. Fanką róży nie jestem. Szukam swojego koloru, więc chętnie sprawdzam te, po które bym sama nie sięgnęła. Jednak ten jaśniutki brąz z drobinami, nie jest opcją dla mnie. Choć nie wygląda źle i jest bardzo delikatny, nie da się nim zrobić krzywdy. Powędrował dalej. 

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Glov – Quick Treat

Rękawiczka/szmatka na 1 palec. Usuwa makijaż tylko za pomocą wody. Muszę przyznać, że nie wierzyłam, ale poradził sobie super z resztką kredki do ust i tuszem. Co prawda trochę potrzeć musiałam, ale to nie jest problem raz na jakiś czas. A opcja na trasę super, bo woda zawsze się znajdzie. Jednak nie jest to produkt po który bym sięgała. Zawsze o niej zapominałam, mam ją już 2 lata, a prawie jest nie używana. Nie pobiła micela z wacikiem.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Blend it! – Gąbka do makijażu

Uwielbiam je. Mam od dawna, kilka sztuk stale jest w rotacji. Jedna z nich wylądowała w ulubieńcach. Super mięciutka, działanie zacne, cena przystępna. Gdybym tylko mogła je dorwać stacjonarnie … Wyparła u mnie Beauty Blender, który nadal uwielbiam, ale po co przepłacać. Co ciekawe ta była pierwszą w jakąś się zaopatrzyłam, a przetrwała dłużej niż inne kolory. 

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Natura – Gąbka do makijażu

Miałam ją około roku, oczywiście używałam na zmianę z innymi. Jakościowo była świetna, mięciutka, wytrzymała, dobrze się domywała, no i przede wszystkim bez problemu pomagała mi rozprowadzić wszelkiego rodzaju podkłady. Nadal jest w dobrym stanie, ale już się trochę odbarwiła, ma kilka drobnych pęknięć. A ja po prostu zaopatrzyłam się w nową, jeśli nic nie zepsuli to będę do nich wracać.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Palmolive – Magic Softness – Pianka do mycia rąk

Kupuję i zużywam, zresztą wszyscy domownicy chętnie po nią sięgają, kupuję ponownie. Obecnie jest to jeden z obowiązkowych zakupów w Rossmannie, póki co nie widzę, żeby coś w tym temacie miało się zmienić.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

L’oreal – Hydra Fresh Genius Water

Dostałam ją od Magdy z bloga Racja Pielęgnacja. Pierwsze co zwraca uwagę to silna woń alkoholu, jak zerknęłam na skład to potwierdziła się reakcja mojego nosa. Mocno wodnisty, co nie jest problemem, ale chyba wolałabym ciut gęstszą konsystencję, która nie przelewa się tak łatwo przez palce. Najbardziej wrażliwa część mojej twarzy, czyli w okolicy nosa, mocno szczypała od momentu nałożenia. Po chwili czuć lekkie ściągnięcie i skóra zaczęła się rozgrzewać. Z każdą minutą czułam coraz większy dyskomfort. Nie lepi się, nie zapycha. Użyłam 2 razy, za każdym razem reakcja była podobna, nawet jeśli nałożyłam ją po maseczce, którą moja skóra bardzo lubi. Niestety to nie jest produkt dla mnie. Poleciał dalej, może sprawdzi się lepiej.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Dermedic – Oilage – Olejowy syndet do mycia twarzy

Bardzo przyjemny produkt. Niby to tylko czyścidło do twarzy, jakich wiele. Jednak sprawia, że moja reaktywna skóra, nie pokazuje na co ją stać. Domywa mój makijaż, nie wodoodporny, bez problemu. Moje wrażliwe oczy nie protestują. Jest wydajny. Nie mam za bardzo do czego się przyczepić. Pisałam już o nim więcej. Poleciał dalej, nie dla tego, że coś z nim nie tak, ale właśnie dlatego, że mi się fajnie sprawdził i mam wrażenie, że może przypaść do gustu pewnej duszyczce.