Zużyte czy nie, pozbywam się #17 2018

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.


Piątek, piąteczek, piątunio … w Gdyni jakoś tak chłodno, szaro, morko, gdzie nam ta wiosna zwiała? U mnie intensywny okres urodzinowy, więc przez kolejne weekendy będę się tortami opychać. Jak dobrze, że mam karnet na basen.  


Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.


Hagi – Puder do kąpieli z kozim mlekiem



Trafił do ulubieńców marca. Zapach jest intensywny, ale na szczęście wytraca moc na tyle, że głowa mnie nie boli, a jednocześnie czuć go przez całą kąpiel. Bardzo wydajny, nie trzeba go wiele, co niestety nie jest takie oczywiste przy innych umilaczach kąpieli. Sprawia, że woda staje się mleczna i pokrywa ciało delikatną otoczką, jakby delikatną pianką i takie uczucie towarzyszy mi przez całą kąpiel, ale nie ma potrzeby spłukiwania ciała. Nie zostawia tłustego osadu na wannie, nie wytrąca się dziwny osad. A moja normalna skóra ciała, nie wymaga dodatkowej pielęgnacji. Jestem nim zachwycona, pobił wszystkie moje dotychczasowe umilacze kąpieli.




Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.


L’biotica – Kolagenowe płatki pod oczy – Cienie i obrzęki



Lubię te płatki, różne wersje, sięgam po nie od lat, działają, tak po prostu: redukcja cieni i obrzęków pod oczami – tak, rozświetlenie zmęczonej skóry – tak, intensywne ujędrnienie – chwilowe, ale tak. Nie wiem czemu, ale lata temu zakodowałam sobie, że powinnam je moczyć przed nałożeniem i tak też robiłam praktycznie za każdym razem. Dopiero ostatnio przeczytałam informację na opakowaniu, żeby odnieść się do obietnic producenta. A tam ani słowa o tym, że powinnam cokolwiek z nimi robić. Nie mam pojęcia skąd ten pomysł? Kiedyś tak było? Przeczytałam o tym na blogu? Nie wiem. Ale skoro tak, to musiałam też przetestować je na sucho, tak jak producent zaleca. I co zabawne, wolę tak jak przyjęłam, czyli zmoczone. Czemu? Trzymają się równie dobrze namoczone, czy też nie. Jednak nawilżone fajniej leżą na skórze, są mniej odczuwalne, bardziej elastyczne i woda sprawia, że są długo chłodne i bardzo komfortowe. Co ciekawe nawilżone, łatwiej się zdejmuje, a skóra po nimi nie jest taka rozdrażniona, jak przy suchych. Więc nadal planuję się trzymać swojej opcji i będę je moczyć. Pewnie jeszcze nie raz do nich wrócę. Pisałam też o 2 innych wersjach.




Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Bielenda – Peeling drobnoziarnisty

Nie jest zły, nawet dla mojej skóry wrażliwej się nadaje, nie rozdrażnia jej przesadnie. Jednak efekt też nie jest szczególnie zachwycający. Zrobiłam dzień po dniu, skóra nie protestowała, była gładsza, ale to mniej więcej tyle.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Marion – Tonik/esencja wygładzająca

Świetny tonik, dostałam go od Agnieszki z bloga Kosmetyczny Fronesis. Pasuje mi w nim praktycznie wszystko. Super zapach, drobno rozpyla, dobry tonik, który w większości radzi sobie z rozdrażnieniem mojej skóry. Już mam kolejne opakowanie, więc więcej napiszę o całej serii.


Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Lierac – Ultranawilżająca mgiełka na dzień dobry

Dziwny produkt. Z jednej strony działa jak tonik, daje odświeżenie, ale też długofalowo odczuwalnie nawilża. Niestety mega trzeba uważać na oczy, bo będzie szczypało. Zimą, rozpylałam go rano, po toniku, przed kremem. Ostatnio jednak często odpuszczałam sobie krem i to mi wystarczało. Polubiłam się z nim i teraz mam dylemat czy do niego wracać, w końcu moje oczy go nie lubią. Jednak opracowałam sposób jak go rozpylać, żeby na tym nie cierpiały. Zbędny krok i produkt, a jednak coś robił i teraz mi go brakuje. A lato idzie, więc najlepszy moment na takiego gagatka. Coś czuję, że jednak jeszcze do niego wrócę.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Clinique – Chubby Lash – Fattening Mascara

W końcu polubiłam się z jakimś produktem Clinique. Świetny tusz. Mimo, że to miniaturka to miałam go mega długo, a denerwował mnie tylko na samym początku, jak był mega mokry. Potem za każdym razem byłam zadowolona, bo rzęsy były intensywnie czarne, pogrubione i wydłużone, ale bez grudek i sklejania. A to czego obawiałam się najbardziej, czyli ogromna szczota, wcale mi nie przeszkadzało. Jedyną jej wadą, co jest też zaletą, jest to, że łatwo się ją zmywa, więc łzawiące oko potrafi płakać delikatnie na czarno. Coś czuję, że jeszcze się spotkamy, bo to jeden z lepszych tuszy, jakich używałam, do tej pory.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Delia – Woda micelarna

Odlewkę dostałam od Ani z Aneczka blog. Fajny produkt, nie znęca się nad moimi oczami, dobrze domywa, nie rozdrażnia skóry. Wszystko tu gra. 

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

APN Cosmetics – Hydrovital – Woda micelarna

Dostałam ją na spotkaniu blogerek w Gdyni, organizowanym przez Dominikę z bloga Czerwona filiżanka, o którym więcej już niedługo. Micele uwielbiam i zużywam ich bardzo dużo, bo to mój pierwszy krok w demakijażu. Niestety użyłam tylko raz. Oczy piekły niesamowicie, a skóra twarzy była rozdrażniona. Przekazuję dalej, może u kogoś innego spisze się lepiej. Szkoda, bo to moje pierwsze spotkanie z tą firmą, ale jeszcze się nie zniechęcam.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.
Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.

Pierre Rene – Comfort Matt. 2in1 Fluid Foundation – 01

 Matujący podkład + korektor z systemem idealnego dopasowania do stref tłustych i suchych, nylonem i składnikami pielęgnującymi. Biorąc pod uwagę to co o nim kiedyś pisałam: “To jest mój obecny kolor skóry”, a było to na początku roku, kiedy to jestem najjaśniejsza, a obecnie jest wręcz pomarańczowy, ewidentnie coś się z nim stało. Mam go długo, za długo, kiedyś wylądował nawet w ulubieńcach. “Pięknie wyrównuje koloryt skóry, ale nie jest to podkład dobrze kryjący, powiedziałabym, że lekko. Bardzo lekki, nie tworzy maski, nie zapycha, nie powoduje innych niepożądanych reakcji. Rzeczywiście utrzymuje mat, choć nie jest to bardzo mocny mat. Pory nie są podkreślone, nic mi się nie zbiera w załamaniach, mat utrzymuje się długo, tylko lekko przypudrowany. Nie wysusza. Na chwilę obecną spełnia wszystkie moje wymagania.” Czemu więc przestałam go używać? Nie pamiętam, przeleżał u mnie zdecydowanie za długo i w końcu czas się z nim rozstać.

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko.


Vollare – Elegance Make-Up Foundation – Podkład kryjący nr 100
“Mam go już od dłuższego czasu, dobrany podczas umówionego makijażu w drogerii. Na początku miałam wrażenie, że jest zbyt jasny i za mocno mnie ściąga. Czy to moja skóra się zmieniła, czy też on przeleżał za długo. Na dzień dzisiejszy jest odrobinę jaśniejszy od skóry szyi, kolor jest neutralny, beżowy, ani żółty, ani różowy. Myślałam, że jest brzydki, nie pasuje do mnie, ostatnio obsesyjnie kupuję wszystko co żółte, żeby zniwelować moje zaczerwienienia, ale dobrze się dopasowuje do mojej skóry. Krycie ma dobre średnie, nie zakryje świeżych zmian całkowicie, te wymagają jednak korektora, ale porządne zakrycie wszelkich innych zaczerwienień i nierówności w kolorycie skóry twarzy ogarnia bez problemu. Wystarcza jedna warstwa.  Zastyga, nic się nie rusza, jedynie w zmarszczkach na czole po paru godzinach potrafi się zebrać. Za to nie podkreśla moich rozszerzonych porów, są widoczne, niestety ich nie likwiduje, ale też ich nie podbija, a ich naturalny stan nauczyłam się akceptować. Utrzymuje się dobrze. Oczywiście to nie ideał, po 3h zaczynam się świecić w okolicy nosa, delikatnie, wystarczy odcisnąć trochę i nadal wszystko wygląda dobrze. Po pół dnia podkład nadal jest na nosie, choć odrobinę uszczuplony, za to reszta trzyma się świetnie. Dawno już nie miałam podkładu z którego wyglądu na mojej twarzy tak byłabym zadowolona. Pisałam o nim w 3 produktach z Bell i Paese.” Tak o nim pisałam kiedyś, teraz jest strasznie ciemny, za długo przeleżał i już tylko z tego powodu się go pozbywam. Czystka w podkładach trwa.

Swatche podkładów:  Od lewej: Revlon - Colorstay - 180 Sand Beige do skóry mieszanej i tłustej, Pierre Rene - Comfort Matt - Podkład matujący - 01 Ivory, Vollare - Ellegance Make-up Foundation - Podkład kryjący - 100, Maybelline - Affinitone - Długotrwały i kryjący podkład - 05 Light Beige, Deborah Milano - Comfort Lift - 07 Vanilla.

Swatche podkładów:

 Od lewej: Revlon – Colorstay – 180 Sand Beige do skóry mieszanej i tłustej, Pierre Rene – Comfort Matt – Podkład matujący – 01 Ivory, Vollare – Ellegance Make-up Foundation – Podkład kryjący – 100, Maybelline – Affinitone – Długotrwały i kryjący podkład – 05 Light Beige, Deborah Milano – Comfort Lift – 07 Vanilla.