Zużyte czy nie, pozbywam się #14 2019

Zużyte czy nie, pozbywam się to klasyczne denko, pustaki, zużycia, czyli co zużyłam ostatnio lub po prostu pozbywam się z jakiegoś powodu.
Zużyte czy nie, pozbywam się

Piątek, piąteczek, piątunio … dla mnie dziś jest dniem wolnym, choć bynajmniej nie na leżenie. Jak zwykle trzeba coś załatwić, ale jak już mogę nastawić budzik trochę później, to jest dla mnie pełnia szczęścia. Choć to jeszcze nie wyrokuje o tym czy pośpię dłużej.

Rewitalizujące serum pod oczy z Aube.
Aube – Rewitalizujące serum pod oczy

Aube – Rewitalizujące serum pod oczy

Ogólnie od początku nie robił na mnie większego wrażenia. A miałam ich serum wygładzające pod oczy i byłam zadowolona, miałam też serum do twarzy i było ok. Ale tu co najwyżej ciągle mogłam powiedzieć, że jest przyjemne. I póki stan mojej skóry był dobry, oczywiście, jak na moje standardy, to nie było na co narzekać.

Ale ostatnio jestem zmęczona, mniej się przykładam do pielęgnacji i mimo, że o kremie pod oczy nie zapominam. I serum nie robi nic, czy nałożę cienko, czy grubo i zostawiam, żeby skóra brała ile da radę. Jak nałożę je pod lub nad to jest różnica, ale spowodowana przez ten drugi produkt.

Nie uczula, nie podrażnia, nie zapycha, a oczy mam wrażliwe, więc powinnam być zadowolona. Gdyby choć tylko nawilżał … Szkoda, ale na moje potrzeby jest za słaby.

Pisałam o nim w 3 produktach z Prreti oraz Retimax 1500.

Produkty do ust z AA, Bell oraz The Body Shop.
AA, Bell oraz The Body Shop

AA – Rozświetlający błyszczyk do ust

Nie miałabym na co za bardzo narzekać, gdyby nie ta niesamowita ilość brokatu. Na oczach lubię błyskotki, ale nie na ustach. Tragedia, co go użyłam to momentalnie zmywałam, nie byłam wstanie znieść na sobie jego widoku. Użyłam go może ze 3 razy, ale leży już długo i nie ma szansy, żeby mi się coś odwidziało i miałabym go zacząć używać.

Bell – Shine Top Coat

Zimny srebrno – różowy kolor to nie moja bajka, nawet jak nakładałam go solo. Ale nałożony solo, zastyga i ściąga usta, czyli coś czego ja nie lubię. Dlatego nie lubię matowych pomadek. Nic mi w nim nie gra i od zakupu może ze 3 razy go użyłam i szybko zaraz zmywałam.

The Body Shop – Born Lippy

Niby to tylko balsam do ust, więc nie powinnam na nic narzekać. Tym bardziej, że zapach mi pasuje, a smak nie odrzuca. A jednak jest jakiś tępy, nie nawilża, nie odżywia, nie nabłyszcza. Drażnił mnie, kilkakrotnie wystawiałam go sobie do zużycia i za każdym razem grzebałam, żeby dołożyć coś jeszcze innego. Użyłam go może kilkanaście razy w ciągu długiego czasu, więc mimo, że nic się z nim nie dzieje, czas się rozstać. Nie planuję powrotu.

Chusteczki odświeżające z Cleanic.
Cleanic – Chusteczki odświeżające

Cleanic – Chusteczki odświeżające

Nie lubiłam ich, materiał jest sztywny, chusteczki do czyszczenia kuchni mam bardziej miękkie. Więc zużyłam je do zmywania kolorówki z dłoni, bądź przecierania stolika przed zdjęciami. A nawet do tego ich nie lubiłam, więc strasznie długo je męczyłam. Ale nie robiły mi nic złego, zapach też mi nie przeszkadzał. Nie planuję powrotu.

Woda termalna,  Serozinc z La Roche-Posay.
La Roche-Posay – Serozinc – Woda termalna

La Roche-Posay – Serozinc – Woda termalna

Już ją miałam. Świetny atomizer, jeden z najlepszych jaki miałam. Słonawy posmak. Nie podrażnia, nie uczula, moje wrażliwe oczy w żaden sposób nie protestowały. Świetnie utrzymuje nawilżenie glinek, wydłużając czas ich wysychania, nie wpływając na ich właściwości. Skutecznie i szybko łagodzi. Świetny produkt, szkoda, że tak szybko się kończy, choć może to ja go po prostu nadużywałam? Kupię ponownie. 

Maski w płacie z Medius.
Maski w płacie Medius

Maski w płacie Medius

Pierwsze spotkanie z maskami Medius mnie nie zawiodło. Niebieska i zielona były świetne. Tylko co do Czarnej Perły mam małe wątpliwości. Ale za całokształt tego jak na mnie działała, jestem skłonna dać jej drugą szansę, co u mnie nie jest częste. Muszę przyznać, że kremowe maski w płacie znowu mnie pozytywnie zaskoczyły. A myślałam, że tych klasycznych, głównie nawilżających, nic nie jest wstanie przeskoczyć. Jeśli macie ochotę na więcej to już o nich pisałam.

Sól do kąpieli, Przeciw przeziębieniu z Pharma Bio Laboratory.
Pharma Bio Laboratory – Sól do kąpieli – Przeciw przeziębieniu

Pharma Bio Laboratory – Sól do kąpieli – Przeciw przeziębieniu

Bardzo fajna sól do kąpieli. Zapach jest intensywny, ale głowa mnie po niej nie boli. Niedroga. Sprawia, że skóra jest momentalnie bardziej miękka i jakby dodatkowo zabezpieczona, choć nie pozostawia powłoczki, ale nie jest tępa pod palcami, jak to się zdarza po innych. Ostatnio to mój ulubieniec, jeśli chodzi o działanie i cenę. A ten zapach szczególnie mnie urzeka.

Serum aktywnie nawilżające z Uriage.
Uriage – Serum aktywnie nawilżające

Uriage – Serum aktywnie nawilżające

Cudownie lekka, żelowa konsystencja. Momentalnie czuć nawilżenie, ulgę i ochłodzenie. Nie uczula, nie podrażnia, nie zapycha. Jednak za każdym razem mi się roluje, co mnie niesamowicie irytuje. Mała ilość, duża ilość, samodzielnie, na tonik, esencję, serum, pod krem. Strasznie mi się podobało, jak reagowała na nie moja skóra, ale tego rolowania nie mogłam znieść, więc poleciało do mojej mamy.

Serum aktywnie nawilżające z Uriage.
Uriage – Serum aktywnie nawilżające
Nawilżający płyn micelarny z Vianek.
Vianek – Nawilżający płyn micelarny

Vianek – Nawilżający płyn micelarny

Pachnie delikatnie, nawet przyjemnie. Lekko żółtawy kolor, ale nie przeszkadzało mi to. Zwykłe opakowanie, na które nie ma co narzekać. W końcu i tak produkt wylewam na wacik.

Daje sobie radę z moim codziennym makijażem. Jedynie z tuszem do rzęs miewa problem, w zależności od tego, jak trwały jest. Nie wiem jak poradziłby sobie z tuszem wodoodpornym, bo takich nie używam.

Nie robił krzywdy mojej wrażliwej skórze, robił to co powinien, nawet jeśli czasami po użyciu po nim żelu, pojawiała się delikatna panda pod okiem. Jednak to czego w nim nie lubię, to czasami rozdrażnia mi na dłuższą chwilę skórę.

Pisałam o nim w 3 produktach z Barwa i Rosadia.