Zużyte czy nie, pozbywam się #11 2019

Zużyte czy nie, pozbywam się, czyli klasyczne denko.
Zużyte czy nie, pozbywam się

Piątek, piąteczek, piątunio … ciut spóźniony, ale nadal piątek. A już myślałam, że znowu ogarniam się lepiej. Zwalę na święta, a co mi tam. Tyle tylko, że wyjeżdżam, niedaleko, ale 2 dni z głowy.

Sól morska z pianą Ylang Ylang, niestety nie znam nazwy producenta.
Sól morska z pianą Ylang Ylang

Sól morska z pianą Ylang Ylang

Nie mam pojęcia jak nazywa się jej producent, ale pod tą nazwą w kilku miejscach widnieje. Drobniutki proszek, nawet przyjemny zapach. Jest mega wydajna, bo wystarczy odrobina, no i cena 5,85 zł za 500g. Rzeczywiście tworzy delikatną pianę na powierzchni, co mnie mega zdziwiło, ale krzywdy nie robi. Przyjemny produkt w dobrej cenie. Jedyną wadą jest opakowanie, torebki są cieniutkie i łatwo je uszkodzić.

Maseczki G9Skin, 3 sztuki Milk Bomb Mask oraz 2 sztuki Color Clay Sheet.
Maseczki G9Skin

Maseczki G9Skin

Maski G9Skin okazały się fajne, ale nie tak fajne jak się tego spodziewałam. W sumie z kremowych tylko do wersji czekoladowej mam ochotę wrócić. Maski glinkowe są fajne, ale zdecydowanie za drogie. Jak macie na więcej, to poświęciłam im oddzielny wpis. Jeśli nie wiedziałyście wcześniej o istnieniu glinkowych masek w płacie, może warto tam zajrzeć.

Palmolive, Magic Softness, Pianka do mycia rąk, Limonka i Mięta.
Palmolive – Magic Softness – Pianka do mycia rąk

Palmolive – Magic Softness – Pianka do mycia rąk

Kupuję i zużywam, zresztą wszyscy domownicy chętnie po nią sięgają, kupuję ponownie. Obecnie jest to jeden z obowiązkowych zakupów w Rossmannie, póki co nie widzę, żeby coś w tym temacie miało się zmienić. Ostatnio mam wrażenie, że nawet umilacze kąpieli tak często, jak ona nie pojawiają się w denkach. Choć wolimy wersję różową.

Farmona, Tutti Frutti, Peeling do ciała, Jeżyna i malina.
Farmona – Tutti Frutti – Peeling do ciała

Farmona – Tutti Frutti – Peeling do ciała

Bardzo się z nim polubiłam, zwłaszcza do ramion, idealny pod prysznic. Konsystencja w punkt, pomiędzy zbitą, a wodnistą. Buteleczka też super, szybko i sprawnie dozuję ile trzeba, nie muszę się bawić ze słoiczkiem, zapach ok, bardzo wydajny. Drobinki dosyć duże, ale robotę wykonują idealnie. Skóra jest gładka, ale nie podrażniona, nie jest ściągnięta i nie jest swędząca. Wróciłam do niego po 3 latach, a zdanie o nim niewiele się zmieniło.

Melica, Odżywcza maska do włosów.
Melica – Odżywcza maska do włosów

Melica – Odżywcza maska do włosów

Miałam ich odżywki i inną maskę. Ta wyjątkowo przypadła mi do gustu, do tego stopnia, że miała wylądować w ulubieńcach, na których jednak ciągle czasu nie mam. Przy przciętnych szamponach, efekty były świetne, używałam codziennie odrobinę i w sumie nie potrzebowałam klasycznej maski. Bo dla mnie była bardziej odżywką, lekka, ale nie wodnista, po nałożeniu siedziała, gdzie powinna, czyli nie spływała. Włosy były wygładzone, dociążone, ale nie obciążone, wyglądały fajnie, nawet mojego ulubionego fluidu na końcówki mogłam stosować mniej. Jednak przy mocno oczyszczającym szamponie miała problem, żeby ogarnąć moje włosy. Jednak innym szło jeszcze gorzej. Mimo wszystko była świetna i chętnie jeszcze do niej wrócę.

Botame, Intensywnie nawilżający krem do twarzy.
Botame – Intensywnie nawilżający krem do twarzy

Botame – Intensywnie nawilżający krem do twarzy

No dobra, nie nawilżał wcale. Nie wiem, jak duża jest różnica w tym temacie między suchą skórą, a odwodnioną, ja jestem posiadaczką tej drugiej. Moja skóra wciąga wszystko co nawilżające, a po tym gagatku, ewidentnie mi nawilżenia brakowało. Krem jest mega gęsty, więc od razu został skazany na pielęgnację nocną. Więc nakładałam grubą warstwę wieczorem, żeby miał sporo czasu na wchłonięcie. Używałam solo i w różnych kombinacjach. Nie robi nic, nie zmienia nic. W sumie taki krem przykrywający i chroniący to co nałożę pod niego, też u mnie przejdzie. Ale ten gagatek szczypał przez dobre 30 minut po nałożeniu w okolicy nosa, gdzie skórę mam najwrażliwszą. Poleciał dalej, może skóra sucha, nie wrażliwa polubi go bardziej.

Nivea, Pielęgnujący balsam do ust w kulce, Orzeźwiająca Mięta.
Nivea – Pielęgnujący balsam do ust w kulce – Orzeźwiająca Mięta

Nivea – Pielęgnujący balsam do ust w kulce – Orzeźwiająca Mięta

Całkiem przyjemny, gdyby nie ten rozmiar, wolę mniejsze, pomadki. Przez co nie sięgałam po nią często, a mam ją długo, więc czas na zmianę, choć nie działo się z nią nic złego.

Oillan, Junior, Krem do twarzy i ciała.
Oillan – Junior – Krem do twarzy i ciała

Oillan – Junior – Krem do twarzy i ciała

Nie kojarzyłam, że mają serię dla Juniorów. Całkiem przyjemny krem, ani za gęsty, ani rzadki. Używaliśmy na twarz i na ciało. Nie zrobił nic złego, a fajnie się wchłaniał, pozostawiał delikatny, zabezpieczający film. Pewnie jeszcze do niego wrócimy, choć na chwilę obecną czas poszukać filtrów i czegoś łagodzącego.

From a Friend, Krem do twarzy Cytryna, Pietruszka & Bambus.
From a Friend – Krem do twarzy Cytryna, Pietruszka & Bambus

From a Friend – Krem do twarzy Cytryna, Pietruszka & Bambus

Jaki to jest dobry krem! Co sięgam po coś nowego do zużycia, żałuję, że mam taki zapas i nie mogę uzasadnić przez chwilę powrotu do niego.
W okresie jesienno-zimowym, na dzień i pod makijaż dla mojej skóry mieszanej z tłustą strefą T, wrażliwej zwłaszcza wokół nosa i podatnej na zapychanie, był świetny. Chętnie jeszcze do niego wrócę, ale i na inne ich produkty mam chęć, a jest w czym wybierać, skusze się na pewno. Jak macie ochotę na więcej to poświęciłam mu oddzielny wpis. Polecam.

Bydgoska Wytwórnia Mydła, Hydrolat różany.
Bydgoska Wytwórnia Mydła – Hydrolat różany

Bydgoska Wytwórnia Mydła – Hydrolat różany

Cudowny atomizer, który tworzy idealną mgiełkę. Za co ogromny plus, bo to nadal problem dla wielu producentów. Nie uczula, nie podrażnia, nie zapycha, moje wrażliwe oczy, ani skóra na dekolcie nie marudziły. Pachnie różą, jeśli tego nie lubisz, to nie będę udawała, że jej nie czuć.

Jeśli chodzi o działanie to dawał ukojenie, odświeżenie, tonizował. Podczas jego używania moja skóra nie była szczególnie reaktywna, czy też przesuszona. Wadę miał jedną. Pojemność. Zdecydowanie za mała, jak na moje potrzeby Zużyłam go w ciągu tygodnia, wcale się o to nie starając. Cóż ten hydrolat był świetny i wrócę do niego ponownie. Jeśli macie ochotę na więcej to pisałam o kilku gagatkach od nich.