Zużyte czy nie, pozbywam się #10 2019

Zdjęcie produktów przeze mnie zużytych w ostatnim czasie.
Zużyte czy nie, pozbywam się #10 2019

Piątek, piąteczek, piątunio … dawno nie pokazywałam zużyć. Niby taki prosty wpis, a jednak zajmuje strasznie dużo czasu, którego ostatnio po prostu nie miałam. Nawet ulepszanie strony, stoi w miejscu, ale liczę, że to tylko stan przejściowy.

Zdjęcie szamponu chlebowego z Aquafarina.
Aquafarina – Szampon chlebowy

Aquafarina – Szampon chlebowy

Odlewkę dostałam od Ani z bloga Co kręci Anulę. Już od jakiegoś czasu byłam go ciekawa, ale ciągle mój zapas szamponów mnie przytłacza i staram się nic tam nie dorzucać.

Zapach przyjemny, konsystencja dobra. Bardzo dobrze się pieni, więc wystarczy odrobina. Nie robi nic złego mojej wrażliwej skórze głowy, ale za to z włosów robił siano. Odżywki, które razem z nim używałam, nie dawały rady. Ale jaką objętość miałam. Fajny, ale nie jest dla mnie.

Zdjęcie maski oczyszczającej z mikrokapsułkami węgla z Marion.
Marion – Maska oczyszczająca z mikrokapsułkami węgla

Marion – Maska oczyszczająca z mikrokapsułkami węgla

O ile ich peeling lubiłam, nawet ostatnio zużyłam kolejne opakowanie. O tyle z tym gagatkiem dogadać się nie mogłam. Nie robił mi nic złego, co już jest plusem. Ale nie robiła nic, tak po prostu. A trochę czasu jej używałam.

Za każdym razem ją wmasowywałam, drobinki czuć, że są, ale nic nie robią. Dawałam jej więcej na poleżenie na skórze głowy, niż zaleca producenta i zmywałam. Nie zauważyłam, lepszego oczyszczenia skóry głowy. Szkoda, bo ogólnie całkiem przyjemna była.

Zdjęcie maski odżywiającej z Insight, Dry Hair, Nourishing Mask.
Insight – Dry Hair – Nourishing Mask – Maska odżywiająca

Insight – Dry Hair – Nourishing Mask – Maska odżywiająca

Dostałam od Ani z bloga Co kręci Anulę. Maski kocham, odżywcze tym bardziej. Liczyłam na wiele, niestety mimo, że zużyłam ją do ostatniej kropli, nie zrobiła dla moich włosów nic.

A po kamieniu na opakowaniu, można zobaczyć, że trochę pod prysznicem stała. Gęsta, konsystencją przypominała mi coś między czarnym mydłem, a wazeliną. Nie miało znaczenia, czy nakładałam dużo, czy mało. Czy nakładałam na chwilę rano pod prysznicem, czy leżałam z nią pół godziny w wannie.

Nie robiła krzywdy mojej wrażliwej skórze głowy, ale też nie wcierałam jej w skalp. Niestety włosy robiły wrażenie, jakbym nic na nie nie nałożyła. Nawet nie obciążała moich piórek.

Tak uparcie próbowałam znaleźć na nią sposób, że łączyłam ją z różnymi odżywkami, maskami, olejami i używając różnych szamponów. W końcu ją zużyłam, ale sposobu, żeby na mnie działała, nie znalazłam. Szkoda.

Insight - Dry Hair - Nourishing Mask - Maska odżywiająca - skład.
Insight – Dry Hair – Nourishing Mask – Maska odżywiająca
Zdjęcie fluidu na końcówki z Ec Lab z serii Karite Spa.
Ec Lab – Karite Spa – Fluid na końcówki włosów

Ec Lab – Karite Spa – Fluid na końcówki włosów

Zaczęło się od tego, że jego odlewkę dostałam od Ani z bloga Co kręci Anulę. Tak mnie zachwycił, że zaraz zamówiłam pełnowymiarowe opakowanie. Potem trafił do ulubieńców września, w końcu też do ulubieńców roku i to cały czas było to samo opakowanie. Ostatnio widząc, że już mi się kończy, zamówiłam 2 opakowanie, którego w tym momencie używam.

Uwielbiam dziada! Cokolwiek by mi się nie działo z włosami, 2-3 pompki nałożone na wilgotne włosy, na długości włosa, przed suszeniem, maskują wszystko. Włosy są błyszczące, gładkie, nieobciążone. Używam po każdym myciu włosów, czyli praktycznie codziennie, od września. Fantastyczny produkt!

Zdjęcie kokosowego masełka do ust z Nivea.
Nivea – Kokosowe masełko do ust

Nivea – Kokosowe masełko do ust

Mam je zdecydowanie za długo. Użyłam go ledwie kilka razy. Nie dlatego, żeby coś w nim szczególnie mi nie pasowało. A ze względu na opakowanie. Ja po prostu nie lubię mazideł do ust, w których muszę grzebać palcem. Nie ma znaczenia, że ręce myję, wręcz obsesyjnie często. Jak się skuszę na takie opakowanie, trzymam je w domu. Ale i tak szybciej sięgnę po sztyft. A samo jego działanie? Natłuszcza, nawilża, posmak kokosowy. Przyjemne, ale nie powalające. Ok, gdyby nie opakowanie.

Zdjęcie wodnej mgiełki do twarzy o zapachu kwiat pomarańczy z Naturativ.
Naturativ – Wodna mgiełka do twarzy i ciała – Kwiat pomarańczy

Naturativ – Wodna mgiełka do twarzy i ciała – Kwiat pomarańczy

Pierwotnie kupiłam ją przez Anię z bloga Co kręci Anulę. Była w ulubieńcach sierpnia, choć oczywiście tamto opakowanie zużyłam. Kupiłam ponownie, żeby sobie przypomnieć czym mnie tak urzekła i czy nadal robi na mnie jakieś większe wrażenie.

Zapach, który mnie nie zachwycał, już nie robi na mnie wrażenia. Za to atomizer jest cudowny, działanie też. Gdyby tylko była łatwiej dostępna, gościłaby u mnie częściej.

Miałam też wersję różaną.

Zdjęcie rozjaśniającego przebarwienia kremu do twarzy z Ava Laboratorium z serii White Skin.
Ava Laboratorium – White Skin – Krem do twarzy rozjaśniający przebarwienia SPF 15

Ava Laboratorium – White Skin – Krem do twarzy rozjaśniający przebarwienia SPF 15

Bardzo fajny krem na dzień, pod makijaż, w okresie jesienno-zimowym dla skóry mieszanej, z tłustą strefą T, podatnej na zapychanie oraz wrażliwą głównie w centralnej części. Zrobił na mnie tak dobre wrażenie, że poświęciłam mu oddzielny wpis.

Zdjęcie kremu na noc ukręconego przez Magdę z bloga Racja Pielęgnacja.
Krem na noc by Magda z bloga Racja Pielęgnacja

Krem na noc by Magda

Dostałam go od Magdy z bloga Racja Pielęgnacja. Zastanawiałam się czy o nim pisać, w końcu to wyrób własny Magdy, nie do kupienia, ale ona jest chemikiem, pracuje w firmie produkującej kosmetyki i sama też je kręci.

Krem był gęsty, dobrze się rozprowadzał, fajnie wchłaniał. Zapach był bardzo przyjemny. Nawilżał i odżywiał, choć mógłby bardziej. Świetnie dogadywał się z tym co kładłam pod niego. Nie uczulał, nie podrażniał, nie zapychał. To był dobry krem i piszę to, porównując go do tych wszystkich kremów, które kupiłam do tej pory. Nie dając mu forów, ze względu na moją znajomość z Magdą.

Jeśli będzie możliwość kupić produkty stworzone przez nią, będę pierwszą klientką.

Zdjęcie maseczek w płacie ze Skin79 – All That Aloe, Rose, Black oraz Fan of Poland.
Maseczki Skin79 – All That Aloe, Rose, Black oraz Fan of Poland

Maseczki Skin79 – All That Aloe, Rose, Black oraz Fan of Poland

Przerobiłam już trochę produktów Skin79, w tym też masek w płacie, ale raczej mnie nie zachwyciły. Jednak co jakiś czas się na coś skuszę, a ostatnio chwyciłam te maski jako dodatek, żeby dobić do darmowej przesyłki. O ile cała seria All That jest świetna, bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, do tego stopnia, że już je mamie zamówiłam. O tyle Fan of Poland jest jedną z gorszych masek tego typu jakie miałam.

Zdjęcie Naturalnego żelu pod prysznic z Yope o zapachu Yunnan chińska herbata.
Yope – Yunnan chińska herbata – Naturalny żel pod prysznic

Yope – Yunnan chińska herbata – Naturalny żel pod prysznic

Lubię ich produkty, mydełka do rąk uwielbiam, póki co żele zużywam w taki sam sposób. Choć parę razy umyłam nim twarz, krzywda mi się nie stała, ale lekkie uczucie ściągnięcia dało się odczuć. Byłam ciekawa zapachu i co? Pachnie herbatą, ładnie, jak zwykle delikatnie. Spoko był, mogłabym do niego wrócić, choć ciężko napisać, że zapada w pamięć. Moim ulubieńcem nadal pozostaje kadzidłowiec i rozmaryn.

Zdjęcie umilaczy kąpieli z Isany
Isana – Umilacze kąpieli

Isana – Umilacze kąpieli

Nie jestem wielką fanką ich produktów, kilka miałam, ale najczęściej sięgam po umilacze kąpieli. Nie robią krzywdy, wybór mają ciekawy, zwłaszcza, że dorzucają wersje limitowane. Z tych 2 wolę kokosowy puder do kąpieli Milky Dream, ładny, ale nie przesadnie intensywny. Herzens Zeit z założenia powinien być mi bliższy, ale zapach okazał się mocno sztuczny, a i barwienie wody nie jest mi do niczego potrzebne.