Zużyte czy nie, pozbywam się #1 2021

Zużyte czy nie, pozbywam się #1 2021
Zużyte czy nie, pozbywam się #1 2021

Piątek, piąteczek, piątunio … i pierwszy dzień Nowego Roku. No to skończył się ten abstrakcyjny 2020, a czy zmiana cyferki rzeczywiście przyniesie coś lepszego? Fajnie by było, gdyby to tak działało, prawda? Nadzieja na lepsze, którą warto mieć, ale to tak jak z postanowieniami noworocznymi. Zdrowia Nam wszystkim życzę.

Yope – Naturalne mydło w płynie – Mandarynka Malina

Yope – Naturalne mydło w płynie – Mandarynka Malina

Co tu dużo pisać, od lat mam w łazience te mydła. I na razie nie planuję tego zmieniać. Może nie są idealne, bo pompka od lat cieknie i brudzi butelkę. Zapachy nietypowe, a jednak bardzo delikatne, akurat przy mydłach mogłyby być intensywniejsze. Ale z drugiej strony, jak sobie takim umyję twarz to nic złego mi nie zrobi. Fajny zapach, który w sumie dopiero podczas mycia twarzy do mnie dotarł. A zazwyczaj zużywam je po prostu do mycia rąk.

Miracle Island – Hyaluron

Miracle Island – Hyaluron

Wersja z bambusem, fajnie mi się spisała jako pokład nawilżający pod olej do włosów. Ten też, w tym celu świetnie się spisywał. Jedyne nad czym ubolewałam, to, że szybko się skończył. Fajne opakowanie i produkt, chętnie kupię ponownie, kolejną czerwoną wersję, już używam. A no i nie robi nic złego. Zużyłam już Bamboo.

Only Bio – Mydło w płynie – Regeneracja

Only Bio – Mydło w płynie – Regeneracja

Bardzo przyjemne, gęste, wydajne mydło do rąk. Zapach zupełnie nie zwraca uwagi, choć to nie tak, że go nie ma, ale jest bardzo delikatny. Dobrej jakości szklane opakowanie. Nie zrobiło mi krzywdy, chętnie z niego korzystałam i pewnie jeszcze nie raz kupię. Zużyłam już wersję hipoalergiczną.

Vianek – Łagodzący tonik-mgiełka do twarzy z ekstraktem z owoców róży

Vianek – Łagodzący tonik-mgiełka do twarzy z ekstraktem z owoców róży

Mój ulubieniec. Całkiem przyjemny zapach różany. Silny strumień, 3 psiknięcia i cała twarz pokryta. Za każdym razem jednak żałuję, że strumień z atomizera to nie opisana na opakowaniu mgiełka. Działa, miał łagodzić i to właśnie robi. Choć może nie jest to całkowite łagodzenie, przynajmniej na mojej wiecznie rozdrażnionej skórze, ale jak na tonik bardzo dobre.

Jak go spróbowałam, tak po inne toniki nie sięgałam, aż się skończył, zarówno za pierwszym, jak i drugim razem, bo to już moje 3 opakowanie. A u mnie to nie jest szczególnie częste, żebym miała w krótkim czasie wracać do tego samego produktu, skoro mogę testować ogrom innych. Zdecydowanie do niego wrócę, jest lepszy od większości toników, które miałam, poza tym relatywnie łatwo dostępny i w przystępnej cenie.

Sensum Mare – Algolight- Zaawansowane serum rewitalizujące i przeciwzmarszczkowe cera tłusta i mieszana

Sensum Mare – Algolight- Zaawansowane serum rewitalizujące i przeciwzmarszczkowe cera tłusta i mieszana

Fajne, działające i spełniające obietnice producenta Serum. Jednak dla mojej tłustej, odwodnionej, wrażliwej skóry jest za słabe. Wiem, widzę i czuję, że działa, ale nie ma tego efektu wow, którego po zachwytach wielu spodziewałam się. Produkt dobry na raz. Jednak nie poddaję się i mam zamiar jeszcze trochę firmę potestować, ale tonik z czystym sumieniem polecić mogę. Poświęciłam mu oddzielny wpis.

Sattva Ayurveda – Szafran i Cynamon – Wzmacniająca wcierka do skóry głowy i włosów

Sattva Ayurveda – Szafran i Cynamon – Wzmacniająca wcierka do skóry głowy i włosów

Bardzo przyjemna, delikatna wcierka. Dobra na początek, jako taki punkt wyjścia, żeby zobaczyć, jak skóra głowy reaguje na takie cuda, zanim sięgnie się po mocniejszy kaliber. Działanie nie jest może powalające, ale jednak jest. No i trzeba podkreślić, że obietnicą producenta nie jest porost. Spodobała mi się na tyle, że z przyjemnością kupię też pozostałe wersje. Zwłaszcza, że muszę zamówić i obłędny krem przeciw wypadaniu włosów. Poświęciłam jej oddzielny wpis.

Okani – Organic Golden Jojoba Oil

Okani – Organic Golden Jojoba Oil

Dostałam go jako gratis do zakupów w Iwos.pl. Od lat piszę, że nie jestem fanką oleju, jakiegokolwiek, ale powoli daję im szansę. Jeśli chodzi o jakość, nie mam mu nic do zarzucenia. W całości przeznaczyłam go sobie do olejowania włosów, bo powoli zaczynam sprawdzać, jaki olej będzie moim piórkom służył. Ten ma być niby dobry do wszystkich rodzajów włosów i działać regenerująco. No cóż, niby regeneracja im się przyda.

Jednak mimo, że zużyłam całe opakowanie nakładając mniej lub więcej, bardziej lub mniej regularnie, na podkład nawilżający, nie czułam, żeby robił większą różnicę. Ogólnie widzę, że olejowanie poprawia kondycję moich włosów, ale póki co jest to mały krok w lepszą stronę. A olej jojoba nie jest moim hitem.

Manufaktura Piękna & Dresdner Essenz
Manufaktura Piękna & Dresdner Essenz

Manufaktura Piękna – Puder do kąpieli – Proseczio

Te pudry pięknie pachną, jednak to nie jest moja ulubiona ich wersja zapachowa. A sam puder spoko, ciut barwi, dobrze się rozpuszcza. Niezły umilacz kąpieli, do którego pewnie jeszcze nie raz wrócę.

Dresdner Essenz – Sprudelbad

Pierniczek do kąpieli. Przyjemny, pachnący, lekko barwiący wodę, ale nie wannę. W okresie świątecznym uroczy umilacz kąpieli.

Zużyte czy nie, pozbywam się #1 2021

Bielenda – Rewitalizująca maska przeciwzmarszczkowa

Fajny gruby płat, mocno nasączony, dobrze odcięty. Gęsta emulsja, której jeszcze dużo zostało w opakowaniu. Nie straszyła mnie. Za to skóra po jej zdjęciu, była cudownie chłodna i nawilżona. Jedyny minus to taki, że podczas przecierania twarzy płatem, okazał się być dosyć ostry, czego wcześniej nie wyczułam. Pozytywne zaskoczenie.

Alterra – Nawilżająca maska w płacie

Dobrze wycięta, choć raczej profilowana na pociągłą twarz. Płat jest gruby, ale solidnie nasączony. Esencja nie jest typowo wodnista, czy żelowa, a kremowa. Dobrze trzyma się twarzy. Ta kremowa formuła bardzo mi pasowała. Wrażenie robiła takie, że bardziej odżywia, niż nawilża. Nie zapycha. Oczywiście po zdjęciu płata, przetarłam nim twarz, skórę pod oczami i szyję. Płat trzymam koło 20 minut. Po kolejnych 20 pojawiło się delikatne rozdrażnienie. Tak jak esencja sugerowała, że nic więcej nakładać nie muszę. To skóra wręcz domagała się dalszych kroków. Po nałożeniu pielęgnacji już nic złego z moją skórą się nie działo. Nie kupię.

Medius – SOS Water Balm

Cudowna, gęsto żelowa konsystencja, która sprawia, że delikatny płat jest genialnie oślizły. Więc już od początku byłam zachwycona. Siedziałam z nią mega długo, a ona nadal nie przeschła. Po dobrych 40 minutach przetarłam płatem twarz, skórę pod oczami i szyję. Nie zapycha, nie podrażnia. Nie nałożyłam po niej reszty pielęgnacji . Był krótki moment, kiedy myślałam, że delikatne rozdrażnienie zmusi mnie do tego. Ale po chwili zupełnie o nim zapomniałam. I już nic negatywnego nie pojawiło się. Świetna maseczka.

Dermaglin – Maseczka #naturaleffect

Uwielbiam ich maseczki od lat. Nie zawodzą mnie. Choć już dawno nie miałam, nawet nie kojarzyłam, że zmienili opakowania. Bardzo lubię to błotko. Mam wrażenie, że coś poprawili, bo trzymałam ją dłużej i jakoś tak łatwiej mi się ją zmywało.

Bielenda – Liftingująca maska przeciwzmarszczkowa

Strasznie słabo nasączony, gruby płat. Wodnista esencja. Maseczka słabo trzymała się twarzy. Nie dała rady wytrzymać 15 minut na mojej twarzy. Przetarłam płatem twarz, co nie było przyjemne, bo był szorstki. Zaraz po nałożeniu czułam lekkie mrowienie, które szybko zniknęło. A po jej zdjęciu nic niepokojącego nie działo się. Ślimak jest lepszy. Nie kupię.

Zużyte czy nie, pozbywam się #1 2021

Balea – Moon Milk Maske

Różowa, kremowa maska, w 2 częściach. Użyłam jej dzień po dniu. Za każdym razem czułam delikatne, ale mało przyjemne mrowienie. Które trwało, aż maseczka się wchłonęła, zastygła, zmieniła kolor na zaczerwienioną skórę. Ostatecznie jednak nie zrobiła mi nic złego. Nie zapchała. Ale też nic pozytywnego. Wszystko jest takie, no może ciut … wygładza, odżywia. Mega upierdliwa podczas zmywania, nawet gąbeczką Konjac. Ogromne rozczarowanie, ale inne ich maseczki też mnie nie zachwycały.

Neogen – Collagen Firming Fiber Mask

Mega delikatny, genialnie oślizły płat, który wręcz zasysa się do skóry. Trzymałam ją dobre 30 minut, potem jeszcze przetarłam nią skórę twarzy, pod oczami i szyję. Nawet przez chwilę mnie nie straszyła. Za to nawilżenie i odżywienie było zacne. Czysta przyjemność pod każdym względem. Czułam się tak dopieszczona, że nawet nie pomyślałam, żeby nałożyć pielęgnację na noc. I cóż rano skóra była zadowolona. Kupię ponownie.

Belleza- Castillo – Anti-Wrinkle Mask

Zabawny płat, pomarańczowa jego część jest sztywna, biała zaś cudownie miękka i delikatna. Dużo esencji, której resztę zużyłam pod olej na włosy. Posiedziałam z nią dobre 20 minut, bez straszenia. Przetarłam płatem twarz, pod oczami i szyję. Wrażenie świetne. Ale jakoś w ciągu 20 minut od zdjęcia płata zaczęło pojawiać się rozdrażnienie. Co łączy się z wyschnięciem esencji. Po niej konieczne było nałożenie pielęgnacji, poprzedzonej nawilżaczami, Nie jest zła, ale nie przewiduję ponownego spotkania.

Conny – Lis – Maska rozjaśniająca

Dużo esencji, mega mokra maska. Płat cienki, ale z tych sztywnych. Esencja wodnista. Pierwsze co wyczułam to alkohol. Nawet nieźle przylega do twarzy i się jej trzyma. Posiedziałam z nią dobre 15 minut i w sumie tylko na czole przestawała być wilgotna. Jednak mrowienie stawało się już nie do wytrzymania. Powstrzymałam się przed przetarciem okolicy pod oczami. Niny skóra nie była zaczerwieniona, ale rozdrażnienie było wyczuwalne, mimo nałożenia serum. Nie kupię ponownie.