Ulubieńcy sierpnia 2018, nie tylko kosmetycznie

Ulubieńcy sierpnia 2018, nie tylko kosmetycznie, czyli czego nadużywałam w ostatnim czasie.
Dopiero co były moje urodziny i początek wakacji. Tymczasem, mimo, że niby ciut ponad 20 stopni jest to od balkonu czuję ciągnący chłód. Nie będę narzekała, lubię jesień, a raczej jej wczesne, ciepłe, wrześniowe wydanie. Wcześniej jednak małe podsumowanie tego co mnie pozytywnego spotkało w ostatnim czasie.


Ulubieńcy sierpnia 2018, nie tylko kosmetycznie, czyli czego nadużywałam w ostatnim czasie.


Maybelline, Master Fix , Setting + Perfecting Loose Powder

Opis produktu ze strony Rossmann:

Transparentny puder do twarzy. Wygładza i matuje. Może być stosowany samodzielnie lub jako utrwalacz makijażu.

Skład (INCI):

Talc, Silica, Dimethicone, F.I.L. D177986/1.

Ulubieńcy sierpnia 2018, nie tylko kosmetycznie, czyli czego nadużywałam w ostatnim czasie.

 Moje wrażenia:

Mega drobniutko zmielony puder sypki, przez wiele lat nie sięgałam po takie gagatki, a teraz przynajmniej w domu, mogłabym mieć tylko takie. Bardzo dobrze utrzymuje mat na mojej tłustej strefie T. Nie przesusza skóry, więc nie wywołuje dodatkowego wyrzutu sebum. Idealnie utrwala makijaż, choć pod oczami z tak cienką skórą jak moja, nie bawiłabym się z nim w baking, bo będzie widać suchość, ale przy niewielkiej ilości tylko dla utrwalenia, skóra pod oczami wygląda ładnie, gładko. Dogaduje się ze wszystkim co pod niego nakładałam, za każdym razem przedłuża trwałość makijażu, tak samo jak mat oraz niesamowicie wręcz wygładza skórę. Wiele pudrów zużyłam, a ten mocno się wybija ich tle. Już go wykańczam, mam wiele innych, ale ten przy najbliższej okazji do mnie znowu trafi, choćby po to, żebym o nim nie zapomniała. Często widziałam, że jest chwalony i muszę przyznać, że słusznie.

Ulubieńcy sierpnia 2018, nie tylko kosmetycznie, czyli czego nadużywałam w ostatnim czasie.

Naturativ – Wodna mgiełka do twarzy i ciała – Kwiat pomarańczy

Obietnice ze strony producenta:

Pięknie pachnąca, naturalna woda z kwiatów gorzkiej pomarańczy (neroli). Do odświeżania i tonizowania skóry twarzy i całego ciała. Spryskanie się wodą przyjemnie chłodzi, odświeża i odpręża. Szczególnie przydatna w czasie upału, w klimatyzowanym biurze, w samolocie i w innych wymagających momentach. Naturalna woda z kwiatu gorzkiej pomarańczy jest bogatym w substancje odżywcze hydrolatem powstającym podczas destylacji olejku neroli. Odpowiednia dla każdego typu cery, ale szczególnie polecana dla cery przetłuszczającej się i zanieczyszczonej.



Skład (INCI):

Citrus Aurantium Amara Flower Water, Gluconolactone, Calcium Gluconate, Sodium Benzoate.

Ulubieńcy sierpnia 2018, nie tylko kosmetycznie, czyli czego nadużywałam w ostatnim czasie.

Moje wrażenia:

Co tu dużo pisać, kupiłam ją przez Anię z bloga Co kręci Anulę. Nie uczula, nie podrażnia, ani skóry, ani moich wrażliwych oczu, nie zapycha. Spokojnie można ufać producentowi, w temacie mgiełki, jest idealna, drobniutka, od pierwszego do ostatniego pryśnięcia. Wszyscy producenci powinni mieć ją na biurku i używać, za każdym razem, jak ich podkusi, nazwać swój produkt z atomizerem mordercą, mgiełką. Co do zapachu to jest specyficzny, ale na szczęście delikatny, jednak to chyba nigdy nie będzie moja ulubiona nuta zapachowa. Odświeża, tonizuje, radzi sobie ze sporą częścią moich podrażnień. Skóra podczas jego używania była w lepszej kondycji. Ma tylko jedną wadę, strasznie szybko się kończy, czyżbym jej nadużywała? Będę do niej wracać, ale póki co czeka na mnie, jej różana siostra.
Ulubieńcy sierpnia 2018, nie tylko kosmetycznie, czyli czego nadużywałam w ostatnim czasie.

Ulubieńcy sierpnia 2018, nie tylko kosmetycznie, czyli czego nadużywałam w ostatnim czasie.

Bioamare – Olej z nasion bawełny

Obietnice producenta ze strony Tesco:

Olej z nasion bawełny posiada właściwości silnie nawilżające, odżywcze i rewitalizujące. Doskonale sprawdza się na łamliwe, suche paznokcie oraz na zmiękczenia skórek. Dodany do odżywki lub maseczki wzbogaca wartości pielęgnacyjne. Odżywia nawet najbardziej przesuszoną skórę.


Olej z nasion bawełny rafinowany.

Skład (INCI):

Gossypium (Cotton) Seed Oil

Moje wrażenia:

To nie jest częste, żebym w ulubieńcach pokazywała olej. Najczęściej mnie nie zachwycają, nie robią nic lub niewiele, a samo natłuszczenie zaletą dla mnie nie jest. O ile moja skóra twarzy jest mieszana w stronę tłustej w strefie T i po prostu nie docenia olei, o tyle pod oczami mam pustynię. I tak właśnie ostatnio zaczęłam go używać. Co prawda na dłuższą metę, samodzielnie tu nie podoła, bo skóra odwodniona dodatkowe potrzeby ma, ale … nie uczula, nie podrażnia moich wrażliwych oczu, nie zapycha, nie odczuwam najmniejszego dyskomfortu. A skoro mogę go używać i czytać, a jednocześnie nie bać się, że gdzieś mnie zapcha to już tylko mogę się cieszyć i doceniać działanie. A co właściwie robi? Skóra pod oczami jest odżywiona, ujędrniona, bardziej napięta, zmarszczki są mniej widoczne, miękka, gładka … wygląda na młodszą, zdrowszą, jakbym się wyspała. Używam go przez cały sierpień, ale już po kilku dniach było widać różnicę. Obecnie w dużym stopniu zrezygnowałam z 3 otwartych kremów pod oczy, ten olejek jest lepszy, niż one. A dodatkowo mieszam go z żelem aloesowym i takie połączenie nakładam na skórę głowy. Brak przesuszeń, brak podrażnień, włosy i skóra głowy są w lepszej kondycji. Co prawda taką kurację stosuję od tygodnia dopiero, ale już widzę, że mi służy. Olej mi niesamowicie służy, już się kończy, kupię ponownie i to nie jak już inne wykorzystam, tylko od razu, muszę go mieć pod ręką.

Ulubieńcy sierpnia 2018, nie tylko kosmetycznie, czyli czego nadużywałam w ostatnim czasie.

„Uwięziona w kosmosie lata świetlne od celu swojej podróży rodzina Robinsonów walczy o przetrwanie. Serial na podstawie klasycznego filmu science fiction z lat 60. XX w.” 


Świetny jest. Nie miałam weny, uznałam, że zerknę na jeden odcinek, a jak usiadłam to łyknęłam połowę. A potem tylko wynajdywałam chwilę, żeby jeszcze jeden odcinek zobaczyć. Dzieje się dużo, jest krew, pot i łzy. Ale jak dla mnie to propozycja kina rodzinnego, jednak mimo, że Netflix oznaczył go, jako 7+, to moim zdaniem, ten wiek powinien zostać podniesiony, co najmniej do 10+. Może jednak się nie znam na współczesnych uczniach. Dla mnie był lekki, łatwy i przyjemny, a do tego świetnie zrealizowany. Niewymagająca, a wciągająca rozrywka, czego chcieć więcej.

No dobra jeszcze jeden serial, który znalazłam na Netflixie przypadł mi do gustu, choć to zupełnie inna bajka.

Serial: Era Wodnika

„Los Angeles 1967 rok. Sam Hodiak (David Duchovny) to sierżant policji ze skomplikowanym życiem osobistym. Mężczyzna wraz ze swoim partnerem Brianem Shafem (Grey Damon) otrzymuje sprawę zaginięcia nastoletniej Emmy Karn (Emma Dumont). Wkrótce natrafiają na ślad niebezpiecznego Charlesa Mansona (Gethin Anthony), który tworzy morderczą sektę.” 


Nie będę udawać, że zaczęłam go oglądać z innego powodu, niż David Duchovny. Pierwsza szczenięca fascynacja aktorem ciągnie się bardzo długo, nawet jeśli teraz to już raczej echo tamtych wrażeń. Jednak sam serial zasługuje na uwagę, dzieje się dużo, mocno, ale nie na tyle, żeby mnie odrzucało. I co tu dużo pisać, tło historyczne tworzy fajny klimat. Wciągnął mnie tak, że ekspresowo obejrzałam całość. Czuję niedosyt. 2 sezony to za mało, mam nadzieję, że kiedyś będzie 3.



Ulubieńcy sierpnia 2018, nie tylko kosmetycznie, czyli czego nadużywałam w ostatnim czasie.

Książka: Jorn Lier Horst – Nocny człowiek



Wciąga. Wygrywała ze wszystkimi innymi moimi rozrywkami, które choć w niewielkiej dawce staram się sobie zapewnić. Dawno już nie skracałam swojego snu, żeby jeszcze parę stron przerzucić. Już mnie korci, żeby kupić poprzednie tomy, bo to, że je przeczytam jest pewne. Polecam. Jeśli masz ochotę na więcej, to już o niej pisałam.


A może macie jeszcze ochotę sprawdzić to mi przypadło do gustu w sierpniu w 2016 i 2017?