Ulubieńcy roku 2015


Nie mogłam się zebrać i zrobić zdjęć, jak już mam zdjęcia to post zazwyczaj szybko sklecę. Ciężki okres mam. Wam też tak źle się rok zaczął? Mam wrażenie, że wszystko jest nie tak jak powinno. Zamiast spokoju po świątecznym szale, nastał mega dołujący okres, oby szybko minął. Potrzebuje ciepła, energii i dobrych ludzi wokół 🙂 Tego wam życzę w tym roku 🙂


Mam Tangle Teezer od jakichś 2 lat i bardzo się z nim polubiłam, do tego stopnia, że dorobiłam się 3 i jeszcze mamie sprezentowałam. Niestety mamy podobne, cienkie i mega płaczące się, niezależnie od ów i odżywek, których używamy. Ale na początku poprzedniego roku trafiłam na informacje o The Wet Brush, zamówiłam i od tego czasu Tangle Teezer leży z boku, używam go tylko, jak mi moja The Wet Brush zginie. Czemu? Mam delikatną skórę głowy, a TT ją drapie, z TWB tego problemu nie ma. TWB lepiej leży w ręku. Ale w aspekcie tego co najważniejsze, lepiej radzi sobie z rozczesywaniem moich kołtunów. Dodatkowo mi się po niej nie elektryzują. Mam 2 i nie wyobrażam sobie bez nich porannego prysznica. Mama też dostała komplet.


Gumka, jak gumka, o co tyle zamieszania? Nie wie, kto nie spróbował. Invisibole zasłużyły na te wszystkie pochwały. Dobrze trzyma w ryzach nawet cienkie włoski. Nie zsuwa się, nie ciągnie, nie wyrywa włosów. Moje odkształcają się zawsze, ale przy nich minimalnie. Ostatnio nawet w jednej z nich zasnęłam i rano obudziłam się nie zdając sobie z niej sprawy, to mi się nigdy dotąd nie zdarzyło, bo nie byłabym wstanie zasnąć z gumką na włosach. Jeśli jeszcze jej nie miałaś, zdecydowanie warto spróbować, ok. 15 zł w Naturze za 3 szt. Do zwykłych gumek wracam tylko, jak nie mogę znaleźć sprężynek, a mam ich koło 20 porozrzucanych po całym domu 😛 I co mam okazję to biorę kolejne opakowanie.


Beauty Blender


DERMEDIC – HydraIn2


Uriage – woda termalna. Wiosna, lato, jesień, zima…. Zawsze ze mną, denkuję, a kolejne <opakowanie> już czeka. Nie liczę ile już zmęczyłam. Będą kolejne. Fantastycznie działa na moją skórę, zwłaszcza jeśli chodzi o ukojenie. Uwielbiam.


– Female 35+ – energetyzujący multiaktywny koktajl


Maybelline – Color Tattoo – Creamy Mattes – Creme De Rose 91. Uwielbiam. Mam tł powiekę i do tej pory makijaż oka nie utrzymywał mi się prawie wcale, a teraz pół dnia na luzie bez poprawek, bez zbierania się w załamaniu. Jako baza pod ciebie i samodzielnie. Pięknie wyrównuje kolor powieki, dzięki czemu moje oko jest większe, świeższe. A jest tak <łatwy> w użyciu, delikatny dla powieki, nie uczyła. Lepszy niż baza czy . Łatwo dostępny. Cena też jest zachęcająca.


Mam trochę produktów do brwi, ale najczęściej sięgam właśnie po tą kredkę Catrice. Syn trochę mi ją zmasakrował, ale nadal jest moim pierwszym wyborem. Mam ciemne i grube brwi, więc potrzebuję tylko korekty, moich działań związanych z ich regulacją, poprawieniem ich naturalnego kształtu. Daje kolor, który delikatnie równo zanika w ciągu dnia, nie można sobie nią sobie krzywdy zrobić. Łatwo i szybko osiągnąć porządny efekt.


Revlon – masełko do ust. Jeśli mam ochotę na odrobinę koloru na ch to jest mój pierwszy wybór. Dla mnie najważniejsza jest pielęgnacja i nawilżenie, nie jestem fanką szminek, nie chce mi się ich pilnować i poprawiać. Więc zdecydowanie jest to <produkt> dla mnie.


BeBe. Od lat zawsze mam ją pod ręką. Nawilża i chroni moje wargi, bez koloru, bez błysku, bez lepienia się. Przerabiałam ne, ale do niej <zawsze> wracam.


Rimmel – Wake Me Up. Nie jest mocno kryjący <podkład>, nawet najjaśniejszy jest dosyć ciemny, ale ja uwielbiam jak sprawia, że wyglądam na bardziej wypoczętą niż jestem. Trochę świetlistości i wyrównany koloryt to wszystko czego mi do szczęścia potrzeba. Nie zbiera się w załamaniach, nie podkreśla suchych skórek, nie zapycha. Moje 2 opakowanie 🙂



Purles – 111 – Soothing Cream. Listopadowy ulubieniec, mimo, że to odkrycie końcówki roku jest to jedyny , który zrobił na mnie takie wrażenie. W sumie nie pamietam, aby jakikolwiek krem tak wpływał na moją skórę. Nie ma dnia bez buraka, zwłaszcza przy dużym skoku temperatury, ktory długo się u mnie utrzymuje. Ten krem mnie od niego chroni, szok. Wchodzę z zimnego do ciepłego i nic, nie widzę i nie czuję zaczerwienienia. A co śmieszniejsze na wino reaguję podobnie po 2 łykach, palą mnie policzki, nawet pod tapetą robioną przez profesjonalistę to widać, więc najłatwiej było nawet nie moczyć dziubka. A tu wypiłam kubek grzańca i nic mi się nie stało. Niemożliwe? Na mnie ten krem działa aż tak zaskakująco.


Power Bank, nie chodzi mi o ten konkretny, ale ogólnie o tego typu urządzenia. Genialne rozwiązanie, dla każdego kto intensywnie korzysta z telefonu. Odkrycie końcówki roku, ale jaki daje komfort psychiczny świadomość, że mam go w torebce i zawsze mogę podratować swój telefon niezależnie od tego gdzie jestem. A ponieważ dzwonię, piszę smsy, sprawdzam maila, obserwuję synka w żłobku, oglądam … czy tak jak teraz piszę bloga, zużycie baterii mam spore.

Mam nadzieje, że nie zanudziłam Was swoimi ulubieńcami, pisząc o nich po raz setny. Ale są ta produkty najlepsze, które wyjątkowo mi podpasowały, których będę używać dalej.