Ulubieńcy marca 2016

Wesołych, spokojnych świąt…świetego spokoju. Im jestem starsza, tym mniej lubię to całe zamieszanie. W sobotę wielkie sprzątanie i gotowanie, na które powinno się poświecić tydzień, a nie dzień. A potem 2 dni żarcia i kolejne sprzątanie po świętach. Nie wiem jak Wy, ale ja nie czuje tego dodatkowego dnia wolnego i bardziej czekam na weekend po świętach. Ale koniec narzekania, wczoraj w Gdyni był pierwszy prawdziwie wiosenny dzień, pięknie było, sezon balkonowy uważam za rozpoczęty. Wpis ten powstawał cała niedzielę, a raczej cała niedzielę próbowałam załadować do niego zdjęcia. Internet w telefonie też mi świętował 😛 Mimo, że ulubieńców w tym miesięcy było niewielu.
Pędzelek Hakuro H15. Cudownie miękki pędzelek do kontrowania , którego używam tylko do nakładania rozświetlacza. Włosie syntetyczne. Mam jego większą wersje H14, ale jako nowości daje mu jeszcze trochę czasu. Używam go jakoś od roku i muszę przyznać, że towarzyszy mi praktycznie przy każdym makijażu. Super spisuje się też do pudrowania a pod oczami. Ale przede wszystkim lubi się z moimi rozswietlaczami, zbiera dokładnie taką ilość produktu jak lubię nałożyć na kość jarzmową, pod łuk brwiowy, czy nawet na całą powiekę. Uwielbiam ten kształt, dlatego też zdecydowałam się na jego większego brata.
Dermedic – Normacne Preventi – antybakteryjny żel do mycia. Długi czas unikałam żeli typowo do skóry trądzikowej. Za dużo ich w swoim życiu przerobiłam, zbyt mocno ściagają i przesuszają, mam wrażenie, że jeszcze bardziej prowokując moją skórę do reakcji. Teraz stawiam na żele raczej do skóry wrażliwej. Ale pod wpływem chwili i promocji sięgnęłam po ten. Cudnie pachnie, delikatnie się pieni, bardzo przyjemne uczucie daje, aksamitnej skóry. Niestety uczucie ściągnięcia jest zauważalne, o co cześciowo też mi chodzi, gdyż próbuje walczyć ze swoimi rozszerzonymi porami, które bardzo uwidoczniają się pod em. Więc towarzyszy mi codziennie rano pod prysznicem. I naprawdę się spisuje, pomagając zwalczać mój problem.
Real Techniques – gąbeczka do makijażu. Kocham swojego Beauty Blendera, zrewolucjonizował moją tapetę, zwłaszcza nakładanie u i a. Mimo to byłam ciekawa, zamienników. Pierwsze podejście KillyS porażka totalna. Drugie podejście Melkior, ciągle źle, ale już nie tragicznie. Trzecie podejście właśnie wam pokazuję. Nie chce jeszcze wyrokować czy zastąpił , ale ostatnio wszystkie makijaże robię za jej pomocą. Nie mam zarzutów co do rozprowadzania produktów mokrych. Ścięta końcówka wszystko przyspiesza, szpiczasta część dojdzie wszędzie. Super się czyści, na razie nic się nie dzieje. Jest mega mięciutka. Z przyjemnością po nią sięgam co rano. No i cena jest bardzo zachęcająca. Jeśli jeszcze nie używałyście gąbeczki, to od tej warto zacząć 🙂
Skromni , ale ich używałam ciągle w ostatnim miesiącu i raczej nie wygląda, żeby miało to ulec zmianie 🙂

Poprzedni :
lutego 2016
stycznia 2016
roku 2015
grudnia 2015
listopada 2015
września 2015
lipca 2015
czerwca 2015