Ulubieńcy lipca 2018, nie tylko kosmetycznie

Ulubieńcy lipca 2018, nie tylko kosmetycznie, czyli czego nadużywałam w tym miesiącu.
Dziwny ten lipiec był, dawno już nie było tak gorącego lata. Nic mi się nie chciało, ani wstawać wcześniej, niż absolutne minimum potrzebne przed wyjściem do pracy. Ani robić tapety, bo i tak wszystko spłynie. Baaa nawet pielęgnacja leżała, bo miałam wrażenie, że się pod wszystkim pocę. A mimo wszystko jakichś ulubieńców wygrzebałam.


Ulubieńcy lipca 2018, nie tylko kosmetycznie, czyli czego nadużywałam w tym miesiącu.

GlamShop – Pędzel – O114

To nie jest u mnie nowość, kupiłam go jeszcze pod koniec grudnia i od tego czasu używam za każdym razem, jak robię makijaż oczu. To dla mnie idealny pędzelek do rozcierania granic. Nie ważne co robię, czy to jest minimalizm w postaci jednego cienia, czy coś bardziej rozbudowanego, zawsze sięgam po niego na koniec i macham kilka razy głównie wzdłuż łuku brwiowego. Najczęściej po prostu czystym pędzelkiem. Czasami z odrobiną pudru, choć raczej takiego z odrobiną koloru, żeby wyczyścić tą okolicę, jeśli przesadzę z mocą cieni, a ja robię praktycznie tylko makijaże dzienne. Długo szukałam ideału, ale zawsze mi coś w tym temacie nie grało, choć wydaje się, że każdy czysty pędzelek będzie dobry. Ten nie jest mocno zbity, żeby zdjął za dużo, ale też nie jest tak wiotki, żeby nie dawał rady nic rozetrzeć. Mięciutki, więc nie podrażnia powieki, jak to robiły poprzednie wersje ich pędzli, jeszcze kilka lat temu. Nawet ta szerokość przejścia między czystą częścią pod łukiem, a cieniowaniem jest idealna.

Ulubieńcy lipca 2018, nie tylko kosmetycznie, czyli czego nadużywałam w tym miesiącu.

Ulubieńcy lipca 2018, nie tylko kosmetycznie, czyli czego nadużywałam w tym miesiącu.

Ulubieńcy lipca 2018, nie tylko kosmetycznie, czyli czego nadużywałam w tym miesiącu.
Ulubieńcy lipca 2018, nie tylko kosmetycznie, czyli czego nadużywałam w tym miesiącu.

Vollare Cosmetics – Baza nawilżająca pod makijaż



Jestem nią pozytywnie zaskoczona, w końcu jakaś baza na mnie działa i już tylko za to zasługuje na miejsce w ulubieńcach. Skórę mam mieszaną w stronę tłustej w strefie T, reszta jest raczej normalna, z tendencją do niedoskonałości, wrażliwa zwłaszcza w okolicy nosa, a do tego idealnie wpisuje się w opis skóry odwodnionej. Więc krem nawilżający to dla mnie norma, ale wiele z nich nie dogaduje się z makijażem, zwłaszcza w okolicy nosa. Po tej bazie, nie dosyć, że za każdym razem odczuwam komfort przez cały dzień, nawet pod silnie matującym podkładem. To jeszcze w temacie trwałości i matu było lepiej, niż bez niej. Nie zapycha, nie uczula, nie podrażnia, a nakładałam ją na krem pod moimi wrażliwymi oczami. Z korektorem też się dogadywała. Polubiłyśmy się.



Książka:


Ulubieńcy lipca 2018, nie tylko kosmetycznie, czyli czego nadużywałam w tym miesiącu.

Rick Riordan – Percy Jackson i bogowie olimpijscy – Ostatni Olimpijczyk Co tu dużo pisać, cała seria jest świetna, a ostatnio tom, najlepszy z nich, idealne zakończenie.




Serial:

The Crown nigdy nie byłam wielką fanką brytyjskiej monarchii, nie wiem co mnie podkusiło. Może ślub księcia Sussex? Cokolwiek by to nie było. Serial jest świetny, wciągający, wiele wątków pokrywa się z różnymi filmami dokumentalnymi, które na temat tego okresu w historii oglądałam, co zawsze jest na plus. Pochłonęliśmy go w tempie ekspresowym, jeszcze na początku miesiąca i nic nie dało rady go przebić w tym czasie. Czekam na kolejne sezony. Jeśli jeszcze go nie widziałaś, to polecam, daj mu szansę, zobaczysz, że nie skończy się na 1 odcinku.