Zużyte czy nie, pozbywam się #3 2020

Zużyte czy nie, pozbywam się #3 2020

Piątek, piąteczek, piątunio … cały zeszły tydzień wciął nam mały remont, z którego teraz się odbijamy i nadrabiamy to co w zeszłym było nie do ogarnięcia. Ale jeden mamy odświeżony, reszta czeka na swoją kolej, ale już wiemy, że podołamy. A ja przy okazji zaczęłam mój maraton po lekarzach, który staram się ogarnąć gdzieś na początku roku, co roku. Mam nadzieję, że również badacie się regularnie, profilaktycznie.

Zużyte czy nie, pozbywam się #2 2020

Zużyte czy nie, pozbywam się #2 2020

Piątek, piąteczek, piątunio … jak mi dobrze było na urlopie! Dobrze, że ten tydzień jest krótszy, ale i tam mi ciężko. We wtorek ruszałam się, jak mucha w smole, nie mogłam wrócić do swoich standardowych obrotów. Co więcej miałam takie kongo do ogarnięcia, że w sumie dopiero wczoraj wyszłam z grubsza na bieżąco, ale co Wam będę marudzić, wiadomo jak jest po urlopie.

Zużyte czy nie, pozbywam się #1 2020

Zużyte czy nie, pozbywam się #1 2020

Piątek, piąteczek, piątunio … a ja nadal mam urlop, co prawda to już ostatnie dni, a ja nadal jestem chora. Intensywne 2 tygodnie to były, a podobno to czas odpoczynku. Dużo oglądałam, ale też coś przeczytałam, co więcej mój plan na początek roku, to zmęczyć te książki, przez które nie dałam rady przebrnąć w 2019. I to tyle w sumie jeśli chodzi o postanowienia.

Zużyte czy nie, pozbywam się #42 2019

Zużyte czy nie, pozbywam się #42 2019

Piątek, piąteczek, piątunio … jeszcze kilka godzin i urlop zaczynam! Próbuję sobie przypomnieć, ale mimo tylu lat pracy, nigdy w okresie świąteczno-noworocznym nie miałam wolnego. Zawsze jest co robić, dni wolne fajnie łagodzą dzień pracy, a ja nie wkurzam się na tłumy w sklepach. Ale przedszkole zmusiło mnie do tego kroku i im bliżej końca dnia dzisiejszego, tym bardziej czuję, że go potrzebuję. Znikam w rzeczywistość wyłączonego budzika na 17 dni!