Maski w płachcie Cliv

Maski w płachcie Cliv

Dawno nie miałam ochoty na maskę w płacie, a przecież był czas, kiedy nie nakładałam codziennie jedną. Teraz mamy siedzieć w domu, powinno to sprzyjać maseczkowaniu, ale tak serio nie chce mi się. A i moja skóra, nie jest męczona tapetą, zmiennymi warunkami atmosferycznymi, itd. Więc nie domaga się moich działań, żeby zapewnić jej komfort. Jednak jeszcze przed tą nową rzeczywistością, wpadłam do Hebe, a tam te maseczki, były na promocji. Firmę Cliv poznałam, kupując ich esencję, która była fajna. Więc uznałam, że czas sprawdzić inne ich produkty.

Soraya - Plante - 3 maski na tkaninie

Soraya – Plante – 3 maski na tkaninie

Był taki okres parę lat temu, kiedy to pałałam miłością wielką do masek w płacie. Nakładałam je często, czasami nawet codziennie. Sporo ich zużyłam, aż się zmęczyłam. Hmm chyba bardziej znudziłam, bo tak realnie poza nawilżeniem, niewiele mi dawały, a dość drogo wychodziły. A podobny efekt mogę uzyskać w inny sposób. Więc jeszcze czasami po nie sięgam, ale raczej sporadycznie. Dawno mi żadna w oko nie wpadła, ale jak zobaczyłam te gagatki to się długo nie zastanawiałam. Dały radę?

Kremowe maski w płacie z Medius.

3 produkty – Maska w płacie – Medius

Maska w płacie to jedna z moich ulubionych form maseczkowania, sporo ich przerobiłam i byłam już przekonana, że nie są w stanie mnie niczym zaskoczyć. Azjatyckie są mistrzami nawilżania, a tych produkowanych u nas lepiej nie ruszać. Żelowe i oczyszczające mogę sobie odpuścić, bo inne formy działają lepiej. Aż tu trafiłam na kremowe maski w płacie i glinkowe maski w płacie, tak oto moja miłość do masek w płacie odżyła na nowo. A skoro z Medius nic jeszcze nie miałam …