Soraya – Plante – 3 maski na tkaninie

Soraya - Plante - 3 maski na tkaninie
Soraya – Plante – 3 maski na tkaninie

Był taki okres parę lat temu, kiedy to pałałam miłością wielką do masek w płacie. Nakładałam je często, czasami nawet codziennie. Sporo ich zużyłam, aż się zmęczyłam. Hmm chyba bardziej znudziłam, bo tak realnie poza nawilżeniem, niewiele mi dawały, a dość drogo wychodziły. A podobny efekt mogę uzyskać w inny sposób. Więc jeszcze czasami po nie sięgam, ale raczej sporadycznie. Dawno mi żadna w oko nie wpadła, ale jak zobaczyłam te gagatki to się długo nie zastanawiałam. Dały radę?

Soraya – Plante – Oczyszczająca maska na tkaninie

Soraya – Plante – Oczyszczająca maska na tkaninie

Nie czułam zapachu, a po nałożeniu nie zwracał mojej uwagi, co zawsze jest na plus. Płat jest duży, spokojnie pokrywa moją, wcale nie małą twarz i dobrze do niej przylega. Esencja jest przyjemna, choć wodnista, niby jest jej sporo i płat jest dobrze nasączony. Ale mam wrażenie, że materiał, nie utrzymuje jej tak dobrze jakby mógł. Poza tym jest szorstki i nie szczególnie przyjemny. Jasne, nie ma obowiązku przecierać nim twarzy, ale ja to zawsze robię po zdjęciu płata.

użyłam podczas kąpieli, po oczyszczeniu skór. Czułam delikatne mrowienie, ale nic szczególnie niepokojącego. Maseczka nie dała natychmiastowego nawilżenia i ukojenia, którego zawsze od nich oczekuję, niezależnie od rodzaju. A wręcz miałam wrażenie, że rozdrażnienie skóry wzrastało.

Co zrobiła?

No właśnie niewiele, nie widziałam szczególnego oczyszczenia. Czułam delikatne nawilżenie i lepkość, a do tego z tych mniej przyjemnych, rozdrażnienie, które jeszcze jakiś czas później się utrzymywało. Muszę jednak podkreślić, że ostatecznie zniknęło, a ja specjalnie nic nie dokładałam, żeby zobaczyć co się będzie działo. Zaraz po wyjściu z wanny zauważyłam też zaczerwienienie na czole, przy linii włosów, dokładnie tam gdzie kończyła się maseczka i nie był to cienki pasek. Na szczęście jednak po kilkunastu minutach nie było po nim śladu.

Co ciekawe nie podrażnił moich wrażliwych oczu, a tam też delikatnie płatem przetarłam. A dodatkowo podrażnienie, które widziałam, wystąpiło w nietypowym dla mojej reaktywnej skóry miejscu. Nie zapycha, rano obudziłam się bez nowych nieprzyjaciół, a te bomby, które ostatnio mnie nawiedziły, nie zaczęły znowu rosnąć. Jednak nie mogę napisać, że maseczka pomogła mi je ogarnąć.

Rano skóra była napięta i ściągnięta, ewidentnie potrzebowałabym kolejnych kroków pielęgnacji, jeśli miałabym używać jej częściej. Jednak nie planuję powrotu, bo dla mojej skóry nie robi nic dobrego.

Soraya - Plante - Oczyszczająca maska na tkaninie
Soraya – Plante – Oczyszczająca maska na tkaninie
Soraya - Plante - Nawilżająca maska na tkaninie
Soraya – Plante – Nawilżająca maska na tkaninie

Nawilżająca maska na tkaninie – Soraya – Plante

Nie czułam zapachu, a może nie zwrócił mojej uwagi, co zawsze jest na plus. Płat jest duży, spokojnie pokrywa moją, wcale nie małą twarz i dobrze do niej przylega. Esencja jest przyjemna, choć wodnista, niby jest jej sporo i płat jest dobrze nasączony. Ale mam wrażenie, że materiał, nie utrzymuje jej tak dobrze jakby mógł. Poza tym jest szorstki i nie szczególnie przyjemny. Jasne, nie ma obowiązku przecierać nim twarzy, ale ja to zawsze robię po zdjęciu płata.

użyłam podczas kąpieli, po oczyszczeniu skóry i delikatnym peelingu. Nic mnie nie piekło. Więc ogromny plus, w końcu moja wrażliwa skóra i tak była rozdrażniona. Maseczka nie dała natychmiastowego nawilżenia i ukojenia, ale nie potrzebowała dużo czasu, żeby uspokoić moją skórę. Choć muszę podkreślić, że nie była mocno rozdrażniona.

Co zrobiła?

Skóra była nawilżona, ukojona, w zadowalającym stopniu, choć zawsze mogło być lepiej. Żeby sprawdzić jej zachowanie, doklepałam resztę esencji i już nic więcej poza kremem pod oczy nie dokładałam. I nie mogłabym narzekać, gdybym nie odczuwała przez długi czas lepkości. Pewnie, gdybym nałożyła krem, nie miałabym na co narzekać.

Nie uczula, nie podrażnia nawet moich wrażliwych oczu, a tam też ją nałożyłam. Nie zapycha, bo rano obudziłam się bez niespodzianek na twarzy. Mam nawet wrażenie, że przyczynił się do uspokojenia jednej bomby.

Całkiem przyjemna , do której za bardzo nie mogę się czepiać, bo działa. Gdyby tylko esencja była bardziej żelowa, tudzież kremowa, a płat delikatniejszy, to uznałabym ją za bardzo dobrą.

Soraya – Plante – Nawilżająca maska na tkaninie
Soraya – Plante – Ujędrniająca maska na tkaninie

Ujędrniająca maska na tkaninie – Plante – Soraya

Znowu nie czułam zapachu, co zawsze jest na plus. Płat jest duży, spokojnie pokrywa moją, wcale nie małą twarz i dobrze do niej przylega. Esencja jest przyjemna, choć wodnista, niby jest jej sporo i płat jest dobrze nasączony. Ale mam wrażenie, że materiał, nie utrzymuje jej tak dobrze jakby mógł. Poza tym jest szorstki i nie szczególnie przyjemny. Jasne, nie ma obowiązku przecierać nim twarzy, ale ja to zawsze robię po zdjęciu płata. użyłam podczas kąpieli, po oczyszczeniu skóry. Nic mnie nie piekło, więc ogromny plus.

Co zrobiła?

Skóra była nawilżona, ukojona, w zadowalającym stopniu, choć zawsze mogło być lepiej. Ale nie czułam ujędrnienia, tudzież ściągnięcia. Żeby sprawdzić jej zachowanie, nie dokładałam już nic więcej, tylko kremem pod oczy. Tym razem nie czułam tej samej lepkości, co przy maseczce nawilżającej. A resztę esencji nałożyłam sobie następnego dnia, znowu podczas kąpieli, na oczyszczoną skórę.

Nie uczula, nie podrażnia nawet moich wrażliwych oczu, a tam też ją nałożyłam. Nie zapycha, bo rano obudziłam się bez niespodzianek na twarzy.

Całkiem przyjemna , do której za bardzo nie mogę się czepiać, bo nie robi nic złego. Jednak nie zauważyłam też, żeby robiła cokolwiek pozytywnego, poza raczej delikatnym nawilżeniem. Jak dla mnie jest słabsza od nawilżającej. Raczej nie skuszę się na nią ponownie.

Soraya – Plante – Ujędrniająca maska na tkaninie

Podsumowując:

To jeszcze nie jest poziom azjatyckich masek. Płaty nie są tak delikatne, esencja nie trzyma się ich tak fajnie. Ale nie próbują wypalić mi skóry, tak jak to często miało miejsce z tymi nie azjatyckimi. Nie są złe, ale tylko do jednej mogłabym wrócić. Tylko nawilżająca spełniła moje oczekiwania. Jednak na dzień dzisiejszy, nie planuję powrotu.