Sophie Anderson – Dom na kurzych łapach

Sophie Anderson - Dom na kurzych łapach
Sophie Anderson – Dom na kurzych łapach

Jak ona jest pięknie wydana! Sztywna, jakby po części gumowa oprawa, cienkie, ale wytrzymałe strony. Fajne zaznaczenie, każdego nowego rozdziału, dobrej wielkości, czytelna czcionka. No i te zdobienia. Piękna jest, a chyba już dawno nie widziałam ładnej książki, skoro to od niej niej zaczynam. Ale przyznajcie same, docenić ją trzeba. A co z treścią?

Sophie Anderson – Dom na kurzych łapach

Nota ze strony Wydawnictwa Kobiecego:

Magiczny świat, w którym budząca grozę „Baba Jaga” spotyka „Anię z Zielonego Wzgórza”

Fantastyczna baśń o przeznaczeniu i sile przyjaźni oraz rodzinnych więzów.

Dwunastoletnia Marinka mieszka z babcią w niewielkiej chatce. Co może być w tym niezwykłego? Cóż, nie każdy mieszka z prawdziwą Babą Jagą w domu na kurzych łapach, który co chwilę wędruje w inne miejsce. Może ukrywać się w ciemnym lesie, lub przycupnąć pod szczytem wysokiej góry, gdzie nikt go nie znajdzie. Nikt z żywych.

Babcia jest Strażniczką Bramy pomiędzy światami i wskazuje drogę umarłym. Marinka czuje się przez to bardzo samotna. Jak ma znaleźć przyjaciela, mieszkając w domu, który wciąż ucieka od ludzi pełnych życia?

Kiedy poznaje dziewczynkę ze świata umarłych postanawia pielęgnować tę przyjaźń wbrew wszystkim zasadom. Przez jej decyzję Baba Jaga znika w tajemniczych okolicznościach. Marinka musi wykazać się teraz odwagą i odnaleźć ukochaną babcię po drugiej stronie Bramy. Dom na kurzych łapach ma jednak zupełnie inne plany.

Sophie Anderson - Dom na kurzych łapach
Sophie Anderson – Dom na kurzych łapach

Moje wrażenia:

Doceńmy jeszcze raz to wydanie! No co ja mogę na to, że tak mi się podoba i zwracam na nie uwagę, za każdym razem, jak po nią sięgam. A sięgam często, bo nie mam za dużo czasu, żeby przysiąść na raz i ją łyknąć, choć zdecydowanie jest na to potencjał.

Na początku miałam problem, żeby się na niej skupić i dać wciągnąć. Co prawda wszystko teoretycznie mi grało, bo jest Baba Jaga, chatka przemierzająca świat na kurzych łapach, brama do zaświatów, duszę potrzebujące przeprowadzenia i jedna taka, mała ruda, rezolutna dziewczynka, Marinka.

Sophie Anderson - Dom na kurzych łapach
Sophie Anderson – Dom na kurzych łapach

Ale wiecie jak to jest, mam 35 lat, a książka jest skierowana jednak do znacznie młodszego dobiorcy. Celowałabym we wczesne naście, tyle ile ma główna bohaterka.

Potem już łyknęłam ją bez problemu. Nie była super przewidywalna, parę razy mnie zaskoczyła. Jeszcze takiej książki nie czytałam, a przez całe życie trochę wpadło mi w ręce. A to zawsze jest ogromy plus, w końcu ile można czytać interpretacji tej samej historii.

Sophie Anderson – Dom na kurzych łapach

Podobała mi się. Mam wrażenie, że coraz rzadziej mogę to napisać. Jednak spokojnie mogłabym ją podarować komuś w prezencie. Nie planuję się jej pozbywać, nie wiem, czy jeszcze kiedyś do niej wrócę, ale mam nadzieję, że młody kiedyś po nią sięgnie. Bo to fajna pozycja w okresie, kiedy to zaczynają się pierwsze zawirowania hormonalne i szuka się swojego miejsca na świecie i chce się zacząć podąża swoją drogą.

Sophie Anderson - Dom na kurzych łapach
Sophie Anderson – Dom na kurzych łapach

Inne książki, które mogłyby się spodobać czytelnikom tej książki, o których pisałam: