Selfie Project – Lekki krem matująco-nawilżający

Przód opakowania Lekkiego kremu matująco-nawilżającego Selfie Project.
Selfie Project – Lekki krem matująco-nawilżający

Bez kremu na dzień ani rusz, choć jak byłam młodsza, wolałam się obywać bez niego, niż natłuszczać swoją skórę. Jednak nie powiem, żeby to była droga, którą powinno się podążać. Mimo, że już dawno nastolatką nie jestem, to nadal na dzień cenię sobie lekkie kremy, które muszą nawilżać, ale jakby ogarniały świecenie się mojej skóry to byłby ideał. I jak w to wszystko wpisuje się gagatek z Selfie Project?

Informacje ze strony Selfie Project:

Lekki Krem matująco-nawilżający redukuje nadmierne błyszczenie się twarzy i jednocześnie nawilża skórę i zapobiega przesuszeniu, które wywołuje nadprodukcję sebum. Krem przywraca skórze stan równowagi i działa przeciw niedoskonałościom. Lekka formuła, 0% lepkości. Innowacja! Profesjonalne kosmetyki Selfie Project są bogate w naturalne, botaniczne składniki aktywne polecane w pielęgnacji młodej cery.

Skład (INCI):

Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Glycerin, Isododecane, Glyceryl Stearate Citrate, Hydrogenated Didecene, C.I. 77891, Glyceryl Stearate, Butyrospermum Parkii Butter, Isostearyl Isostearate, Hydrogenated Tetradecenyl / Methylpentadecene, Dimethicone, Pentaerythrityl
Tetraisostearate, Charcoal Powder, Globularia Alypum Extract, Capryloyl Glycine, Allantoin, Tocopheryl Acetate, Xylitylyglucoside, Hexylene Glycol, Dimethicone Crosspolymer, Sodium Potassium Aluminum Silicate, Silica, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Ammonium Acryloyldimethyltaurate/VP Copolymer, Mica, Tin Oxide, Tetrasodium EDTA, Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, Parfum, Buthylphenyl Methylpropional, Citronellol, Limonene, Linalool.

Cena: 16,69 zł za 50 ml, choć teraz widzę go w promocji za 11,99 zł w Rossmannie.

Moje wrażenia:

Kupiłam go z polecenia Kaśki z bloga Sklerotyczka. Tak go zachwalała, a ja ciągle o nim zapominałam, więc mimo zapasu, póki pamiętałam, kupiłam i wrzuciłam do szuflady. Aż data przydatności zaczęła mu się kończyć, więc co szybciej wyciągnęłam.

Miałam różne ich produkty, w tym maski na tkaninie, a tylko puder wylądował w ulubieńcach. Więc raczej z rezerwą podchodziłam do tego gagatka, bo z ich pielęgnacją się nie lubię . Ale skoro mam, to choć spróbuję.

I co?

Zużyłam cały i to bez większego narzekania. Kolor ma dziwaczny, ni to szary, ni niebieski. Zapach nie zwraca mojej uwagi, co zawsze jest na plus. Nie uczula, nie podrażnia, nawet moich wrażliwych oczu, choć pod nie go nie nakładałam. Ale u mnie to nawet coś nałożonego na policzki, oczy podrażnić może. Nie zapycha, choć nie mogę się zgodzić z tym, że zapobiega powstawaniu niedoskonałości, gdyż podczas jego używania jakieś pojedyncze pojawiały się u mnie, choć nie zwalam ich na niego.

Nie lubi się z bardzo mokrą skórą, ale poza tym rozprowadza się i wchłania bez zarzutu. Jest niewidoczny na skórze, nie jest ani błyszczący, ani matowy. Taka normalna, zdrowa skóra i tak wygląda przez większość dnia, więc coś jest w tej kontroli nadprodukcji sebum, która w mojej strefie T, jest duża.

Od nałożenia, czuć nawilżenie, które spada w ciągu dnia, ale przez większość czasu utrzymuje komfort skóry. W zależności od dnia, trochę mi brakuje nawilżenia lub nie. Ale trzeba podkreślić, że nastolatką już dawno nie jestem i moja skóra wymaga więcej, niż kiedyś.

Jest lekki, nie lepki, świetnie dogaduje się z kolorówką. W okresie około wiosennym spisywał się dobrze na mojej skórze mieszanej, z tłustą strefą T, normalnymi bokami, tendencją do niedoskonałości oraz ogólnie skórą odwodnioną i wrażliwą, zwłaszcza w okolicy nosa.

To czego mi brakuje, to właściwości łagodzące, ale nikt mi ich nie obiecywał. No i nie widzę dla niego miejsca w pielęgnacji wieczornej, bo do tego zdecydowanie się nie nadaje.

Tył opakowania Lekkiego kremu matująco-nawilżającego z Selfie Project ze składem.
Selfie Project – Lekki krem matująco-nawilżający

Podsumowując:

Fajny, lekki krem na dzień dla posiadaczek skóry po tej bardziej tłustej stronie. Nawilża, nie natłuszcza, kontroluje do pewnego stopnia świecenie się skóry. Dobrze dogaduje się z kolorówką. Ja już do niego nie wrócę, bo jednak moja skóra ma większe potrzeby. Ale jeszcze te kilkanaście lat temu, byłabym z niego więcej niż zadowolona.