Riley Sager – Ocalałe

Moje wrażenia na temat Ocalałych Riley Sager.

Trochę u mnie przeleżała, nawet zdążyła już być u Kaśki z bloga Sklerotyczka. Zabrałam się za nią, a potem utknęłam i sięgnęłam po inną. Jednak nie umiem i nie lubię, nie kończyć książek. Tym bardziej, że ona źle się nie zapowiadała, tylko za blisko znalazła się momentu w którym czytałam Grzesznicę i jakoś za dużo mi było przemocy wobec kobiet.



Moje wrażenia na temat Ocalałych Riley Sager.

Nareszcie skończyłam! Ależ mnie dopadła niemoc czytania, jeśli chodzi o tą książkę. Miałam ją przeczytać jeszcze zimą, odkładałam, a tak naprawdę przekładałam ją 3 razy, bo nie lubię nie kończyć tego co zaczęłam. W międzyczasie przeczytałam 14 książek.


Niby wszystko z nią w porządku, niby dobrze napisana, ale strasznie rozwlekła jest. Za dużo opisów, które wiele nie wnoszą, na których po prostu się zawieszałam i po przeczytaniu strony, musiałam czytać ją jeszcze raz, zmuszając się do większego skupienia. Ale nawet po powtórce nie wnosiło to wile. Pierwsze 300 stron, mogłoby spokojnie zostać skrócone do 100. 


Ale ostatnie 100 to już inna bajka, w końcu wzrosło tempo, coś zaczęło się dziać, mieszać. Na koniec mnie wciągnęła. Szkoda tylko, że tyle to trwało. 


Samo założenie jest fajne, w końcu, co wyjątkowego jest w tych nielicznych osobach, które są wstanie przetrwać masakrę? Czy jest w nich coś szczególnego, a może to zwykły przypadek? Jednak nawet takie doświadczenia, nie sprawiają, że kolejny raz nie staniesz się ofiarą. Co się kryje za mgłą niepamięci?


Nie była taka zła jak myślałam, ale też nie tak dobra jak się tego spodziewałam. Gdyby była o połowę krótsza, pewnie bym ją wychwalała. A tak to pozycja dla wytrwałych lub wielbicieli tego typu książek. 

Moje wrażenia na temat Ocalałych Riley Sager.


Walentynek nie lubię, ale czerwona okładka książki zawsze przyciąga ? A do tego dziś premiera ? Kto woli thriller od romansu? ?#wydawnictwootwarte @wydawnictwootwarte #rileysager #ocalałe #ocalałeciępotrzebują #book #książka
Post udostępniony przez Mama z różową torebką (@mamazrozowatorebka) Lut 13, 2018 o 5:53 PST
Tags: No tags