Pixie Cosmetics – Puder matujący Mega Matte Kapok Tree Powder

Pixie Cosmetics - Puder matujący Mega Matte Kapok Tree Powder
Pixie Cosmetics – matujący Mega Matte Kapok Tree Powder

Książka ze zdjęć to Sophie Anderson – Dom na kurzych łapach. A co do pudru Pixie Cosmetics to nie jest to moje pierwsze z nim spotkanie. Czy ktoś jeszcze pamięta solniczkę? Wtedy byłam pod jego ogromnym wrażeniem, przynajmniej jeśli chodzi o utrzymywanie matu. Przez lata pamiętałam, żeby do niego wrócić, aż nadszedł ten moment. I co sprawdził się na mojej kilka lat starszej skórze?

Pixie Cosmetics - Puder matujący Mega Matte Kapok Tree Powder
Pixie Cosmetics – matujący Mega Matte Kapok Tree Powder

Obietnice ze strony Pixie Cosmetics:

Wyrusz z nami w wędrówkę po nieprzeniknionej amazońskiej puszczy. Chcemy opowiedzieć Ci szczególnie o jednym, niezwykłym drzewie, które od wieków zachwyca i zastanawia swoją naturą i właściwościami. Wszystko przez potężne korzenie i rozłożyste, imponującej długości gałęzie, niebotyczny pień oraz niecodziennej urody kwiaty, które sprawiają, że drzewo ma niemal mistyczny charakter. W jego niezwykłą moc wierzyli już Majowie, którzy przypisywali mu rolę łącznika pomiędzy światami doczesnym i wiecznym. My znaleźliśmy w nim źródło składnika, który pozwolił nadać naszym kosmetykom niespotykaną dotąd lekkość. Dojrzałe owoce drzewa kapokowego, bo nim mowa, uwalniają nasiona otulone miękkim, niezwykle lekkim i sprężystym puchem, który jest odporny na działanie wody. Kiedyś wykorzystywano go do wypełniania kamizelek ratunkowych (stąd nazwa kapok), a my zmikronizowaliśmy go i zamknęliśmy w naszym najnowszym pudrze matującym. Dzięki niemu udało nam się uzyskać kosmetyk, o niepowtarzalnych właściwościach.

ZASTOSOWANIE Kapok Tree Powder to zapewniający długotrwałe działanie matujące. Pochłania nadmiar sebum i optycznie wygładza cerę, dając efekt „soft-focus”. Kosmetyk sprawdza się najlepiej w przypadku skóry tłustej i mieszanej. Jeżeli masz problem ze świeceniem się skóry, szczególnie w tzw. strefie „T”, to propozycja dla Ciebie. Mimo swoich mocnych właściwości matujących, nie przesusza cery.

Skład (INCI): Cellulose.

Cena: 69,90 zł za 4,5g.

Inne produkty tego typu, których używałam:

Pixie Cosmetics - Puder matujący Mega Matte Kapok Tree Powder
Pixie Cosmetics – matujący Mega Matte Kapok Tree Powder

Pixie Cosmetics i moje wrażenia:

zupełnie nie zwraca uwagi, czyli dokładnie tak jak powinno być przy pudrach. Większość z tych pachnących bardziej mnie irytuje niż sprawia przyjemność. Konsystencja jest dość gruba, wyczuwalna, tępa wyczuwalna pod palcami. Co wcale nie musi oznaczać czegoś złego. To nie jest mąka, ale też nie jedna z tych ultralekkich formuł, których prawie się nie czuje dotykając. Jej plus? Nie jest aż tak lotna, czyli nie będę jej nadmiernie wdychać podczas aplikacji.

Nakładałam go zawsze tylko podczas porannego makijażu, w domu, więc nie powiem czy nadaje się do poprawek, choć raczej nie doszukiwałabym się tu problemów. A po dotarciu do pracy nie trafiały mi się niespodzianki z plackami pudru, tudzież jakimiś dziwnymi jego kropkami. Czyli wpadki po jego pośpiesznej aplikacji, bo ja nigdy rano na perfekcyjny makijaż czasu nie mam. Nie zauważyłam, żeby bielił skórę. Nie robię zdjęć z fleszem zbyt często, a podczas jego używania żadna impreza wieczorna mi się nie trafiła, więc nie wiem czy nie robi niespodzianek.

A co z matem?

Zaraz po nałożeniu jest bardzo mocny i mocno widoczny. Nie da się udawać, że mam tapetę. Ale też nie szczególnie się z tym kryję, a rano zawsze staram się porządnie utrwalić . Może nie od razu połową opakowania, ale zwłaszcza w strefie T staram się docisnąć. Jednak przez moją pielęgnację, która nawet rano do znikomych nie należy. Oraz przez y, które raczej nie są długotrwałe, samoutrwalające się, a tym bardziej matujące. Między wyjściem z domu, a dotarciem do pracy, w co wlicza się co najmniej zahaczenie o przedszkole, skóra już nie jest tak mocno zmatowiona i wygląda zupełnie normalnie, akceptowalnie, a jeszcze bez śladów świecenia się.

Oczywiście latem miał trudniej, na kremach z wysokimi filtrami, które mu zadania nie ułatwiały. Ale spokojnie pół dnia wytrzymywał bez poprawek, niezależnie od tego co było pod spodem. Potem klasycznie moja tł strefa T wymagała co najmniej odciśnięcia. Co jest dla mnie zupełnie normalne, a nie rzadko muszę to robić wcześniej. Jeśli nie miałam szczególnych planów na pozostałą część dnia, nie bawiłam się już w większe poprawki, co najwyżej, jeszcze 1-2 razy odciskałam nadmiar sebum.

Wraz ze zmianą temperatury i przejściem mojej skóry w tryb jesienny, miał dużo łatwiej i w sumie wtedy ten mega mat, który daje irytował mnie czasami. Ale zawsze to były tylko początkowe wrażenia tuż po nałożeniu. Nie robi mi nic złego, nie podkreśla faktury skóry, ale też jej nie wygładza. Zupełnie nie wyobrażam sobie, żeby nakładać go pod oczy, gdzie moja skóra to pustynia. Więc musiałam używać 2 pudrów, co mi osobiście szczególnie nie przeszkadza.

Podsumowujac:

Fajny, mocno matujący i porządnie utrwalający . Raczej dla posiadaczek skór przynajmniej z tłustymi partiami. Nie wyobrażam sobie, żeby posiadaczka skóry suchej była z niego zadowolona. Bardzo wydajny. Kiedyś zrobił na mnie większe wrażenie, ale w międzyczasie moje preferencje uległy delikatnej zmianie. Nie wykluczam, że kupię go ponownie, ale raczej nie nastawiam się na to w najbliższym czasie.