Monika Marin – Kroniki Saltamontes – Ucieczka z mroku

Monika Marin - Kroniki Saltamontes - Ucieczka z mroku
Monika Marin – Kroniki Saltamontes – Ucieczka z mroku

Lubię młodzieżówkę, nie mam oporów sięgając po książki dla dzieci. A to, że później sięgam po kryminał, czy książkę o tematyce obozowej, zupełnie mi się nie kłóci. Jednak polska przygodówka dla nastolatków to nie jest coś z czym mam często do czynienia. Czy Kroniki Saltamontes zrobiły na mnie większe wrażenie?

Monika Marin - Kroniki Saltamontes - Ucieczka z mroku
Monika Marin – Kroniki Saltamontes – Ucieczka z mroku

Nota ze strony Kroniki Saltamontes:

“Kroniki Saltamontes” to trylogia pełna pięknych wartości, która oczarowuje nie tylko młodzież, ale i dorosłych, zabierając ich do świata, w którym marzenia się spełniają, a prawdziwa przyjaźń i miłość przetrwa nawet największe burze.

Trylogia “Kroniki Saltamontes” została doceniona przez wielu nauczycieli z polskich i polonijnych szkół i jako lektura nieobowiązkowa omawiana jest na lekcjach j.polskiego w klasach V – VIII.

Monika Marin – Kroniki Saltamontes – Ucieczka z mroku

Tom I – Ucieczka z mroku

Akcja powieści oparta jest o prawdziwe wydarzenia mające miejsce w 1945 roku. W czasie wojny Szczecin w Niemczech należał do pierwszej strefy zagrożenia ze strony walczących z hitlerowskimi Niemcami aliantów; od 1940 roku do kwietnia 1945 w mieście łącznie ogłoszono 314 alarmów przeciwlotniczych i odbyło się 26 nalotów; 26 kwietnia 1945 roku do miasta wkroczyły wojska radzieckie i polskie, a 30 kwietnia na gmachu Urzędu Wojewódzkiego po raz pierwszy zawisła polska flaga; 9 maja oficjalnie Niemcy podpisały kapitulację, a 5 lipca na mocy konferencji w Poczdamie, głównie z inicjatywy Stalina, Szczecin oficjalnie przekazano Polsce.

W mieście wśród niepracującej dla Rosjan ludności niemieckiej panował niesamowity głód, który szczególnie dotknął dzieci i osoby starsze (miasto było bez aprowizacji ze strony Niemiec). W latach 1946 – 1947 następowało obowiązkowe przesiedlenie ludności niemieckiej za zachodnią granicę Polski.

Monika Marin - Kroniki Saltamontes - Ucieczka z mroku
Monika Marin – Kroniki Saltamontes – Ucieczka z mroku

W życiu najważniejsze są dwie rzeczy: pasja i miłość (…) życie jest krótkie i największa sztuką jest zmieścić w nim, wręcz upchać, i jedno i drugie.

A życie to zmiany. Gdy nie ma zmian nie ma życia. Życie jest jak rzeka. Nie możesz zatrzymać jej biegu, bo wtedy z rzeki zrobi się staw, w którym nie ma już krystalicznej wody, a brudna, ciężka ciecz.

Monika Marin – Kroniki Saltamontes – Ucieczka z mroku

Powieść ukazuje uczucia i marzenia chłopców, których losem pokierowała przerażająca historia. W trudnych czasach nie poddali się oni smutkowi i wbrew beznadziejnej sytuacji zawsze próbowali znaleźć rozwiązanie.

Być może ich zachowanie nie zawsze było racjonalne i przemyślane, jednak z popełnianych błędów zawsze wyciągali wnioski i starali się wciąż poprawiać swoje życie. Marzenia, które snuli okazały się mieć odzwierciedlenie w rzeczywistości, co doprowadziło do zaskakujących sytuacji, które odnajdziesz na kartach powieści.

Monika Marin - Kroniki Saltamontes - Ucieczka z mroku
Monika Marin – Kroniki Saltamontes – Ucieczka z mroku

Kroniki Saltamontes i moje wrażenia:

Nie słyszałam o niej wcześniej, nie czytałam o niej, w końcu, jak mam sama sobie wyrobię zdanie. Więc nie wiedziałam czego się spodziewać. Początek był ciut oporny. Stereotypowa Barbara mocno mnie zirytowała, najbardziej niedoceniona postać tego tomu, a przecież taki potencjał miała. Szkoda.

Poza tym ponury, powojenny Szczecin, jakoś mi nie pasował, jako lektura na wakacje. Jednak nie będę marudzić, że się nie wciągnęłam, bo chłopaków Adama i Aleksa szybko polubiłam. Dodatkowo styl autorki bardzo mi przypomina te książki, które czytałam za dzieciaka. Wyłapywałam wibracje Tomka Wilmowskiego, W pustyni i w puszczy, Robinsona Crusoe, Doktora Dolittle, czy choćby Białyego Kła. Dla mnie bardzo fajne klimaty, ale już dawno takich książek nie czytałam. Mam wrażenie, że obecnie książki dla młodzieży są inne. Przynajmniej ja je inaczej odbieram.

Monika Marin - Kroniki Saltamontes - Ucieczka z mroku
Monika Marin – Kroniki Saltamontes – Ucieczka z mroku

Nie nudziłam się, niby wiedziałam dokąd dążymy, a jednak droga była nieprzewidywalna. Praktycznie każda przygoda mogłaby stanowić oddzielny tom, gdyby tylko je rozwinąć. Co też jest ich wadą, bo chciałabym więcej.

Jako matka byłam przerażona kolejnymi ucieczkami, bo widziałam tylko czarne scenariusze. Ale ta wiara, że będzie lepiej, jest zaraźliwa. Fajnie jest czasem sobie o tym przypomnieć.

Długo czytałam Kroniki Saltamontes, a raczej ten pierwszy tom, w końcu jeszcze 2 przede mną. Ale jakoś tak się zawiesiłam na tym co muszę, że nie po drodze mi było, żeby się od tego odrywać. Więc trochę ze mną pojeździła i nawet skąpała się niechcący. Jednak jak już do niej przysiadłam to bez oporów łyknęłam to co mi zostało.

I jeszcze bardziej polubiłam, nie tylko chłopaków, ale i tych, którzy przyłączyli się do tej podróży. Chciałabym mieć tyle odwagi, żeby po prostu się przyłączyć. Zwłaszcza, że motorem napędowym tego wszystkiego są miłość i pasja, które łączą stale powiększające się grono.

A czym są Kroniki Saltamontes? To musicie doczytać.

Monika Marin - Kroniki Saltamontes - Ucieczka z mroku
Monika Marin – Kroniki Saltamontes – Ucieczka z mroku

Podsumowując:

Kroniki Saltamontes, a dokładniej Ucieczka z mroku to fajna przygodówka, młodzieżówka. Zostawiam ją sobie w domu. Bo zakładam, że młody chętnie sięgnie po nią za kilka lat, jak już fajnie ogarnie samodzielne czytanie. Dla mnie to też była przyjemna pozycja.

Tags: No tags