Moje pierwsze hennowanie włosów – Light Mountain – Lis

Light Mountain - Lis - Naturalna henna
Light Mountain – Lis – Naturalna

Ile ja się dobrego o hennie naczytałam, naoglądałam. Od lat miałam na to ochotę. Jednak co tu dużo pisać cykora miałam. W końcu wiecie, to … dużo roboty, brudu, kolor nie wiadomo jaki wyjdzie, no i ta nieszczęsna zieleń jak wrócę do farbowania u fryzjera. A z drugiej strony dbanie o skórę głowy i pogrubienie włosów. Do tego ostatnio moje piórka doprowadzają mnie do szału, zaczęłam grzebać i tym oto sposobem kupiłam swoją pierwszą hennę.

Light Mountain - Lis - Naturalna henna
Light Mountain – Lis – Naturalna

Obietnice Light Mountain ze strony Na piękne włosy:

Light Mountain LIS, to naturalna , która nadaje włosom intensywny rudy kolor.

Oprócz efektu kolorystycznego doskonale pielęgnuje , zwiększając ich objętość. wnika w strukturę włosów, łącząc się z keratyną, dzięki czemu wzmacnia je i wyraźnie je pogrubia.
Ponadto działa jak naturalny peeling skóry głowy, który jest bardzo ważnym elementem pielęgnacji – poprawia krążenie, stymulując porost włosów oraz doskonale oczyszcza.

Efekt kolorystyczny zależy w dużej mierze od naturalnego koloru włosów, sposobu przygotowania mieszanki, dodatków, a także częstotliwości farbowania – z każdym kolejnym hennowaniem kolor staje się bardziej intensywny.

Przed nałożeniem mieszanki zalecamy wykonanie próby uczuleniowej/kolorystycznej na niewielkim obszarze skóry oraz pasemku włosów.

Skład: Lawsonia inermis () leaf powder*.

*Certified Organic

Cena: 40 zł za 113g.

Light Mountain - Lis - Naturalna henna
Light Mountain – Lis – Naturalna

i sposób jej użycia:

Trzeba pamiętać o gumowych rękawiczkach – barwi nie tylko , ale również skórę!

1. Należy wymieszać pewną ilość proszku (ilość użytego proszku zależy od długości włosów) z wodą (lub ziołowym naparem) o temperaturze ok. 60 – 70°C. Następnie pozostaw mieszankę w ciepłym miejscu na 30 minut do kilku godzin.
2. Umyj oczyszczającym szamponem z SLeS/SLS (rekomendujemy tzw. metodę kubeczkową spienianie u z pewną ilością wody w plastikowym pojemniku).
3. Robimy włosing, czyli owijamy głowę przezroczystą folią spożywczą i zakładamy czapkę/ręcznik, by utrzymać pokryte w cieple (można co jakiś czas podsuszać całość suszarką).
4. Pozostaw mieszankę na włosach przez 2-3 godziny, następnie zmyj ciepłą wodą.

Opcjonalnie: Można dodać do mieszanki niewielką ilość dodatku zakwaszającego, np. aceroli bądź amli, by pogłębić kolor.

Gdy już spłuczemy mieszankę z włosów – trzeba pamiętać o tym, by przez 48 h nie myć głowy, gdyż przez ten czas kolor będzie się utleniał.

Light Mountain - Lis - Naturalna henna
Light Mountain – Lis – Naturalna

i moje wrażenia:

Niby wiedziałam, jak się za nią zabrać, ale jak przyszło co do czego jeszcze zmieniałam plan. Pierwsza miała być najczystszą, najprostszą wersją bez ulepszeń, żeby wyciągnąć ile się da. Jednak w ostatniej chwili cykor mnie złapał i szybko przygotowałam glutka lnianego, żeby ochronił mi trochę skórę głowy i same .

Jeśli chodzi o łączenie henny z glutkiem nie miałam problemów, bo glutek robiłam na ostatnią chwilę, więc gotowałam, czyli był jeszcze mocno ciepły, jak dodawałam henny. Wrzuciłam wszystko do szklanej miski i rozmieszałam trzepaczką. Dodałam 2 kapsułki aceroli. Przemieszałam. Przykryłam folią spożywczą, odstawiłam na 2h.

W tym czasie umyłam i skórę głowy em chelatującym. I nie było tak źle jak się spodziewałam. Nawet dało się rozczesać. Przygotowałam folię na głowę, a raczej wykorzystałam worek po ręcznikach papierowych, bo ze zwykłą spożywczą, nie ch mi się bawić i czapkę, żeby całość przykryć.

1 błąd:

Rozrobienie całego opakowania. Wyszło mi dużo za dużo. mam cienkie, przerzedzone i nawet jak ostatnio zarosłam to do karku mi nie sięgały. Na luzie pokryłabym całe z nadmiarem, z 1/2, a nawet 1/3 opakowania. A tak, niestety mimo, że się starałam zużyć jak najwięcej. Została mi prawie 1/2 papki.

2 błąd:

Nakładanie mieszaniny dłońmi, bez rękawiczek. Podobno dobrze robi skórze i skórkom, a ze zmyciem nie ma problemu. No cóż, piszę to tydzień po tym eksperymencie i dłonie mam nadal pomarańczowe. Od spodu, na bokach, między palcami, czubki palców i . A ja często myję dłonie, w tym czasie kilkakrotnie robiłam peeling, wcierałam sok z cytryny, odmaczałam dłonie i je smarowałam.

Hennę na dłoniach miałam tylko tyle ile ją nakładałam na , bo później ręce i okolicę zlewu umyłam. Miałam obawy, żeby nie zostały mi plamy, w końcu wszystko w okolicy mam białe. A skoro już myłam łazienkę to miałam styczność z chemią gospodarczą. Uwaga! Szybko umyta łazienka, nie została zniszczona przez hennę. Ale wracając do dłoni, napiszę tak, dziś ten pomarańcz już zbladł, ale nadal mam dziwnie żółte dłonie miejscami. A z japońskim mani, nie puszczają pod zmywaczem, mam je przebarwione jak stary palacz. Brawo ja! Polecam rękawiczki, choć to obecnie produkt deficytowy. A i w zestawie, w instrukcji, był komplet.

Co ciekawe i skóra głowy, nie były tak problematycznie pomarańczowe, a to co nawet było szybko się ulotniło.

Nakładałam papkę i wmasowywałam w skórę głowy na bogato. Nałożyłam worek, muszę przyznać, że to fajny, mało brudzący patent. Przykryłam czapą i przy tym ciut mi pociekło. Ale nie ma tego złego. Mały ręcznik zmoczony ciepłą wodą ogarnął nadmiary.

1 sugestia:

Przed hennowaniem warto ubrać się i zaopatrzyć w czapkę i ręczniczek, których nie będzie żal. Bo mimo, że ma się łatwo spierać, to jednak, mimo, że wstępnie je przeprałam, jak tylko skończyłam używać i jeszcze tego samego dnia wylądowały w pralce. To jednak nie wszystko udało mi się doprać. Na szczęście, nie chwyciłam takich, których byłoby mi żal.

Wytrzymałam 2h i zaraz poszłam wszystko zmyć, nigdy nie byłam cierpliwa, ale myślałam, że serial mi pomoże to przetrwać dłużej. Ze zmywaniem nie było problemy. Zdjęłam folię i czapkę, rzuciłam do zlewu.

Light Mountain - Lis - Naturalna henna
Light Mountain – Lis – Naturalna

2 sugestia:

Spłukiwanie henny z włosów trochę trwa. Im niżej głowa nad wanną, tym mniej wszystko jest uwalone. Pożyczyłam podnóżek od młodego i na nim klęknęłam. Jak to brzmi! Ale kręgosłup odciążony, nogi też, podparcie lepsze, głowa w wygodniejszej pozycji. No i większość tego co mi chlapało bokami, ląduje w wannie, a nie wszędzie na około. No cóż, zanim woda była prawie bezbarwna trochę minęło, a przecież pomagałam sobie, żeby jak najszybciej pozbyć się nadmiaru.

W końcu się udało, odcisnęłam wodę z włosów, przeczesałam je i zostawiłam samym sobie. Nic złego mi się nie działo. Ani ze skórą, ani włosami. Muszę przyznać, że w tym momencie wszystko mi grało i byłam zadowolona, że jednak się na glutek lniany zdecydowałam. Bo były gładkie. Poduszka podczas snu nie ucierpiała, więc widocznie dobrze zmyłam z włosów, to co miałam zmyć.

2 dni później …

W sumie to 2 doby później, prawie co do minuty, nałożyłam na , żel bambusowy, na to oliwę z oliwek, wczesałam i zostawiłam na 2 godzinki. Potem nałożyłam odżywkę, żeby zemulgować olej. Wskoczyłam pod prysznic zmyłam to co nałożyłam, umyłam głowę em i jakie ja siano czułam na głowie! Nałożyłam lekką odżywkę i niestety, nie podołała sianu. Ale osuszone potraktowałam odżywką w spray’u i olejkiem na końcówki. Więc wszystko zostało ogarnięte.

Kolor?

Kto się spodziewał rudości lub czerwoności mógłby się zawieść. Co prawda czerwona poświata zaraz po spłukaniu henny była intensywna. Jednak w ciągu tych 2 pierwszych dni, kiedy to nie ruszałam włosów, widać było, że przygasa. Zwłaszcza, na moich farbowanych na ciemny, chłodnawy brąz. Jednak ja wybieram kolory zbliżone do mojego naturalnego koloru. Więc nawet na odrostach nie było widać szczególnego przeskoku koloru. W tym momencie, moje zostały ocieplone, choć to bardziej poświata, niż zmiana koloru. Zupełnie nie mogę na to narzekać.

Siwizna, a ?

O to pytało wiele z Was, jak pokazałam, że zamówiłam hennę. No cóż, napiszę tak, przyglądałam się intensywnie. W sumie tylko raz w windzie dojrzałam jednego takiego co to wyglądał na siwego. Reszta siwków jest lisio ruda i ogólnie rzecz biorąc nie zwracają tak bardzo uwagi, jak przed henną. Nie mogę napisać, że oczekiwałam ich zniknięcia, w końcu rudo-czerwona , nie zabarwi mi włosów na mój naturalny ciemny brąz. Ale coś tam poprawiła.

Jednak muszę to podkreślić, ja nie jestem cała siwa. Zaraz skończę 36 lat, siwki wychodzą mi od dawna, ale jeszcze nie jest z nimi tak źle, żebym musiała iść je farbować, bo nie przeżyję. Choć to może być moje podejście do nich. Ale jednak lubię, jak nie rzucają się przesadnie w oczy. Ten efekt po tygodniu od nałożenia henny mnie zadowala. Ale czy to wystarczy Tobie, sama musisz ocenić.

, a pogrubienie?

Na dzień dzisiejszy to największe rozczarowanie, bo tak serio nie czuję większej nicy. Może kolejne podejścia sprawią, że poczuję tą nadbudowę. Jednak na chwilę obecną tego nie czuję, ani nie widzę. W sumie jedyne co czuję, to to, że moje są bardziej sianowate i zdecydowanie po myciu potrzebują emolientów.

Light Mountain - Lis - Naturalna henna
Light Mountain – Lis – Naturalna

Podsumowując:

Nie taki diabeł straszny. Nie było tak źle, trudno i brudno, jak się spodziewałam. Zajęło mi to mniej czasu, niż kiedyś zakładałam, choć to w dużym stopniu był mój wybór. Da się ogarnąć, bez pomocy innych. Po tygodniu od hennowania efekt mnie zadowala. Minusy nie zniechęcają. Zwłaszcza, że ciągle widzę potencjał. Będzie kolejne podejście, no i następną hennę już mam.

Kolejna :

Tags: No tags