Michael Crichton – Smocze kły

Michael Crichton i jego Smocze kły wydane przez Rebis, miały premierę 08.05.2018, a dziś moje wrażenia po jej przeczytaniu.

Kupujecie czasami coś, bez sprawdzenia, bez czytania, bo coś Wam się wydaje? To jeden z tych zakupów. Zobaczyłam okładkę z czaszką dinozaura. Zobaczyłam Michael Crichton. Jurassic World: Upadłe królestwo, weszło do kin. Super, przeczytam 3 tom.

Michael Crichton i jego Smocze kły wydane przez Rebis, miały premierę 08.05.2018, a dziś moje wrażenia po jej przeczytaniu.

A czy przeczytałam cokolwiek o tej książce? Nie, po co. Czytnik miał do mnie przyjść tego dnia, a jak go sprawdzę, bez książki? Okładka mignęła mi na Instagramie. Skrót myślowy. Znalazłam najtańszą opcję zakupu na Virtualo. Zamówiłam. Jak czytnik do mnie dotarł, wgrałam. Czytnik dotarł późno, więc najpierw postawiłam na krótsze formy. Ale jeszcze w weekend wzięłam się za Smocze kły. 

Synuś bogatego ojca, student Yale, ucieleśnienie bezmyślności. Przyjmuje zakład, że zamiast wyjechać do Europy, spędzi wakacje na wykopaliskach paleontologicznych. Pierwsze pozytywne cechy ukazują się przy okazji pobierania nauk u fotografa. Jak się zdobywa fundusze na badania? Urządzając komfortową wycieczkę dla dzieci najbogatszych i najbardziej wpływowych. A wykluczenie z uczestników tego grona skutkuje, drastycznymi zmianami. Od tego czasu zaczyna się western. Dyliżanse, bizony, walka miedzy rządem, a Indianami o ziemie, rewolwerowcy, poszukiwacze złota, hazard, kurz, Wyatt Earp. A w tym przepychanki 2 badaczy skamielin i wielkie odkrycie.

Długo liczyłam, że jednak to nie będzie tylko western. Tym bardziej, że to wszystko jakieś takie nijakie było. Niby dobrze napisane, niby znośnie się czytało, niby coś się jednak działo. Płaskie, bez emocji, czytałam i jakby wszystko się na jednym dźwięku niosło. Ewentualne góry i doły były niewyczuwalne, chyba dobre resory miałam. 

Skończyłam i całość moich wrażeń mogę zawrzeć w jednym … łeee. W sumie to co najciekawsze nastąpiło na koniec. Fajnie wiedzieć, że wiele postaci żyło naprawdę, że wiele wydarzeń miało miejsce. Ciut historii Stanów, dla mnie mało znanej. Jednak mam wrażenie, że książki historyczne bywają bardziej emocjonująco napisane. Szkoda, bo Zaginiony świat i Park Jurajski, czytało mi się dobrze.