Mia Słowik – Jak zostałam peruwiańską żoną?

Mia Słowik - Jak zostałam peruwiańską żoną?
Mia Słowik – Jak zostałam peruwiańską żoną?

Nie znam wydawnictwa, nie znam autorki, tytuł mi niewiele mówił, więc nie nastawiałam się na nic konkretnego. Ale jednak miałam pewne wyobrażenie, jeśli chodzi o literaturę podróżniczą. Może na blogu za wiele jej się nie pojawiło, ale kilka tego typu pozycji przez całe życie przeczytałam. Jednak tego co przeczytałam, w sumie się nie spodziewałam.

Mia Słowik - Jak zostałam peruwiańską żoną?
Mia Słowik – Jak zostałam peruwiańską żoną?

Informacja o autorce ze strony wydawnictwa:

Urodzona w 1987 r. w Warszawie debiutująca autorka humorystycznych relacji podróżniczych. Odwiedziła między innymi Indie, Turcję i niemal całą Amerykę Południową. Studiowała Indologię, Kulturę, Historię i Archeologię Starożytnych Indii na indyjskim uniwersytecie, a także Psychologię Kliniczną. Pracowała między innymi w wydawnictwie internetowym Software Media, gdzie koordynowała wydawanie anglojęzycznego magazynu Exploiting Software z branży IT Security. Prowadziła również bloga, a także była dziennikarką magazynu Wiadomości Turystyczne. Lubi spędzać czas na łonie natury, a oprócz wojaży, interesuje ją medytacja oraz wszelkie tajemnicze zjawiska.

Mia Słowik - Jak zostałam peruwiańską żoną?
Mia Słowik – Jak zostałam peruwiańską żoną?

Nota informacyjna o książce ze strony wydawnictwa:

Podążając za radą ezoterycznej terapeutki, z biletem w jedną stronę Mia wyrusza w podróż życia po Ameryce Południowej, gdzie zmaga się z wrodzonym brakiem asertywności i niezdecydowaniem. W trakcie wyprawy bierze udział w ceremonii Ayahuaski, spędza czas w indiańskich wioskach, centrach medytacyjnych, a nawet w domu niebezpiecznych paramilitares, nieustannie starając się odnaleźć drogę do samej siebie. Ostatecznie podróż rzeczywiście nieodwracalnie przemienia jej życie, w sposób, którego nigdy nie wzięłaby pod uwagę.

Literatura faktu, którą czyta się jak dobrą powieść. Pełna humoru, bez cenzuryukazuje blaski i cienie spontanicznej podróży europejskiej kobiety w patriarchalnej kulturze macho. Bezpretensjonalna „Brigitte Jones w podróży”!

Mia Słowik - Jak zostałam peruwiańską żoną?
Mia Słowik – Jak zostałam peruwiańską żoną?

Moje wrażenia:

Początek był lekki, łaty i przyjemny. Najpierw rodzina i środowisko z którego pochodzi autorka. Nie przejmowałam się tym i co pisała, chłonęłam. Jednak kolejne strony, mimo, że już w podróży, nie dawały mi tego czego oczekiwałam.

Dostawałam dość nudny pamiętnik, niby egzotyka, a jakoś tak płasko. Niby zupełnie inna kultura, a skupienie się na autorce, jej wewnętrznych rozterkach, jej problemach samej ze sobą. Wszystko na co liczyłam było tylko tłem i to delikatnie zarysowanym dla mniejszych i większych potknięć autorki.

Przez co książka zamiast mnie wciągać, zaczęła mnie nużyć i irytować. Bo zachowanie bohaterki/autorki zaczęło mnie wkurzać. Nieporadna pannica, co to zwiała z domu na drugi koniec świata, bo tam jej problemy magicznie się rozwiążą. Słuchająca rad wróżek, numerolożek i kogo popadnie. Zaczęłam ją oceniać i to wcale nie były dobre oceny, a ja nie czułam się z tym dobrze. Książka zaczęła mnie przytłaczać.

Mia Słowik - Jak zostałam peruwiańską żoną?
Mia Słowik – Jak zostałam peruwiańską żoną?

Grudzień nie był dla niej łaskawym miesiącem, rzuciłam w kąt, bo nie miałam na nią siły. Ale mimo literówek i paru powtórzeń, książka była nieźle napisana. To, że mnie wkurza młoda autorka, no cóż, ja mam inny charakter i to chyba przez to.

Koniec roku, chwila dla mnie i skończyłam ją, nawet nie tak bardzo na siłę, jak myślałam. Mam wrażenie, że podczas tej książki, swojej podróży, ciąży i macierzyństwa, autorka po prostu dorosła i na koniec ciut łatwiej było mi się z nią identyfikować, zamiast tylko negatywnie oceniać jej podejście do życia.

Ostatecznie książka, nie była zła, ale to pozycja na raz, do której już nie wrócę. Dam ją mamie, a potem puszczę w świat, bo nie ma na nią miejsca na moich już za mocno zatłoczonych regałach. Jednak nie żałuję, że ją przeczytałam. Jednak czy polecam? Jeśli przyciąga was nota i informacja o autorce ze strony wydawnictwa, to jasne. Ja na chwilę obecną, nie znam nikogo, komu bym mogła tą książkę sprezentować.

Mia Słowik – Jak zostałam peruwiańską żoną?

Wydawnictwo Annapurna