Medius – 3 maski w płacie

Medius - 3 maski w płacie
Medius – 3 maski w płacie

Jeszcze kilka miesięcy temu napisałabym, że kocham maseczki w płacie i nic nie daje mi takiego nawilżenia, jak one. Jednak odkryłam esencje i poziom nawilżenia mojej odwodnionej skóry uległ znacznej poprawie. A przez to maski, których kiedyś nadużywałam poszły w dużym stopniu w odstawkę. Ale wiecie skoro już je mam, to zużyć trzeba, może nawet odkryję perełkę?

Medius - Ninja Mask - Brightening Pink
Medius – Ninja Mask – Brightening Pink

Ninja Mask – Brightening Pink – Medius

Super nawilżona, jeszcze sporo esencji zostaje w opakowaniu. Zapach nie zwraca uwagi. Za to wygląd już jak najbardziej, jeszcze takiej nie miałam. Nie jest po prostu ufarbowana w pasy. Pasy w różowym kolorze są doszytym, choć pewnie zgrzanym dodatkowym materiałem. Przez co w okolicy nosa i ust, materiał jest grubszy, lepiej nawilżony i dociążony.

Co jednak dla mnie nie jest plusem, bo nie przylega tak dobrze do skóry, jak te cieniutkie płaty. Bardziej odstaje, zwłaszcza w okolicy oczu. Więc wcale tak dobrze jednak nie nawilża, tych okolic na których najbardziej mi zależy.

Nie uczula, nie podrażnia, nawet moich wrażliwych oczu, a skórę wokół nich, też płatem przetarłam, po jego zdjęciu. Nie zapycha, a przynajmniej do dnia następnego nie zauważyłam tego objawów.

Nawilżenie jest dobre, odczuwalne od nałożenia, przez wiele godzin później. Jednak nic więcej nie robi, a po paru godzinach skóra zaczyna się domagać kolejnych kroków pielęgnacji.

Więc jako kop przed dalszą pielęgnacją jest ok. Samodzielnie, jako pielęgnacja choćby na dzień, nie wystarczy.

Medius - Ninja Mask - Brightening Pink
Medius – Ninja Mask – Brightening Pink

Inne maski Medius jakie miałam:

Ninja Mask - Lifting Yellow - Medius
Ninja Mask – Lifting Yellow – Medius

Ninja Mask – Lifting Yellow – Medius

Ponownie maska z pasami i grubszym materiałem w okolicy oczu i ust. Bardzo dobrze nasączona. Węższa, niż większość masek z którymi miałam do czynienia. Ale też dłuższa, bo spokojnie sięgała mi na włosy i pod brodę.

Nie uczula, nie podrażnia, nawet moich wrażliwych oczu, a skórę wokół nich, też płatem przetarłam, po jego zdjęciu. Nie zapycha, a przynajmniej do dnia następnego nie zauważyłam tego objawów.

Nawilżenie jest dobre, odczuwalne od nałożenia, przez wiele godzin później. Jednak nic więcej nie robi, a po paru godzinach skóra zaczyna się domagać kolejnych kroków pielęgnacji.

Więc jako kop przed dalszą pielęgnacją jest ok. Samodzielnie, jako pielęgnacja choćby na dzień, nie wystarczy. Jednak muszę przyznać, że zrobiła na mnie większe wrażenie, niż różowa wersja.

Ninja Mask - Lifting Yellow - Medius
Ninja Mask – Lifting Yellow – Medius
Medius - Dobule Effect Mask - Pore Care Focus
Medius – Dobule Effect Mask – Pore Care Focus

Dobule Effect Mask – Pore Care Focus – Medius

2 saszetki, w jednej saszetce jest klasyczna maska w płacie. Cudownie oślizła, z bardziej kremową esencją, idealnie nawilża, delikatny płat. Który klasycznie, jak na mnie, musiałam naciąć w zewnętrznych kącikach oczu. Maseczka ma zupełnie przeciętny dla nich kształt, więc brakuje mi ze 2 cm z każdej strony do idealnego pokrycia twarzy, aż do linii włosów. Zapachu praktycznie nie czułam. Za to nawilżenie, momentalnie. Ale przy obecnej pogodzie, jeszcze nie jest zimno, ale już chłodnawo, maska też chłodzi, aż mnie zatoki zaczęły pobolewać w czasie, kiedy miałam ją na twarzy.

Druga saszetka zawiera suchą maskę, która przypomina mi płatki pod oczy z L’biotica. Z jednej strony materiał, z drugiej żelowa warstwa, która pod oczami trzyma się cudownie. Jednak miała problem, żeby utrzymać się na podbródku. Zwłaszcza, że mimo posiadanych wycięć i elastyczności, nie dałabym rady, zahaczyć jej o uszy. Ale moja twarz malutka nie jest. Więc odpadała raz z jednej, raz z drugiej strony, ale przy niewielkich poprawkach, w miarę się trzymała.

I co?

Po zdjęciu obu części, przetarłam twarz płatem i zostawiłam samej sobie. Choć cały czas chodziło za mną, żeby choć serum rzucić, ale wtedy nie wiedziałabym, co zrobiła maska.

Do godziny byłam w pełni zadowolona. Później skóra się zaczęła nagrzewać, była lekko rozdrażniona i po prostu, po 3 godzinach zmyłam pozostałości maseczki i nałożyłam coś sprawdzonego.

Muszę jej przyznać, że pory były mniej widoczne. Skóra nie była lepka. A jeśli chodzi o podbródek, to nie zauważyłam nic szczególnego.

Za to co zobaczyłam i czułam na twarzy następnego dnia, było epickie. Już dawno nie miałam takich bomb. Zapchała mnie wręcz koncertowo, na całej twarzy, więc to nie były zmiany hormonalne. A dodatkowo była jedyną nowością po jaką sięgnęłam, w ciągu kilku dni.

Odradzam.

Medius - Dobule Effect Mask - Pore Care Focus
Medius – Dobule Effect Mask – Pore Care Focus

Podsumowując:

Ninja są ok, jeśli szukasz dobrego nawilżenia. 2 częściowej polecić nie mogę, bo już dawno nic mnie tak nie zapchało. Mam swoje ulubione firmy produkujące maski w płacie, a Medius do nich nie należy.