Maski w płacie – A’pieu, Balea, G9Skin, Kocostar

Maski w płacie, tudzież maski w płachcie, mini recenzje 3 nowych produktów i jednej powtórki z A'pieu, Balea, G9Skin oraz Kocostar.
Lubię maski w płacie, dużo ich już przerobiłam, ale ciągle jednak to używanie z doskoku, niż jakaś szczególna regularność. Ostatnio kilka nowych mi wpadło, a ponieważ spędzałam więcej czasu w domu, to mogłam się z nimi szybko rozprawić.
Maski w płacie, tudzież maski w płachcie, mini recenzje 3 nowych produktów i jednej powtórki z A'pieu, Balea, G9Skin oraz Kocostar.

Kocostar – Slice Mask Sheet Kiwi – Oczyszczająca maseczka w plastrach

Obietnice producenta ze strony Shibushi.pl:

Innowacyjne maseczki w plastrach szybko podbiły serca kobiet i mężczyzn na całym świecie. Wyróżnione w prestiżowych magazynach: Allure, Elle, Vogue, Marie Claire, czy Harper’s Bazaar. Maseczki są wykonane z ekologicznego materiału TENCEL, pozyskiwanego z drzewa eukaliptusa. Materiał jest gładki i miękki – nadaje się dla osób z cerą wrażliwą. Maseczka z kiwi jest polecana szczególnie do cery dojrzałej, mieszanej, tłustej i trądzikowej. Intensywnie nawilża, oczyszcza pory i odżywia. Opakowanie zawiera 12 plastrów.




Stosowanie:


Oczyść twarz i nałóż tonik. Nałóż plasterki na osuszoną twarz i pozostaw na 15-20 minut. Zdejmij maskę i wklep pozostałą w opakowaniu esencję w skórę. Pozostaw do całkowitego wchłonięcia. Można stosować na dowolnej części ciała.

Skład (INCI):

Purified Water, Glycerin, Butylene Glycol, Actinidia Chinensis (Kiwi) Fruit Extract, Tuber Magnatum Extract, Mentha Rotundifolia Leaf Extract, Garcinia Mangostana Peel Extract, Persea Gratissima (Avocado) Fruit Extract, Althaea Officinalis Root Extract. Tremella Fuciformis (Mushroom) Extract, 1-2 Hexanediol, Sodium Hyaluronate, Allantoin, Betaine, PEG-60 Hydrogenated Castor Oil, Carbomer, Arginine, Cellulose Gum, Caprylhydroxamic Acid, Caprylyl Glycol, Illicium Verum (Anise) Fruit Extract, Disodium EDTA, Phenoxyethanol, Fragrance.
Cena: ok. 19 zł, a ja ją dostałam w ramach subskrypcji styczniowego pudełka Nomakenolife.

Moje wrażenia:

Czuć tu jakieś sztuczne kiwi, które jednak nie jest nachalne i mi nie przeszkadza. Szczerze mówiąc liczyłam, że jest to klasyczna maska w płacie, a nie plasterki. To był cienki płat złożony na pół, rozdzielony sztywniejszą folią, z którego zostały wycięte kółka, ale zostawili też ten nadmiar. Gdyby te kółeczka były w pojemniku pewnie nie zużyłabym całości na raz, ale ponieważ, były w opakowaniu po maseczce w płacie, to nie chciałam tego zostawiać na kolejne dni, żeby nic tam się nie zaczęło dziać. Zużyłam na raz. Rozłożyłam w miarę symetrycznie na twarzy, ale i tak było więcej dziur, niż samej maski. Posiedziałam z nią 15 minut i już czułam, że przesycha. Całość była dobrze nasączona, wodnistą esencją, nic mi z twarzy nie spływało. Skóra mnie trochę mrowiła, miejscami. Placki pod maską były nawet trochę nawilżone, jednak na około skóra domagała się tego samego. Nie zauważyłam jakiegoś szczególnego oczyszczenia, ale ja tego ogólnie nie widzę za bardzo po maskach w płacie. Odżywienia też za bardzo nie zauważyłam. Nie zapchała, nie uczuliła, nie podrażniła. Ale w pół godziny po jej zdjęciu nałożyłam sobie esencję innej firmy, żeby zapewnić skórze twarzy odpowiednie nawilżenie. Nie porwała mnie ta maska, ani wyglądem, ani działaniem, do tego stopnia, że nie miałam ochoty wyciskać resztek esencji z opakowania. Płatki bardzo dobrze trzymały się skóry, mimo, że miałam co do tego spore wątpliwości. Nie zrobiła mi krzywdy, ale nie mam ochoty na powrót do niej, czy sprawdzanie innych wersji. 

Maski w płacie, tudzież maski w płachcie, mini recenzje 3 nowych produktów i jednej powtórki z A'pieu, Balea, G9Skin oraz Kocostar.

Maski w płacie, tudzież maski w płachcie, mini recenzje 3 nowych produktów i jednej powtórki z A'pieu, Balea, G9Skin oraz Kocostar.

Balea – Tuch Maske – Calm Coco

Obietnice producenta ze strony Wizaz.pl:

Intensywne nawilżanie – dla świeżej i promiennej cery. Maska na tkaninie Balea Calm Coco jest idealnym towarzyszem na małą przerwę. Podczas gdy Ty masz chwile relaksu, wzbogacona o egzotyczną wodę kokosowe maseczka sprawia, że twoja skóra staje się intensywnie nawilżona. Zapewnia jedwabiście gładką skórę. Rozpieszczający zapach kokosa pozwala zapomnieć o stresie dnia codziennego.



Skład (INCI) ze strony Dm.de:

AQUA, GLYCERIN, PRUNUS AMYGDALUS DULCIS OIL, COCOS NUCIFERA WATER, ASCOPHYLLUM NODOSUM EXTRACT, EPILOBIUM ANGUSTIFOLIUM FLOWER/LEAF/STEM EXTRACT, PORTULACA OLERACEA EXTRACT, PULLULAN, SODIUM HYALURONATE, ETHYL HEXANEDIOL, POLYGLYCERYL-3 METHYLGLUCOSE DISTEARATE, CARBOMER, PHENOXYETHANOL, PARFUM, 1,2-HEXANEDIOL, BUTYLENE GLYCOL, METHYLPROPANEDIOL, CELLULOSE GUM, SODIUM HYDROXIDE.
Cena: 0,95 EUR, a ja ją dostałam od Kaśki z bloga Sklerotyczka

Moje wrażenia:

Sztywny płat, ale na tyle dobrze wycięty, że nie musiałam go nacinać, nawet w kącikach oczu. Pierwszy zapach to alkohol, może nie odrzucający, ale zaleciało mi, ale kokos nie zwrócił mojej uwagi. Esencji jest mało, przynajmniej jak na standardy azjatyckich masek. Płat nie był tak mocno nasączony, jak lubię. Po nałożeniu trochę szczypało, trochę mrowiło, zwłaszcza na początku, ale wystarczająco, żebym nie czuła potrzeby doklepywać resztki esencji, która została w opakowaniu. Maskę zdjęłam szybko, bo po jakichś 10 minutach, jak zaczęła przesychać. Jednak po zdjęciu skóra była w na tyle dobrej kondycji, że nic więcej nie dokładałam. Skóra była nawilżona, nie była rozdrażniona, przez cały dzień siedzenia w domu, czyli wypełniony obowiązkami domowymi. Jak myłam twarz wieczorem, to skóra była nadal komfortowa. Nie zapchała mnie, nie uczuliła, nie podrażniła. Całkiem pozytywnie mnie zaskoczyła. 


Maski w płacie, tudzież maski w płachcie, mini recenzje 3 nowych produktów i jednej powtórki z A'pieu, Balea, G9Skin oraz Kocostar.

Maski w płacie, tudzież maski w płachcie, mini recenzje 3 nowych produktów i jednej powtórki z A'pieu, Balea, G9Skin oraz Kocostar.


G9Skin – Milk Bomb Mask – Chocolate



Obietnice producenta ze strony Beautikon.com:

Nawilżająca maska do twarzy w płachcie z proteinami mlecznymi, kwasem hialuronowym oraz kompleksem aminokwasów. Idealnie pielęgnuje suchą, odwonioną oraz pozbawioną blasku skórę. Zawarte w niej składniki aktywne pomagają zachować odpowiednią wilgoć w naskórku, wygładzić oraz odżywić zmęczoną skórę. Dodatkowo ekstrakt z kakao wzbogacony mieszanką wyciągów owocowo-roślinnych pomaga zmniejszyć rozszerzone pory oraz uzyskać efekt pełnej blasku gładkiej cery.

Skład (INCI):

Aqua, Cetyl Ethylhexanoate, Glycerin, Dipropylene Glycol, Butylene Glycol, Caprylic/Capric Triglyceride, Cetearyl Alcohol, Polysorbate 60, Betaine, Glyceryl Caprate, Polyglyceryl-2 Laurate, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Theobroma Cacao Extract, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Arginine, Allantoin, Disodium EDTA, Xanthan Gum, Dioscorea Japonica Root Extract, 1,2-Hexanediol, Polyglyceryl-10 Laurate, Beta-Glucan, Hydrolyzed Corn Starch, Sodium Hyaluronate, Parfum, Milk Protein Extract, Sucrose, Charcoal Powder, Citrus Aurantifolia Fruit Extract, Carica Papaya Fruit Extract, Caulerpa Lentillifera Extract, Coffea Arabica Seed Extract, Mentha Piperita Leaf Extract, Salix Alba Bark Extract, Pyrus Malus Fruit Extract, Camellia Sinensis Leaf Extract, Actinidia Chinensis Fruit Extract, Aesculus Hippocastanum Seed Extract, Citrus Limon Fruit Extract, Diospyros Kaki Leaf Extract, Ficus Carica Fruit/LeafExtract,GlycineSojaSeedExtract,UlmusDavidianaRootExtract, EucalyptusGlobulusLeafExtract, HederaHelixLeaf Extract, HibiscusSabdariffaFlowerExtract, LinumUsitatissimumSeedExtract, NelumboNuciferaFlowerWater, OriganumVulgare LeafExtract, PinusSylvestrisLeafExtract, SalviaHispanicaSeedExtract, SimmondsiaChinensisSeedOil, EthylHexylGlycerin, Phenoxyethanol.
Cena: 13,90 zł, ale ja ją dostałam w pudełku Nomakenolife.

Moje wrażenia:

Bardzo dobrze nasączony, cudownie oślizły płat. Przylegał idealnie, pokrywał prawie całą skórę twarzy, choć otwory na oczy musiałam ciut naciąć. Zapcha miał czekoladowy, ale z tych kosmetycznych. Esencja kremowa, ale jeszcze lżejsza, niż w maskach Mediheal, mega przyjemna. Momentalnie czuć nawilżenie i otulenie. Trzymałam ją na twarzy prawie 30 minut, jednocześnie przez chwilę robiłam sobie masaż rollerem. Po zdjęciu skóra była po prostu komfortowa, nawilżona, odżywiona, otulona. Nie zauważyłam nic niepokojącego, nie zapycha, nie uczula, nie podrażnia. Moje wrażliwe oczy nie marudziły, a oczywiście przetarłam twarz również pod nimi. Wklepałam cały nadmiar esencji, który był w opakowaniu w skórę twarzy, szyi i pod oczami. Aż żałuję, że nie było jej więcej. Co ciekawe po raz pierwszy zauważyłam różnicę w jakości skóry na moich zakolach, gdzie maska nie sięgała, ale inne też tam nie sięgają i do tej pory tego nie zauważyłam, bo tam skóra jest normalna i nie wymagająca. A tym razem skóra reszty twarzy, ta która była pod maską, była w zauważalnie i odczuwalnie lepszej kondycji, niż te nie wymagające zakola. To co siedziało mi na skórze przez resztę dnia, było ciut lepkie, ale nie tłuste i ogólnie nie czułam, że coś tam mam. Jestem tak pozytywnie zaskoczona, że już zamówiłam więcej, w różnych wersjach, więc pewnie poświecę im oddzielny wpis. 

Maski w płacie, tudzież maski w płachcie, mini recenzje 3 nowych produktów i jednej powtórki z A'pieu, Balea, G9Skin oraz Kocostar.

Maski w płacie, tudzież maski w płachcie, mini recenzje 3 nowych produktów i jednej powtórki z A'pieu, Balea, G9Skin oraz Kocostar.


A’pieu – White Milk One-Pack – Nawilżająca maseczka przeznaczona do pielęgnacji skóry suchej, pozbawionej blasku




Obietnice producenta ze strony Asianstore.pl:


Mleczna maseczka z proteinami. Nawadnia suchą cerę oraz długotrwale nawilża nie pozostawiając uczucia lepkości. Delikatna, hipoalergiczna płachta wykonana jest z 100% bawełny.

Mleko i jego proteiny odżywiają, nawilżają i rozświetlają cerę, wspomagają odbudowę płaszcza lipidowego i wzmacniają naturalne funkcje ochronne skóry. Wyciąg z aloesu łagodzi, wygładza i regeneruje. Kompozycja fermentowanych ekstraktów roślinnych dostarcza łatwo przyswajalnych dobroczynnych substancji.

Skład (INCI): 

Water, Butylene Glycol, Glycerin, Mineral Oil, PEG-40 Stearate, Cetearyl Alcohol, Stearic Acid, Sorbitan Sesquioleate, Milk Protein Extract, Milk Extract, Aloe Barbadensis Leaf Extract, Lactobacillus/Soybean Ferment Extract, Saccharomyces/Imperata Cylindrica Root Ferment Extract, Saccharomyces/Viscum Album (Mistletoe) Ferment Extract, Nelumbo Nucifera Callus Culture Extract, 1,2-Hexanediol, Sodium Hyaluronate, Ethylhexylglycerin, Caprylyl Glycol, Illicium Verum (Anise) Fruit Extract, Carbomer, Triethanolamine, Phenoxyethanol, Disodium EDTA, Fragrance.
Cena: ok 12 zł, ale ja ją dostałam od Magdy z bloga Racja pielęgnacja.

Moje wrażenia:

To już moje kolejne podejście do tej maski. Pachnie bardzo delikatnie, jakby lekko kokosowo-mlecznie, choć przed nim poczułam alkohol. Płat jest dobrze nasączony, a w opakowaniu pozostaje jeszcze sporo esencji, której tym razem nie wykorzystałam. Nawilżenie i ulga dla skóry natychmiastowa, bez lepkości. Płat średniej grubości, bardzo dobrze przylegający do twarzy przez cały czas. Dobra wielkość maski i dobrze wycięte otwory. Trzymałam ją na twarzy około 20 minut i nadal była dobrze nasączona. Bardzo komfortowa przez większość czasu, dopiero pod koniec zaczęła mnie mrowić lekko wokół ust i linii rzuchwy. Po zdjęciu przetarłam całą twarz, łącznie z okolicą wokół oczu płatem, na co moje wrażliwe oczy nie protestowały. Jednak z każdą minutą od zdjęcia maski, twarz rozgrzewała się i stawała się coraz bardziej rozdrażniona. Jednak po pół godziny to uczucie zaczęło zanikać. Nałożyłam krem pod oczy i poszłam spać. Rano skóra była komfortowa i bez nowych niedoskonałości na twarzy, niestety na szyi pojawili mi się 2 nieprzyjaciele, a tam wmasowywałam esencję rollerem, podczas trzymania maseczki na twarzy. Więc ogólnie efekt jest zadowalający, choć z niepokojącymi objawami. Nie sięgnę po nią ponownie, tym bardziej, że poprzednim razem po 4 maseczkach z tej serii miałam spory wysyp niedoskonałości, a tu znowu te paskudy się pojawiły, choć już dawno mnie nie niepokoiły. Więc ewidentnie coś w nich mojej skórze nie pasuje.


Maski w płacie, tudzież maski w płachcie, mini recenzje 3 nowych produktów i jednej powtórki z A'pieu, Balea, G9Skin oraz Kocostar.

Podsumowując:

Więc jak wypadły te maski w płacie? A’pieu mnie zapycha i już nie mam ochoty na powtórkę. Balea pozytywnie mnie zaskoczyła, jak na ich maski, ale ciągle te z azjatyckiego rynku są lepsze. G9Skin jest fantastyczna, zamówiłam kolejne, żeby sprawdzić, czy to nie był przypadek. Kocostar już sama ich forma, plasterków kiwi, mi nie pasowała, wybiórcze traktowanie partii skóry, u mnie się nie sprawdza. Na dziś polecam G9Skin – Milk Bomb Mask – Chocolate.