Maski na tkaninie Selfie Project

Moje wrażenia, ze spotkania z maskami w płacie Selfie Project: oczyszczającą, wygładzającą, łagodzącą i nawilżającą.

Maski w płacie lubię, im więcej używam, tym bardziej widzę tendencję, w tym kiedy najlepiej mi się sprawdzają. I to właśnie jest ten idealny okres, więc nawet słabsza maska ma fory. A czy te gagatki tego potrzebowały?


Moje wrażenia, ze spotkania z maskami w płacie Selfie Project: oczyszczającą, wygładzającą, łagodzącą i nawilżającą.

Selfie Project – Maska nawilżająca na tkaninie #LuckySeal

Obietnice ze strony producenta:

Błyskawicznie poprawia kondycję skóry. Delikatna tkanina z naturalnej bawełny doskonale dopasowuje się do kształtu twarzy, zapewniając przedłużony efekt działania. Botaniczne składniki aktywne równomiernie wnikają w skórę. Stop nudzie! Baw się pielęgnacją z wesołą maską #LuckySeal!


Profesjonalne kosmetyki Selfie Project są bogate w naturalne, botaniczne składniki aktywne polecane w pielęgnacji młodej cery.

Intensywnie nawilża skórę, przywraca jej komfort, naturalne rozświetlenie i wyjątkową gładkość. 
Bogata w naturalne, botaniczne składniki aktywne.

Skład (INCI):

Aqua, Butylene Glycol, Bis-PEG-18 Methyl Ether Dimethyl Silane, Methylpropanediol, Inulin, Methyl Gluceth-20, Alphaglucan Oligosaccharide, Fucus Vesiculosus Extract, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Glycerin, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Caprylyl Glycol, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Tromethamine, Phenoxyethanol, Tetrasodium EDTA, Parfum.


Moje wrażenia:

Dosyć dobrze nasączony cienki, choć dosyć sztywny płat. Nie przylega idealnie do twarzy, nie przysysa się do niej, ale też nie spada, jest okrągły, a sięga mi wysoko na czoło i sporo poniżej brody, a nie kryje w pełni boków mojej twarzy. Klasycznie musiałam naciąć płat w zewnętrznych kącikach oczu. Niestety praktycznie do nałożenia, skóra  zaczęła piec i mrowić, nie tak drastycznie, żebym musiała się jej pozbywać, ale wystarczająco, żeby powodować dyskomfort. Z czasem tylko wzrastał. Płat nie utrzymywał długo wilgoci, po 15 minutach był już prawie suchy. Skóra po jego zdjęciu nie była czerwona, ale czuć było rozdrażnienie i to rozdrażnienie było odczuwalne dłużej niż trzymałam maskę na twarzy. W końcu musiałam sięgnąć po tonik i krem, żeby ukoić skórę. Ale gdzie to nawilżenie, nie zauważyłam nic szczególnego.

Moje wrażenia, ze spotkania z maskami w płacie Selfie Project: oczyszczającą, wygładzającą, łagodzącą i nawilżającą.

Moje wrażenia, ze spotkania z maskami w płacie Selfie Project: oczyszczającą, wygładzającą, łagodzącą i nawilżającą.

Selfie Project – Maska łagodząca na tkaninie #CoolKoala

Obietnice ze strony producenta:

Błyskawicznie poprawia kondycję skóry. Delikatna tkanina z naturalnej bawełny doskonale dopasowuje się do kształtu twarzy, zapewniając przedłużony efekt działania. Botaniczne składniki aktywne równomiernie wnikają w skórę. Stop nudzie! Baw się pielęgnacją z wesołą maską #CoolKoala!


Koi i intensywnie nawilża skórę, łagodzi podrażnienia i zaczerwienienia.

Bogata w naturalne, botaniczne składniki aktywne.

Skład (INCI):

Aqua, Butylene Glycol, Bis-PEG-18 Methyl Ether Dimethyl Silane, Methylpropanediol, Glycerin, Inulin, Methyl Gluceth-20, Alphaglucan Oligosaccharide, Citrus Paradisis (Grapefruit) Fruit Extract, Cucumis Sativus Fruit Extract, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Caprylyl Glycol, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Tromethamine, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Phenoxyethanol, Tetrasodium EDTA, Citric Acid, Parfum.


Moje wrażenia:

Dosyć dobrze nasączony cienki, choć dosyć sztywny płat. Nie przylega idealnie do twarzy, nie przysysa się do niej, ale też nie spada,  jest okrągły, a sięga mi wysoko na czoło i sporo poniżej brody, a nie kryje w pełni boków mojej twarzy. Klasycznie musiałam naciąć płat w zewnętrznych kącikach oczu. Niestety praktycznie do nałożenia, skóra  zaczęła piec i mrowić, nie tak drastycznie, żebym musiała się jej pozbywać, ale wystarczająco, żeby powodować dyskomfort. Z czasem tylko wzrastał. Płat nie utrzymywał długo wilgoci, po 15 minutach był już prawie suchy. Skóra po jego zdjęciu nie była czerwona, ale czuć było rozdrażnienie i to rozdrażnienie było odczuwalne dłużej niż trzymałam maskę na twarzy. W końcu musiałam sięgnąć po tonik i krem, żeby ukoić skórę. Ale gdzie to nawilżenie, nie zauważyłam nic szczególnego. Jedyne co ją wyróżnia spośród pozostałych, to fakt, że rozdrażnienie skóry utrzymywało się najdłużej, a przecież ma to być maska łagodząca.

Moje wrażenia, ze spotkania z maskami w płacie Selfie Project: oczyszczającą, wygładzającą, łagodzącą i nawilżającą.

Moje wrażenia, ze spotkania z maskami w płacie Selfie Project: oczyszczającą, wygładzającą, łagodzącą i nawilżającą.

Selfie Project – Maska wygładzająca na tkaninie #WildTiger




Obietnice ze strony producenta:


Błyskawicznie poprawia kondycję skóry. Delikatna tkanina z naturalnej bawełny doskonale dopasowuje się do kształtu twarzy, zapewniając przedłużony efekt działania. Botaniczne składniki aktywne równomiernie wnikają w skórę. Stop nudzie! Baw się pielęgnacją z wesołą maską #WildTiger!

Wygładza, ujędrnia i intensywnie nawilża, redukuje szorstkość i przebarwienia.
Bogata w naturalne, botaniczne składniki aktywne.

Skład (INCI):

Aqua, Butylene Glycol, Bis-PEG-18 Methyl Ether Dimethyl Silane, Methylpropanediol, Inulin, Methyl Gluceth-20, Alphaglucan Oligosaccharide, Hydrolyzed Oat Protein, Mandelic Acid, Imidazolidinyl Urea, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Caprylyl Glycol, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Tromethamine, Potassium Sorbate, Phenoxyethanol, Tetrasodium EDTA, Parfum.

Moje wrażenia:

Dosyć dobrze nasączony cienki, choć dosyć sztywny płat. Nie przylega idealnie do twarzy, nie przysysa się do niej, ale też nie spada, jest okrągły, a sięga mi wysoko na czoło i sporo poniżej brody, a nie kryje w pełni boków mojej twarzy. Klasycznie musiałam naciąć płat w zewnętrznych kącikach oczu. Niestety praktycznie do nałożenia, skóra zaczęła piec i mrowić, nie tak drastycznie, żebym musiała się jej pozbywać, ale wystarczająco, żeby powodować dyskomfort. Który niestety nie maleje, a wręcz rośnie. Płat nie utrzymywał długo wilgoci, po 15 minutach był już prawie suchy. Skóra po jego zdjęciu nie była czerwona, ale czuć było rozdrażnienie i to rozdrażnienie było odczuwalne dłużej niż trzymałam maskę na twarzy. W końcu musiałam sięgnąć po tonik i krem, żeby ukoić skórę. Nie zauważyłam, żeby wygładzała, ujędrniała, nawilżała, redukowała szorstkość, a tym bardziej przebarwienia.

Moje wrażenia, ze spotkania z maskami w płacie Selfie Project: oczyszczającą, wygładzającą, łagodzącą i nawilżającą.

Selfie Project – Maska oczyszczająca na tkaninie #BravePanda



Obietnice ze strony producenta:

Błyskawicznie poprawia kondycję skóry. Delikatna tkanina z naturalnej bawełny doskonale dopasowuje się do kształtu twarzy, zapewniając przedłużony efekt działania. Botaniczne składniki aktywne równomiernie wnikają w skórę. Stop nudzie! Baw się pielęgnacją z wesołą maską #BravePanda!



Ściąga i odblokowuje pory oraz ogranicza nadprodukcję sebum, zapewniając skórze optymalną równowagę. Bogata w naturalne, botaniczne składniki aktywne.


Skład (INCI):

Aqua, Butylene Glycol, Bis-PEG-18 Methyl Ether Dimethyl Silane, Methylpropanediol, Methyl Gluceth-20, Bambusa Vulgaris Leaf/Stem Extract, Propylene Glycol Dicaprylate/Dicaprate, Biosaccharide Gum-1, Charcoal Powder, PEG-7 Glyceryl Cocoate, Caprylyl Glycol, Polyglycerin-10, Polyglyceryl-10 Myristate, Polyglyceryl-10 Stearate, Acrylates/C10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer, Sodium Dehydroacetate, Tromethamine, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, Citric Acid, Tetrasodium EDTA, Parfum.



Moje wrażenia:

Dosyć dobrze nasączony cienki, choć dosyć sztywny płat. Nie przylega idealnie do twarzy, nie przysysa się do niej, ale też nie spada, jest okrągły, a sięga mi wysoko na czoło i sporo poniżej brody, a nie kryje w pełni boków mojej twarzy. Klasycznie musiałam naciąć płat w zewnętrznych kącikach oczu. Niestety praktycznie do nałożenia, skóra  zaczęła piec i mrowić, nie tak drastycznie, żebym musiała się jej pozbywać, ale wystarczająco, żeby powodować dyskomfort. Który niestety nie maleje, a wręcz rośnie. Mam wrażenie, że piecze dużo mocniej, niż foczka. Płat nie utrzymywał długo wilgoci, po 15 minutach był już prawie suchy. Skóra po jego zdjęciu nie była czerwona, ale czuć było rozdrażnienie i to rozdrażnienie było odczuwalne dłużej niż trzymałam maskę na twarzy. W końcu musiałam sięgnąć po tonik i krem, żeby ukoić skórę. Nie zauważyłam szczególnego oczyszczenia, wynikającego z jej działania, a nie klasycznego demakijażu. Ale co ciekawe skóra była przyjemnie jędrna, przynajmniej na policzkach.

Moje wrażenia, ze spotkania z maskami w płacie Selfie Project: oczyszczającą, wygładzającą, łagodzącą i nawilżającą.

Podsumowując:

Z pełną premedytacją tak często powtarzałam się pisząc o nich, gdyż dla mnie różnice między nimi są minimalne. Cena 9,99 zł. Nie polecam, zwłaszcza jeśli jesteś posiadaczką wrażliwej skóry tak jak ja. Chyba już dawno tak nie zaczynałam podsumowania. Ale też dawno, nie czułam takiej irytacji na produkt, a wręcz dodatek do pielęgnacji, który raczej nie powinien wywoływać szczególnej ekscytacji. A te wywołują u mnie taki dyskomfort, że gdyby nie mój upór, żeby sprawdzić wszystkie, to już po pierwszej bym się z nimi pożegnała. Pieczenie i rozdrażnienie to w sumie jedyne wspomnienie, jakie mi po nich zostaje.